Jak nauczyć dziecko oszczędzania. Kilka praktycznych i skutecznych sposobów

Finansowej niezależności i gospodarowania nawet niewielkimi kwotami warto uczyć już najmłodszych. Jak to zrobić i kiedy zacząć - radzi Bartosz Majewski ze Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie
Monika Rosmanowska: Większość Polaków uważa, że warto oszczędzać, choć tego nie robi. Z badań przeprowadzonych w październiku ubiegłego roku przez Związek Banków Polskich wynika, że tylko 2 proc. ankietowanych oszczędza w każdym miesiącu, a kolejne 16 proc. stara się odkładać pewne sumy w miarę regularnie. Oszczędzanie to nawyk, który powinno się zaszczepić już u dzieci. Tylko jak?

Bartosz Majewski z Instytutu Zarządzania Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie, wykładowca Ekonomicznego Uniwersytetu Dziecięcego SGH: - Budując dojrzałość finansową u najmłodszych, mamy do dyspozycji przede wszystkim dwa narzędzia: po pierwsze - włączanie dzieci w rozmowy o finansach w budżecie domowym, i to nie tylko w zakresie związanych z nimi wydatków, a po drugie - kieszonkowe, które pozwala wypracować odpowiednie podejście do pieniądza, pod warunkiem że towarzyszy temu przestrzeganie pewnych zasad.



Jakie to zasady?

- Przede wszystkim powinniśmy ustalić, że kieszonkowe to pula pieniędzy, którą dziecko będzie dysponowało według własnego uznania, a my jako dorośli nie będziemy ingerować w dokonywane wybory. Powinniśmy określić, za co płacą rodzice, a co będzie realizowane z kieszonkowego. Wskazanie, kto jest odpowiedzialny za finansowanie określonych wydatków, buduje u dziecka poczucie bezpieczeństwa. Po drugie, umawiamy się co do kwoty, która powinna być stała, choć rosnąca z wiekiem. Nie możemy jej zwiększać w przypływie litości, gdy np. dziecko, nierozsądnie gospodarując, wyda całość już w pierwszych dniach po jej otrzymaniu. Równocześnie powinniśmy sugerować mu pewne zachowania, np. stawianie sobie określonego celu finansowego i oszczędzanie na jego realizację, ale tu też trzeba postępować ostrożnie, żeby dziecko nie stało się sknerą i nie odkładało wszystkich pieniędzy na zbyt ambitny cel.

Jak często dawać dziecku pieniądze na własne wydatki?

Młodszym dzieciom kieszonkowe powinniśmy wypłacać częściej i w mniejszych kwotach, np. co tydzień, starszym - co dwa tygodnie, miesiąc. Ważne też, abyśmy kieszonkowego nie traktowali jako części systemu nagród oraz kar i nie uzależniali jego wypłaty od wyników w nauce czy realizacji obowiązków domowych.

A jak wprowadzać dziecko w dość skomplikowane niuanse domowego budżetu?

- Wbrew pozorom rozmowy o tym, jakie mamy przychody i jakie wydatki planujemy, nawet dla małego dziecka będą zrozumiałe.

Włączanie go w planowanie, szczególnie przy większych wydatkach, a także jasne określanie tego, na co możemy sobie pozwolić, na co powinniśmy odłożyć, a z czego musimy zrezygnować, pozwoli nam uniknąć postaw roszczeniowych, tego, że małemu się wszystko należy.

Dziecko powinno czuć, że ma wpływ na domowy budżet. Takie rozmowy uczą zaradności i wywołują naturalne odruchy związane z oszczędzaniem. Dzieci zaczynają rozumieć, że chcąc zrealizować cel, trzeba zaoszczędzić, że warto odłożyć trochę pieniędzy na nieprzewidziane wydatki.

Kiedy powinno się zacząć uczyć oszczędzania?

- Nie ma konkretnego przedziału wiekowego, wszystko zależy od dojrzałości dziecka. Dobrą okazją do zainicjowania kieszonkowego wydaje się początek nauki w szkole, czyli kiedy maluch ma sześć-siedem lat. Budowanie dojrzałości finansowej można wzmocnić, kiedy skończy 13 lat - to wiek niezbędny do założenia pierwszego konta bankowego.

Odpowiedzialność za naukę oszczędzania wśród dzieci spoczywa w głównej mierze na rodzicach. A co ze szkołą? Czy rodzice mogą liczyć na wsparcie nauczycieli?

- W szkołach edukacja ekonomiczna jest bardzo ograniczona. Elementy przedsiębiorczości pojawiają się dopiero w gimnazjum, a to zdecydowanie za późno, żeby mówić o dobrych nawykach związanych z wartością pieniądza. W niektórych placówkach istnieją różnego rodzaju narzędzia zachęcające do oszczędzania, takie jak konkursy ogłaszane przez organizacje zajmujące się edukacją ekonomiczną czy reaktywowane przez PKO BP Szkolne Kasy Oszczędności, oferujące m.in. oprocentowane konta dla uczniów od sześciu do 13 lat.

Jest też Ekonomiczny Uniwersytet Dziecięcy. Co to takiego?

- To przedsięwzięcie realizowane przez Fundację Promocji i Akredytacji Kierunków Ekonomicznych i Szkołę Główną Handlową, początkowo w Warszawie, a z czasem również w Katowicach, Białymstoku, Poznaniu, Rzeszowie, Wrocławiu oraz w Szczecinie.

EUD to zajęcia ekonomiczne dla uczniów piątej i szóstej klasy szkoły podstawowej, zainteresowanych edukacją ekonomiczną. W semestrze odbywa się sześć zajęć z różnych bloków tematycznych: ekonomii, marketingu, zarządzania, finansów i przedsiębiorczości. Celem programu jest pokazanie, że ekonomia wcale nie jest taka straszna. W specjalnych spotkaniach z zakresu wychowania i kształtowania postaw u dzieci mogą też uczestniczyć rodzice.

Obecnie trwają zapisy na kolejny semestr. Szczegóły na stronie www.uniwersytet-dzieciecy.pl. Polecam!