Wendy Gold i sztuka toalety

Toaleta jako dzieło sztuki? Nic nowego, ktoś powie. Tego dokonał już Marcel Duchamp wystawiając pisuar w galerii i traktując go niczym abstrakcyjną rzeźbę. Dzieła sztuki autorstwa Wendy Gold zdobią toalety Jacka Nicholsona, Johna Travolty czy Jude'a Law. Mało tego, kontakt z owymi dziełami jest bardzo osobisty i intymny.
To aktor Sean Penn obdarowuje szczodrze swoich znajomych aktorów dając im nietypowe prezenty w postaci specjalnie zaprojektowanych desek sedesowych.

Deskę Jacka Nicholsona zdobią plakaty i zdjęcia z jego filmów, a także fotografia jego odcisków rąk i stóp jakie zostawił na słynnym hollywoodzkim chodniku przed Teatrem Chińskim.
John Travolta z okazji swoich pięćdziesiątych urodzin otrzymał deskę, która swoim motywem głównym nawiązuje do pasji aktora - pilotowania samolotów.
Jude Law ma na swojej desce zdjęcie z magazynu 'People', który to ogłosił go niegdyś najseksowniejszym żyjącym mężczyzną. Gdy wierzchnia deska zostanie podniesiona, na spodniej widnieją zdjęcia wielu obiektywów aparatów fotograficznych wycelowanych wprost na... siedzenie tego, który z toalety korzysta.
Jakie są reakcje obdarowanych? Tego nie wiem, ale sam pomysł jest zaskakujący.
Bo czy dalibyście komuś w prezencie deskę sedesową?

 

 

 

Ale są i inne deski o wymownych nazwach: 'Gdy natura wzywa' albo ta zamówiona przez wokalistę zespołu Green Day Billy Joe Armstronga 'Pocałuj nie w d...'.
Zaskakująca jest deska zamówiona do gotyckiej łazienki w Las Vegas: z czarnej ramy wystają krwawe wampirze kły.
Ale są też deski grzeczniejsze, bardziej eleganckie, jak ta różana albo ta ze stylizowanym motywem graficznym zamówiona do pewnego butiku.

Wendy Gold - artystka tworząca te dzieła sztuki użytkowej - zaprojektowała i wykonała już w sumie ponad dwieście takich desek.

Wszystko zaczęło się nie tak dawno, bo w 2001 roku.
Wendy Gold, artystka, grafik i projektantka rozpoczęła swoją zawodową karierę w 1995 roku. Pracując jako freelancer projektowała strony internetowe, druki, identyfikację wizualną, a także reklamy oraz opakowania.
Aż pewnego dnia wpadła na pomysł założenia własnej firmy i zaczęła projektować deski sedesowe.
Udało się jej przekształcić te stricte użytkowe przedmioty w sztukę. Nieco z przymrużeniem oka, ale jednak. Pokazała swoje prace na wystawie w swoim mieście San Francisco. Pomysł spodobał się i przyszły pierwsze zamówienia od kolekcjonerów, z hoteli, restauracji i firm. I od Seana Penna.
Taki był początek jej 'Art de toilette' - sztuki toalety.

Poza deskami sedesowymi projektantka proponuje także niecodzienne wagi łazienkowe.
W 2003 roku pojawiło się osiem modeli, dziś można już wybierać spośród dziesięciu różnych wzorów.
Największą popularnością cieszy się ponoć waga dla kobiet ciężarnych 'Bun in the oven', która poprzez obrazki pokazuje nam przyrost wagi i jednocześnie czas do rozwiązania.

 

 

Ale wagi od Wendy wymagają odwagi. Bo są przewrotne, niektóre kuszą czekoladkami, inne ciastkami. I jak tu się odchudzać?
Ale jest też taka waga, która może nas zmobilizować do tego by w wakacje móc założyć kostium kąpielowy - zaprasza błękitem nieba i oceanu.
Waga 'Ignorance is bliss' (niewiedza jest błogosławieństwem) nie ma skali. Bo przecież cyfry nie kłamią, dlatego zostały wyrzucone poza skalę.
Jeszcze inna waga o nazwie 'Affirmation station' (stacja afirmacji) zawsze powie nam coś miłego, niezależnie od ilości kilogramów. Może to świetny pomysł na wyleczenie się z kompleksów, ale czy zmobilizuje nas to do dbania o sylwetkę?

Z całą pewnością zarówno wagi jak i deski sedesowe od Wendy Gold dodadzą naszej łazience wyjątkowości. Są jedyne w swoim rodzaju.
Można je zamówić przez internet na stonie projektanki - www.artdetoilette.com.

 

Agata Ziółkiewicz

 

zobacz także:

Precz z nudnym sedesem
Płytki Macieja Zienia
Proste triki do małych łazienek

Więcej o: