W miejskiej dżungli: prosto nie znaczy nudno!

Po powrocie z Włoch zderzenie ze stołeczną rzeczywistością bywa bolesne. Nie oszukujmy się, w Warszawie panuje kompletnie inna atmosfera, ludzie są bardziej zgaszeni, sklepy wszystkie ?na jedno kopyto? a jedzenie, kawa i nastrój w knajpkach pozostawiają sporo do życzenia. Na szczęście nie we wszystkich! Dziś będzie o trzech miejscach stworzonych na zasadzie mariażu prostoty z designem. O miejscach, gdzie liczy się nie ilość, ale jakość.

Nowy Świat 22 to nowość na warszawskiej mapie. Bezpretensjonalna nazwa kafejki bezbłędnie wskazuje jej lokalizację, dosłownie kilkanaście kroków od palmy. Wystrój jest dość surowy, minimalistyczny, mocno industrialny a jednak przytulny. Proste lampy, stoły i tablice połączono tu z turkusowymi elementami, jak logo knajpki, etykiety, lampiony. Ścianę z surowej cegły pięknie ożywia błękitny neon z nazwą lokalu. Ciepła dodają też pulchne bagietki, bułeczki i rogale apetycznie piętrzące się w  ogromnej witrynie i w okolicach kasy. Całość jest widna, przestrzenna (mimo małego metrażu) i bardzo przyjazna.

Latem w Nowym Świecie 22 polecam robione na miejscu lemoniady ( cytrynową i limonkową), smoothies, odświeżające Virgin Mohito na bazie arbuza, sałatkę z grillowanych warzyw z kozim serem, bruschettę z pomidorami i pieczywo pełnoziarniste. Ciekawa jestem, co lokal przygotuje na jesień i zimę...

Inne dość nowe miejsce to Heritage Shop&Wine prze Placu Zbawiciela. Nie zdążyłam go odwiedzić przed Sycylią, ale po powrocie to tu znalazłam swój kawałek Włoch w Warszawie! Wnętrze zaaranżowano bardzo prosto, ale ze smakiem. Drewniane krzesła, stoły i półki oraz czarne tablice ze specjalnościami dnia zestawiono z kolorowymi słoiczkami pełnymi pomidorowych pesto i sosów, bazyliowych specjalności, czy naturalnie słodkich marmolad. Lokal bardzo ożywiają zioła wesoło wyglądające z niemal każdego zakamarka (nie mówiąc o tym, jakiego dodają aromaty!) i... kolorowe etykiety bogatej oferty win, które zajmują całą jedną ścianę.

Włoskie klimaty w sercu Warszawyfoto. Izabela Bek; Heritage Shop&Wine

Na miejscu wypijemy pyszną kawę albo prosecco, zakąsimy rogalika, czy wypiekaną na miejscu focaccię, skosztujemy oliwek i innych antipasti. Ja zaopatruję tu też domową spiżarkę: we własnej roboty gnocchi (polecam te truflowe!), tagliatelle i ravioli, w karczochy (które właścicielka zaczęła sprowadzać specjalnie dla mnie - były już po dwóch dniach!), oliwki, pesto genovese i siciliano oraz najlepsze włoskie sery w Warszawie. Przysięgam, to pierwsze miejsce, gdzie Taleggio i Fontina smakują tak, jak powinny!.

Na koniec kilka słów o przestrzeni o nieco innym charakterze - stricte zakupowym. Na Zachodzie idea concept store znana jest nie od wczoraj, w Polsce dopiero raczkuje. Ale jest jedno miejsce, które z czystym sumieniem mogę polecić - to GOOODAY na Mysiej 3, poziom -1. Przestrzeń niby bardzo surowa, z betonowymi i ceglanymi ścianami i chłodnymi podłogami, a jednak sprzyjająca zakupom i... kształtowaniu gustów! GOOODAY podzielony jest na dwie komplementarne części. W tej wnętrzarskiej dominują meble i dodatki w stylu skandynawskim, ale z nutką paryskiej nonszalancji. Tkaniny , materiały i surowce - naturalne i najwyższej jakości. Ceny - bardzo zróżnicowane, praktycznie każdego będzie stać na jakiś piękny przedmiot.

Część ubraniowa to mekka dla tych z nas, które lubią wspierać polską modę, a jednocześnie podpisują się pod stylem „tres chic”. Właścicielki GOOODAY bardzo starannie dobierają projektantów, którym proponują współpracę: ich ubrania i dodatki muszą być nie tylko piękne i wygodne, ale przede wszystkim doskonale zaprojektowane, skonstruowane i wykończone. Kolekcje takich marek jak Nenukko, Kiss the Frog, Manu, Pola&Frank, Kids on the Moon, Grain de chic, Kurnik Shop, czy Lous stanowią komplementarną ale nie monotonną całość. Nic, tylko rzucić się w wir zakupów!

ZOBACZCIE ZDJĘCIA>>>

Więcej o:
Komentarze (11)
W miejskiej dżungli: prosto nie znaczy nudno!
Zaloguj się
  • Gość: amorvertical

    Oceniono 49 razy 49

    Jak filiżanka espressso będzie kosztowała 1 eu to zacznę chodzić.
    Nie wiem dlaczego u nas MUSI kosztować 2 eu. I jeszcze źle smakuje

  • Gość: Hahaha

    Oceniono 36 razy 34

    Ice Tea, lemoniada cytrynada 8 PLN - dalej nie czytam, nie oglądam. Dziękuję. Kupię sobie produkty w sklepie, wezmę kocyk, pójdę do parku i miło spędzę miło czas i nie będę się czuł z tym źle że mogłem wydać mniej niż to zrobiłem. Tym co myślą jak ja mówię "Do zobaczenia"

  • Gość: 13f

    Oceniono 30 razy 30

    A może tak mniej nieznośnej egzaltacji, za to więcej sprawdzania tekstu i poprawiania niechlujnych literówek?

  • Gość: Iza

    Oceniono 26 razy 26

    We Włoszech są ceny urzędowe na kawę i espresso kosztuje max 1 E, u nas nawet 10 złotych, a poza tym tam smakuje, a u nas różnie

  • Gość: mm

    Oceniono 8 razy 8

    Mam nadzieje, ze ten tekst pisala pensjonarka, czyli w dzisiejszych czasach: pretnesjonalna gminazjalistka stawiajaca pierwsze kroki w niby-krytyce kulinarnej. Inaczej - obiach.

  • Gość: londynczyk

    Oceniono 28 razy 4

    warszawka ... banda idiotow ktorym sie wydaje ze sa wybrancami niebios

  • Gość: mer-llink

    Oceniono 3 razy 3

    Łoj, Panienko Autorko,
    a gdyby tak Panienka trochę lepiej po polsku pisała?
    Dałoby sie zrobić?

  • Gość: Podpisz się

    Oceniono 3 razy 3

    A może trochę interpunkcji? Np. taka zagadka - czy stawiamy spację przed przecinkiem?...

  • Gość: złoty cielec

    Oceniono 2 razy 2

    Cholernie bezdusznie, chociaż ktoś próbował coś z tego zrobić. Nijak.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX