Oszczędnie i na temat - biel, czerń i szarość w domu

Dyscyplina pionów i poziomów spięta finezyjną, graficzną linią. Biel, czerń, szarość z akcentami barw stonowanych, zaczerpniętych z natury. Elegancja purystycznego wnętrza jest efektem inspiracji gdyńskim modernizmem i harmonijnym bałtyckim pejzażem.

Kto tu mieszka? Para z trójką dzieci.
Gdzie? W Gdyni.
Metraż: 150 m2, apartament w budynku Baltiq Plaza.

Czuje się tutaj oddech morza, chociaż z ogromnych okien nie widać Bałtyku. Wychodzą na Kamienną Górę, jesteśmy dwa kroki od portu. Luksusowy budynek Baltiq Plaza nasuwa równoczesne skojarzenia z idealnym „białym miastem” modernistów, jakim w założeniu miała być Gdynia, i z transatlantykiem. Charakterystyczne cechy budynku: dominantę bieli, graficzny rysunek płaszczyzn, pionowe podziały wyznaczone cienką linią i szkło odnajdujemy także wewnątrz, w wygodnym mieszkaniu z czterema sypialniami. Oparte na kontrastach, doskonale wyważone wnętrze jest jak praca graficzna rozpisana na płaszczyzny ścian, na tle których rysują się ażury mebli oraz oświetlenia. Całość emanuje spokojem, jaki można poczuć, kontemplując morze – taflę wody oddzieloną poziomą, domyślną linią od bezmiaru nieba.

Otrzymaliśmy rzut bardzo funkcjonalnie rozwiązany – mówi Monika Kępińska, kobieca połowa projektanckiego duetu Mitotu. – Dodaliśmy jedynie pomieszczenie pralni, którą ulokowaliśmy za szafą w przedpokoju. Mieszka tu rodzina, która lubi gotować – kontynuuje – stąd kuchnia otwarta na salon i na gości. W miejscu, gdzie z jednej strony jest teraz lodówka, a z drugiej zabudowa, pierwotnie był zwykły słup. Rozbudowaliśmy go, znajdując miejsce dla dwudrzwiowej lodówki. Mieszkanie jest na tyle duże, że udało się oddzielić funkcje wszystkich pomieszczeń bez mieszania ich w jednej przestrzeni. Są też trzy pokoje dziecięce, a my lubimy wyzwania, jakimi bywają pokoje dla najmłodszych

– podkreśla.

Projektanci z Mitotu unikają etykietek. W zamian używają takich określeń jak oszczędność formy, powściągliwość, skromność.

Jak na minimalizm jest tu jednak za dużo elementów i bogactwa form – podejmuje projektantka. – Wnętrze może oczywiście zostać odczytane w kategoriach „oswojonego minimalizmu”. Ale żeby było naprawdę minimalistyczne – śmieje się Monika – powinniśmy usunąć przynajmniej dwa materiały i kilkadziesiąt linii.
Wypełniony światłem, zgodnie z założeniem modernistów i oczekiwaniami mieszkańców apartament, jest na swój sposób nadmorski. Morskie (ale nie marynistyczne) motywy zostały opisane abstrakcyjnym językiem plastycznym. – Właściciel to człowiek mocno związany z morzem

– mówi Krzysztof Orlof-Kowalski, druga połowa duetu Mitotu.

Dlatego staraliśmy się przemycić aluzje, unikając dosłowności. W jadalni zawisły grafiki, których tematem są żywioły: woda i powietrze. Morski kolor pojawił się na szybie między szafkami w kuchni. Odcień kamienia tworzącego monolit kuchennej wyspy przypomina nam sztormowe niebo. Materiał, z którego wykonane są rolety, można skojarzyć z bielą żagli... – wylicza. I dodaje – Inwestor żyje tematyką związaną z morzem. W ten sposób chcieliśmy sprawić mu przyjemność bez odwoływania się do „jachtowej” podłogi czy okrągłych okienek.

Paleta wnętrza jest ochłodzona, lecz naturalna, nie industrialna. Odcienie wody, stalowego nieba i nadmorskiego piasku (podłoga, dywan, sofa) łączą architekturę z naturą. Wnętrze „milczy” na temat właścicieli, o których wiemy tyle, że cenią życie rodzinne, a priorytetem jest dla nich funkcja, która nie wyklucza wyrafinowanych potrzeb estetycznych. 

Idealna charakterystyka właściciela – przytakuje Monika. – Na pierwszym spotkaniu powiedział tylko: „Chcę, by było tutaj biało, szaro i trochę drewna”. Skupiliśmy się na materiałach. W salonie użyliśmy bazaltu, który miał w swoich porach elementy innej skały. Pozostawiliśmy je, akceptując niedoskonałość i naturalność. Ściana ze sprzętem RTV ma szczeliny wypełnione czarną płytką, tą samą, której użyliśmy w łazience.

Drewno dębowe zastosowaliśmy na podłodze i w innych drewnianych elementach. Dąb występuje więc w trzech wariantach: olejowany, czerniony i lakierowany. Innego drewna tu nie ma. Stolik w sypialni jest z blachy, podobnie jak półki w salonie. Gdyby złożyć wszystkie materiały wykończeniowe w tym mieszkaniu, stałoby się jasne, że się przeplatają i powtarzają. Lubimy naturalne, szlachetne tworzywa, ale w mocno ograniczonej ilości. Najlepiej, żeby dało się je wymienić na palcach jednej ręki

– podsumowują projektanci.

Skomentuj:
Oszczędnie i na temat - biel, czerń i szarość w domu
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX