Wnętrza Instytutu Polskiego w Sztokholmie

Nowa siedziba Instytutu Polskiego w Sztokholmie promuje polski design.

 

Instytut Polski w Sztokholmie to instytucja promująca w Szwecji polską kulturę i naukę. Jest inicjatorem i partnerem polsko-szwedzkich projektów kulturalnych.

W maju tego roku Instytut zmienił swoją siedzibę. Przeniósł się z zabytkowej willi w eleganckiej dzielnicy Östermalm do biura w  artystycznej, pełnej życia dzielnicy Södermalm. Nowe biuro mieści się w kamienicy przy Mosebacke Torg 4.

Wnętrza zostały zaprojektowane przez polskich architektów z pracowni SomaArchitekci.

Meble, tapety, dywany - każdy szczegół wyposażenia pokazuje, że polscy projektanci mają wiele do zaoferowania wrażliwym na piękno Skandynawom.  Nowe wnętrza Instytutu dowodzą, że nasz rodzimy design nie tylko nie odstaje od światowych trendów, ale także może odnieść sukces w ojczyźnie IKEI.

Wyposażenie biura Instytutu to najznakomitsze projekty polskich designerów z ostatnich lat. Znajdziemy tutaj meble firmy Balma z kolekcji MIXT, wyprodukowane według projektu Piotra Kuchcińskiego, sofę oraz fotele Noti czy krzesła Iker Alterego.

 

 

wnętrza Instytutu Polskiego w Sztokholmie

fot. Bogusław Rawiński

 

 

Dębowe stoły znajdujące się w sali konferencyjnej zaprojektował Oskar Zięba. W lokalu znajdziemy również słynne stołki PLOPP tego samego projektanta.

Wśród nowoczesnego wzornictwa wpleciono polskie elementy ludowe. Ściany ozdobiono tapetami Anny Stępkowskiej-Nowak. Artystka przetworzyła tradycyjny motyw łowicki, tworząc niepowtarzalny nowoczesny wzór, który wpisuje się w modny ostatnio styl etno designu. Również przypominające wycinankę, dywany Moho, zainspirowane zostały polską sztuka ludową. Należy przypomnieć, że dywany te zostały wyróżnione prestiżową nagrodą Red Dot Design oraz nagrodą magazynu Wallpaper.

Przestrzeń Instytutu wypełniają także meble designerów zrzeszonych w kolektywie Malafor, a w dwóch pomieszczeniach można zobaczyć interaktywną szafę, nazwaną przez projektantkę, Agnieszkę Bartosiewicz, ''Bufetem Emocja''.
Nawet produkowane w Szwecji ceramiczne kubki, w których podczas spotkań podawana jest kawa czy herbata są niebanalnym polskim projektem Anny Ostrowskiej.
 
Zobacz galerię >>
 
Zajrzyj na stronę Instytutu: polskainstitutet.se
 
 
zobacz także:
 
Inspirujące wnętrza agencji reklamowej
 
Księgarnia w Tokyo
 
Nowoczesny Ijburg House w Amsterdamie
 
 
 

 

 

Więcej o:
Komentarze (15)
Wnętrza Instytutu Polskiego w Sztokholmie
Zaloguj się
  • Gość: Gość

    0

    Nie wiedzę tam nic oryginalnego, ani szczególnie przykuwającego wzrok. Co z tego, że meble zostały specjalnie zaprojektowane, skoro wyglądają jak tysiące innych, które można kupić w sklepie. Kiedy klienci proszą mnie o zaprojektowanie szafek do kuchni to oczekują, że wymyślę im w CAD'ize coś czego normalnie nie mogli nigdzie znaleźć.

  • Gość: Gość

    0

    zimno, nieciekawie, bez pomyslu... Nawet folklorowe tapety -wycinanki tu i tam nie uratuja na sile wcisnietego "minimalizmu" tego wnetrza. Szkoda, bo projekt mogl byc interesujacy! No i te widoczne na scianie gniazdka...

  • Gość: Gość

    0

    Chyba Oskar Zięta?

  • Gość: Gość

    0

    To ma byc oryginalne ? Wiekszosc Szwedow tak mieszka, wystarczy poogladac strony szwedzkich agencji nieruchomosci. To jest po prostu nasladownictwo i wozenie drewna do lasu.

  • Gość: Gość

    0

    wiecie czego tam brakuje??
    polskiego jadu i rodzimej zawiści. (mam nadzieje;-))
    estetyczne, fajne wnetrza.

  • Gość: Gość

    0

    Na Rany Pańskie... To są tragiczne skutki i zarazem kwintesencja wszechwładnie panującej wiochy, chamstwa i prostactwa. Ja sobie wypraszam, by ten wymiot reprezentował mnie i tę resztkę ludzi cywilizowanych, ktorzy rozdeptani przez hordy analfabetów, dogorywają w swych norach zaszczuci i pozbawieni możliwości tworzenia przez kolonizującą miasta wsiową szarańczę. Kultury duchowej nie zdobywa się na kursach, ani w tych pseudo-uczelniach dojących czesne z ogłupiałych frajerów. Ten żałosny przyklad rzekomej awangardy to po prostu dno - kompletny brak idei, smaku, wyczucia formy i przestrzeni. To także DOWÓD na istnienie systemu promującego miernoty i eliminującego utalentowanych zawodowców, którzy na serio związali swe trudne życie ze sztuką. Cześć ich pamięci - na pohybel ciemniakom.

  • Gość: Gość

    0

    Całośc wygląda jak przypadkowo znalezione mieszkanie, wypełnione i to "na szybko" meblami, lampami, wieszkami i dywanami. Tu nie ma świadomej kompozycji. Nie ma świadomego projektu wnętrz. Jest nawrzucane jak do worka, związane - nieudoalnie - sznurkiem z metką "uwaga designerskie".

    To nie działa. To nie pracuje. To nic nie lansuje bo dobry design tych przedmiotów potrzebuje starennego otoczenia. A nie plastikowych rynienek z kablami do projektora. Gniazdek na środku ściany.

    Nawet fotograf nei był w stanie uratować bełkotu tego wnętrza.

    Biedni nasi projektanci. Jak zwykle jakiś "urzędowy koneser" albo "kurator" pokazał, jak wydac pieniądze.

    Kwestią czasu jest jak te przedmioty wylądują gdzieś na magazynie i tam skończą. Się.

    Szkoda.

    Projektantom gratuluję. Realizotorom tego wnętrza polecam zmianę zawodu i odpierniczenie się od naszych pieniędzy i kultury bo robicie obciach zarzynając nasz młody design. Dosłownie pacany! Fuszerka i prowizorka.

  • Gość: Gość

    0

    "polscy projektanci mają wiele do zaoferowania wrażliwym na piękno Skandynawom".
    Nie wiem, co mają do zaoferowania, ale współczuję pracownikom Instytutu, że będą musieli pracować w tak paskudnej scenerii, zwłaszcza że - znając polskie realia - na wymianę mebli poczekają pół wieku.

  • Gość: Gość

    0

    Co tu polskiego w tym "dizajnie" - chyba tylko to szmatławe spolszczenie. Wiodzę tuskandynawskie wzornictwo: jasne drewno + biel = klasyka SKANDYNAWSKIEGO WZORNICTWA/PROJEKTU/KONCEPCJI/STYLU...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX