Lalala czyli sopocki arthotel

Aleksander Lesiak

Na ulicy Rzemieślniczej numer 42, w Sopocie, mieści się hotelik nieduży, 7 pokoi, 7 historii...

1 z 8Lalala
fot. Paweł Miłosz
2 z 8Lalala
fot. Paweł Miłosz
3 z 8Lalala
fot. Paweł Miłosz
4 z 8Lalala
fot. Paweł Miłosz
5 z 8Lalala
fot. Paweł Miłosz
6 z 8Lalala
fot. Paweł Miłosz
7 z 8Lalala
fot. Paweł Miłosz
8 z 8Lalala
fot. Paweł Miłosz

 

W tak zwanym świecie nie jest to nowa sprawa, poszukuje się miejsc wyjątkowych, z charakterem, pomysłem, duszą. W opozycji do sieciówek, gdzie pokoje, nieważne czy w Londynie, Moskwie, Nowym Jorku, Buenos są takie same. Z Lalala było jak piosence: ''Było ich trzech, w każdym z nich inna krew, ale jeden przyświecał im cel''. Asia Zastróżna, artystka cyrkowa (nie mylić z cyrkówką), specjalność trapez, Wojtek Wojtkuński - socjolog i rzeźbiarz oraz Paula Krajnik, socjolog również. Na początku tego roku trójkątny układ uległ nieznacznej modyfikacji. Rafał Jurewicz, anglista - wokalista, zastąpił Paulinę, która przeszła na odcinek produkcji filmowej. Z materią zmagali się dwa lata, a do tych zmagań zaprosili artystów zaprzyjaźnionych, których towarzysko i artystycznie cenili. Każdy dostał do zagospodarowania pokoik i tak zwaną wolną rękę (tudzież dwie). Gośćmi są głównie ludzie, ale jak mówi Gazecie.pl Asia, są otwarci także na inne gatunki zwierząt. Ich codzienność to śniadania serwowane od 10 do 13, bar czynny od 16 do 23 i wolne poniedziałki.

 

7.

 

 


 

Pokój numer siedem zaprojektował Marek Mielnicki, absolwent poznańskiej ASP. W pokoju numer siedem jest biało, jasno, trochę waniliowo. Na ścianach się niebieszczą Markowe fantazje, dziewczynka na huśtawce z pistoletem za pazuchą, wieloryb, niebieski balonik i co rusz mały plusk. Tylko czarny kryształowy żyrandol gniewnie zwisający z sufitu burzy oniryczną rzeczywistość.

 

 

38.

 

Honorata Martin i Ula Wasilewska, gdańszczanki, stworzyły klimaty tylko z pozoru beztrosko-błękitne. Po ich pokoiku wałęsa się niepokój. We wnętrzu pobrzmiewają klimaty drobnomieszczańsko-przedwojenne, solidne łoże, szezlong i sarenka - uciekinierka z makatki.

 

 

44.

 

 


 

Strach się bać. W pokoju numer czterdzieści i cztery jest czarno i czerwono. Czarne łoże, czarny kruk przy tymże. Czarny anioł w roli kołatki, nie wiadomo czy bardziej zaprasza czy też bardziej może odstrasza. Jakub Rebelka i Iwona Cybula poszli po całości. Mamy tu wybuchową mieszankę stylów i materii. Futro, barokowe wzory, czerwone kolory, frapujące murale. Coś dla amatorów zmyślnych perwersji.

 

 

77.

 

 


 

W pokoju 77 balują baletnice, za sprawą Joanny Piaścik (nomen omen rocznik 77'). Joanna jest warszawianką, obecnie na gościnnych występach w Berlinie w charakterze studentki wydziału wzornictwa na tamtejszej ASP.

 

 

100.

 

 

Dwa łóżka, dwa okna, trochę koloru zetlałych miętówek, trochę koloru malinowych landrynek, do tego czarna komiksowa kreska. W pokoju Emilii Bartkowskiej najlepsza jest jednak łazienka w kropki...

 

 

295.

 

 

Usia siusia cepeliada w majtkowym różu. Klimaty retro, klimaty etno, klimaty soc, a na parapecie tajemnicza maszyna do łamania kodów (kulturowych?). Taki pokoik przygotował Kuba Bąkowski, którego ulubionym programem telewizyjnym jest obraz kontrolny.

 

 

1600.

 

 


 

Tysiąc sześćset sto dziewięćset, czyli świat wyobrażony Patrycji Orzechowskiej. Trudny orzech do zgryzienia. Łóżka niby angielskie, ale jakby szpitalne. Wspomnienia pomieszane, trochę czarownych winyli i piekielna łazienka.

 

Arthotel Lalala, ul. Rzemieślnicza 42, Sopot. Jesienią pokój dla dwóch osób ze śniadaniem kosztuje 220 złotych. Autorem wszystkich zdjęć - onirycznych panoramek jest Paweł Miłosz.

 

[ Aleksander Lesiak ]

 

Zobacz także:

 

Skomentuj:

Lalala czyli sopocki arthotel