Hotel Rough Luxe

Agata Ziółkiewicz

Surowy luksus - a co to znaczy?

wnętrza hotelu Rough Luxe w Londynie
fot. www.roughluxe.co.uk

Odwiedzając londyński Hotel Rough Luxe przygotujcie się na niespodziankę.
Bo choć w jego nazwie jest wyraz "luxe" słusznie kierujący nasze myśli w stronę luksusu, to jest też słowo "rough", które znaczy: surowy, prosty, nierówny, chropowaty.

 

To hotel, który definiuje na nowo pojęcie luksusu w sposób odrobinę zaskakujący.
Bo z czym kojarzy się nam luksus? To piękne, wysmakowane i dopracowane w każdym calu wnętrza. Wygodne sofy, fotele, ciepłe kolory. Wytworność, elegancja, szyk.

 

A to londyńskie miejsce proponuje nieco inną definicję tego terminu.
Według twórcy hotelu luksus to wzbogacające osobiste doświadczenie, które wiąże się nie tylko z posiadaniem cennych przedmiotów. Luksus to czas na refleksję, czas na spotkania z ludźmi, przyrodą, a także kulturą, architekturą. Luksus to zarówno wsłuchanie się w swoje emocje, jak i piękne przedmioty, których towarzystwo skłaniać nas może do przemyśleń nad czasem, przemijaniem i hierarchią wartości.

Autorem pomysłu na Rough Luxe Hotel jest Rabih Hage, projektant wnętrz i właściciel galerii sztuki.

Hotel Rough Luxe mieści się w starym domu w stylu georgiańskim, kilka minut od stacji King Cross.
Już przekraczając jego progi odnosi się wrażenie, że remont budynku wciąż trwa. Witają nas bowiem odrapane ściany, częściowo zdarte tapety, odsłonięte surowe podłogowe deski. Ale tak właśnie ma być! W hotelu nie ma remontu, a wszelkie pozorne niedociągnięcia to zabieg celowy i przemyślany. Taka bowiem jest koncepcja owego miejsca.

 

Zamierzony anty-wygląd. Swego rodzaju miejska archeologia. Rozwiązanie, które jest częściowo koniecznością, bo w budynku z 1850 roku ilość możliwości modernizacyjnych była bardzo ograniczona. Ale to co dla jednych stanowiło by problem, projektant przekuł na coś cennego i oryginalnego.

 

Jak mówi bowiem Rabih Hage: "Piękno jest rzeczą subiektywną. Doskonałość nie oznacza piękna. Nie to jest ważne". I przekonuje, że ważniejsze jest to jak cię w danym miejscu witają, jak o ciebie dbają, jak się tam czujesz jako gość. Strona materialna jest nieistotna.

Nie do końca dowierzając tym słowom zajrzyjmy do wnętrz Hotelu Rough Luxe.

 

 

 

 

hotele, wnetrza, design

fot. www.roughluxe.co.uk



 

W recepcji wita nas wiszący na ścianie portret Gilberta i Georga. Ten nobliwie wyglądający duet starszych panów to w rzeczywistości dwóch najbardziej znanych i kontrowersyjnych współczesnych brytyjskich artystów, którzy w przeszłości nieraz zaszokowali opinię publiczną.

 

Rozglądamy się dalej: u sufitu poroże, na podłodze miękki pomarańczowy dywan. Odrapane ściany, ślady dawnych tapet, w miejscu kominka mebel rodem z lat 70-tych, czarne krzesła, dziwny mały czarny stolik. Dość ekscentryczne i osobliwe to wnętrze.

 

Jeśli przejdziemy się po wszystkich dziewięciu pokojach zauważymy tę samą zasadę: surowość i luksus, stare i nowe. Odrapane ściany i wygodne fotele. Bo to miejsce to próba pogodzenia przeszłości i nowoczesności. To zabawa kontrastem, to swego rodzaju artystyczny dysonans.

 

W jednej z łazienek na tle częściowo zdartej oryginalnej tapety, pamiętającej jeszcze XIX wiek, ustawiono piękną lśniącą miedzianą wannę sprowadzoną z Turcji. W pokoju o brudno-brązowych ścianach pyszni się wielkie łoże ze złotą ramą i obite czarnym skórzanym zagłówkiem. Nad łóżkiem wisi obraz przedstawiający wnętrze rzymskiego pałacu, a po bokach łoża stoją dwie białe lampy o bardzo nowoczesnym wyglądzie.

 

Interesująca jest jadalnia. Wokół drewnianego stołu ustawiono krzesła o bardzo różnej proweniencji, każde inne. Na suficie i ścianach króluje niepodzielnie fotograficzne trompe l'oeil, które przenosi nas do biblioteki w Neapolu, a nad stołem zawisła designerska biała lampa Patrice'a Gruffaza, która znacznie lepiej wyglądałaby w bardziej nowoczesnym wnętrzu. Na jednej ze ścian obraz Daniela Bakera z napisem "This is shit"" Cóż, może szokować.

 

Ale mimo wszystko tutaj nic nie dziwi, nie przeszkadza. To właśnie eklektyczny styl tego miejsca, starannie przemyślany miks surowości i luksusu. I może się to komuś nie podobać, ale koncepcja tego hotel jest jednak próbą ucieczki od butikowych hoteli, w których nie każdy dobrze się czuje i które czasem rażą swoją ekskluzywnością i wyrafinowaniem. Choć z pewnością są i tacy, którzy twierdzą, że i to miejsce to jednak nic innego jak właśnie boutique hotel tylko w odrobinę zmienionej formie.

 

Co i tak nie zmienia faktu, że pobyt w tym hotelu może być interesującą przygodą, a także okazją do tego by sprawdzić jak dalece jesteśmy tolerancyjni jeśli chodzi o wnętrzarskie eksperymenty i ekstrawagancje.

 

Zobacz zdjęcia >>


Agata Ziółkiewicz

 

zobacz także:

Hotel Berge - inny niż wszystkie
Hotele z designem
Tam gdzie mieszkają książki - ciekawe księgarnie

 

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Skomentuj:

Hotel Rough Luxe