Miejsce z dobrym designem - Pogassi Kudlicka Gallery

10.04.2017 11:54
Zjawiskowy żyrandol Cubi z kryształowego szkła to dzieło czeskiego projektanta Filipa Houdka.

Zjawiskowy żyrandol Cubi z kryształowego szkła to dzieło czeskiego projektanta Filipa Houdka. (fot. Celestyna Król)

Lampa, która wyzwala westchnienie zachwytu? Stolik, jakiego nie ma nikt inny? Każdy, kto szuka w designie czegoś naprawdę wyjątkowego, powinien tu przyjść. Galeria Pogassi Kudlicka w starym Forcie Mokotów to nowy adres na wzorniczej mapie stolicy.

Określenie „ukryte piękno” pasuje do tego miejsca jak ulał: uliczkę wciśniętą między wille Górnego Mokotowa łatwo przegapić. Ale w europejskich metropoliach właśnie w takich miejscach bujnie kiełkuje artystyczna inicjatywa. Bo zapewniają więcej przestrzeni i malowniczości niż ciasno stłoczone śródmiejskie kamienice, dają odetchnąć i zapomnieć o zgiełku miasta. Takie zakątki jak magnes przyciągają artystów, marszandów i tych, którzy szukają kontaktu ze sztuką, świetnym designem czy dobrą muzyką.

W Forcie Mokotów dodatkową premią jest szczelnie otaczający zabudowania pięciokąt zieleni, którego kształt pozwala odczytać zarys dawnych fortyfikacji. Dziś stare ceglane koszary, prochownie i budynki poprzemysłowe wypełniają pracownie malarzy i architektów, agencje artystyczne, butiki, sklepy z designem i rękodziełem, winiarnie i restauracje.

Design w dawnym forcie

Założycieli galerii, Aleksandrę Pogassi-Kudlickę i Borisa Kudlickę, urzekł niewymuszony klimat fortu. W loftowych wnętrzach dawnych tajnych zakładów produkcji sprzętu radiowo-telewizyjnego Zarat znaleźli miejsce na zrealizowanie pomysłu, który chodził za nimi od lat. Ze sztuką są zaprzyjaźnieni od dziecka; ona, absolwentka kijowskiej szkoły baletowej, pierwsze przedstawienie teatralne obejrzała w wieku trzech lat, a dobre kilkanaście przetańczyła na deskach Teatru Wielkiego. Tam poznała Borisa, który stawiał wtedy pierwsze kroki na polskiej scenie operowej, a dziś uznawany jest za jednego z najlepszych europejskich scenografów teatru i opery. – Mama Oli jest plastyczką, maluje mój ojciec, malował dziadek. Sztuka to nasze naturalne środowisko, a łączenie artystycznych zainteresowań z zawodem zawsze wydawało nam się oczywiste. Tak samo jak to, że żona po zakończeniu kariery baletowej znajdzie sobie twórcze zajęcie – mówi Boris. I rzeczywiście, Aleksandra odnalazła się w tworzeniu biżuterii; z podróży przywozi kamienie i ozdoby, z których komponuje kolie, bransolety i naszyjniki – wszystkie w jednym egzemplarzu.

Założyciele galerii Aleksandra Pogassi-Kudlicka i Boris Kudlicka.Założyciele galerii Aleksandra Pogassi-Kudlicka i Boris Kudlicka. fot. Celestyna Król

Głód pięknych rzeczy

Głód rzeczy pięknych i unikatowych był w nich zawsze. Przekopywali targi staroci, a Boris już dwie dekady temu, na długo przed nastaniem mody na łączenie antyków z syntetykami i upowszechnieniem technologii zatapiania przedmiotów w żywicy, montował w zabytkowym krześle siedzisko z elementami zegarka uwięzionymi między płytami poliwęglanu. Każda podróż była dla nich pretekstem do podglądania, co nowego dzieje się na pograniczu wzornictwa i sztuki. Galeria jest kontynuacją tej pasji.

Chcieliśmy wykreować miejsce, jakiego nam w Warszawie brakowało, podobne do tych, które odwiedzamy w Mediolanie, Londynie czy Paryżu, ale jedyne w swoim rodzaju. Obszar, w którym sztuka spotyka się z designem – tym najwyższej próby, tworzonym z namysłem i starannością. Obiekty, które udało nam się zgromadzić, nie powstały na zamówienie rynku i pod dyktando trendów. To wzornictwo unikalne, niejako szyte na miarę

– mówi Aleksandra.

Choć przedsięwzięcie jest młode, zgromadzony w postindustrialnym wnętrzu garnitur mebli, lamp i przedmiotów dekoracyjnych wydaje się bardzo dojrzały, a portfolio designerów robi wrażenie. Są wśród nich twórcy młodzi, ale już uznani, o ugruntowanej pozycji. Rozchwytywani przez europejskich wystawców laureaci konkursów i projektanci-wizjonerzy, o których piszą magazyny „Wallpaper” czy „Architectural Digest”. W sali dawnej montowni radioodbiorników, której główną ozdobą są ogromne przeszklenia, natychmiast przyciąga wzrok niezwykły stolik kawowy – tafla szkła wsparta na pęku baloników z dmuchanego mosiądzu – przebojowy projekt londyńczyka Christophera Duffy`ego, designera o statusie gwiazdy. Obok – lampy, dzieła wirtuozów czeskiego kryształu, stoliki i komody słynnych francuskich manufaktur, meble naszych twórców eksportowych, Zięty i Rygalika, a także duetu Monomoka, zaliczanego już do europejskiej awangardy.

Wątki operowe

Tę plejadę twórców udało się pozyskać w niezwykle krótkim czasie. Chris Duffy, początkowo nieufny, na spotkanie z Borisem przyjechał w T-shircie i na rowerze. Ale przyjechał i, co ważniejsze, dał się namówić do współpracy. – Zadziałała tu magia Royal Opera House, w której Boris wystawiał właśnie z Keithem Warnerem „Otella” – śmieje się Aleksandra. Wątek operowy nie raz zresztą przewinął się w historii przygotowań. Współwłaścicielem włoskiej firmy produkującej meble, które zapragnęli sprowadzić do galerii, okazał się Polak, wielki miłośnik opery! – Wielu artystów zaufało nam w ciemno – opowiada Aleksandra. Tak było w przypadku marki Gio Pagani, której meble wypatrzyli dwa tygodnie przed otwarciem galerii. I gdy już zwątpili w sukces, Włosi zmobilizowali się i dwa dni przed wernisażem przysłali piękne stoliki. Bracia Houdek z Czech, projektanci legendarnej marki Moser, osobiście dostarczyli swoje niezwykłe lampy. – Osiem godzin składali ogromny kryształowy żyrandol – wspomina właścicielka. – Klient, który się na niego zdecyduje, otrzyma oczywiście w pakiecie usługę autorskiego montażu.

Dobierają rzeczy wyrafinowane i niepowtarzalne. Potrafią zrezygnować z czegoś, co ich zachwyciło, ale pojawia się w zbyt wielu witrynach. I wciąż odkrywają coś nowego, np. fascynujący świat tkanin dekoracyjnych, który Boris poznał przy renowacji wnętrz Hotelu Europejskiego.

ZOBACZ ZDJĘCIA >>

dom i wnętrze na wideo

Zobacz także
  • Duże okna od podłogi po sufit to już standard w tego rodzaju budynkach. Apartament w hotelu. Ciesz się własnym mieszkaniem z hotelową obsługą
  • Z salonu do sypialni można przejść przez hol lub dobudowaną podniebną stalową kładką widoczną w głębi po lewej. Biblioteka projektu Katarzyny Kuchejdy; fabryczne oświetlenie skomponowane z lamp do zastosowań ekspozycyjnych (Erco) i profesjonalnego okablowania (THPG). Industrialne wnętrza pod Wawelem
  • Apartamenty. Dobre mieszkanie niedaleko centrum. 4 nowe propozycje deweloperów
Komentarze (1)
Miejsce z dobrym designem - Pogassi Kudlicka Gallery
Zaloguj się
  • kaaate

    0

    Żeby mieć tylko na te piękne rzeczy pieniądze...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX