Lato w PRL. 10 gadżetów, które zabieraliśmy na wakacje [PEWEX POLECA]

03.07.2015 13:18
'To były wakacje...' - westchną co poniektórzy. Jeździliśmy do ośrodków wczasowych, do domów FWP lub szukaliśmy 'wczasów pod gruszą'. Turnusy w całym kraju zaczynały się tego samego dnia. Jak Polska długa i szeroka obserwować można było wtedy zatłoczone pociągi lub sunące po drogach Fiaty 126P z walizkami na dachu misternie upiętymi pasami. Razem ze stroną Pewex.pl wybraliśmy dla Was 10 przedmiotów, które kojarzą nam się z latem w PRL. Pamiętacie je wszystkie?
1 Taki plastikowy bidon mieli niemal wszyscy. W wersji Taki plastikowy bidon mieli niemal wszyscy. W wersji "de luxe" występował w pokrowcu ze skórzanymi paskami. fot. pewex.pl

Bidon, czyli herbatka na wynos

Plastikowy turystyczny bidon mieli niemal wszyscy. W wersji "de luxe" występował w pokrowcu ze skórzanymi paskami. To było coś!

2 Grzałka nurkowa przeznaczona do gotowania wody. Naszym zdaniem genialny wynalazek! Grzałka nurkowa przeznaczona do gotowania wody. Naszym zdaniem genialny wynalazek! fot. pewex.pl

Grzałka nurkowa

O czajniku w pokoju nawet nie było co marzyć. Na wczasy zabieraliśmy więc grzałkę nurkową. Nie jest to bezpieczny gadżet, ale działa do dziś. Naszym zdaniem to genialny wynalazek!

3 Kocyk, karty i radyjko tranzystorowe, czyli wakacyjny zestaw obowiązkowy. Kocyk, karty i radyjko tranzystorowe, czyli wakacyjny zestaw obowiązkowy. fot. pewex.pl

Radio tranzystorowe, czyli gra muzyka!

Kocyk, karty i radyjko tranzystorowe, czyli wakacyjny zestaw obowiązkowy. Sprawdzał się zarówno podczas wyjazdów pod namiot, jak i wypadów nad pobliską rzekę.
4 Na dachu Na dachu "malucha" przewoziliśmy nasze bagaże: torby, walizki, namioty, materace czy śpiwory. Każdy miał opracowany system mocowania przedmiotów specjalnymi pasami. fot. pewex.pl

Pasy na dachu

Na dachu "malucha" przewoziliśmy nasze bagaże: torby, walizki, namioty, materace czy śpiwory. Każdy miał opracowany system mocowania przedmiotów specjalnymi pasami.

5 Leżak - każdy miał własny lub wypożyczony w ośrodku wczasowym. Leżak - każdy miał własny lub wypożyczony w ośrodku wczasowym. fot. pewex.pl

Leżak - godny następca kocyka

Na początku odpoczywaliśmy na kocach. Potem pojawiły się leżaki. Każdy miał własny lub wypożyczony w ośrodku wczasowym.

6 Kuchenka turystyczna Kuchenka turystyczna "Prymus". fot. pewex.pl

Kuchenka turystyczna

Kuchenka turystyczna "Prymus". Gotowaliśmy na niej wszystko. Jajecznica, bigos? Nie ma problemu.

7 Łyżkowidelec był niezastąpiony pod namiotem! Łyżkowidelec był niezastąpiony pod namiotem! fot. pewex.pl

Łyżkowidelec, czyli jak przetrwać w lesie?

Łyżkowidelec, inaczej nazywany niezbędnikiem, był niezastąpionym gadżetem pod namiot.

8 Niewielkie żelazko turystyczne z termoregulatorem. Kto wie, może w czasie turnusu trafi się jakaś potańcówka? Niewielkie żelazko turystyczne z termoregulatorem. Kto wie, może w czasie turnusu trafi się jakaś potańcówka? fot. pewex.pl

Żelazko turystyczne

Niewielkie żelazko turystyczne z termoregulatorem. Obowiązkowy gadżet zabierany na turnusy wczasowe. Kto wie, może w czasie turnusu trafi się jakaś potańcówka?

9 Karty Karty Fot. pewex.pl

Karty - rozrywka na długie godziny

Karty, czyli wakacyjny gadżet obowiązkowy. Klasyczna talia dla dorosłych, Flirt Towarzyski dla nieco młodszych. Najmłodsi obowiązkowo mieli w plecakach Piotrusia.

10 Mieliście taką latarkę? Mieliście taką latarkę? fot. pewex.pl

Latarka - gadżet obowiązkowy

Metalowe latarki zasilane były na płaskie baterie. Niezastąpione podczas wyjazdów pod namiot

Komentarze (74)
Lato w PRL. 10 gadżetów, które zabieraliśmy na wakacje [PEWEX POLECA]
Zaloguj się
  • podhoretz

    Oceniono 446 razy 396

    świetne czasy. Nikt nikogo nie mierzył wzrokiem, wszyscy odpoczywali tak by raczej innym nie przeszkadzać w zasadzie jak ktoś powiedział przekleństwo...to z pewnością został mocno zmierzony wzrokiem przez połowę plażowiczów. I to wystarczało. Ludzie byli jacyś o niebo kulturalniejsi i bardziej serdeczni dla siebie. "A teraz ku... to jest jazda bez szlabanów żadnych. Spójrz, zwróć uwagę to w ryj dostaniesz (albo Ty jemu sprzedasz) masakra k...jakaś, wp, h, po, k, zj... i tak w kółko od 7 po 50 latków. Zero szacunku dla innych ludzi. Przesadzam? Tylko trochę. To samo na drogach. Ale się ogółem stoczyliśmy w rejony bydła. Agresja jest olbrzymia. Jak to się stało?

  • kocurxtr

    Oceniono 187 razy 169

    łezka się w oku kręci
    nic nie było, ale ludzie ludźmi byli - a nie stadem bezrozumnej masy konsumpcyjnej jak dziś - hałaśliwej,aroganckiej, wulgarnej, zaptrzonej w smartfony ...
    pozwolę sobie na staroświeckie - 'to były czasy'
    :)
    człowiek człowiekowi człowiekiem był ...

  • liczna_rodzina_prezesa

    Oceniono 173 razy 157

    Pamiętam wczasy z rodzicami na Węgrzech (1987 r.) i w Jugosławii (1989 r.). Jechaliśmy Skodą 105S. Skoda cierpliwie pięła się serpentynami w Górach Dynarskich - dała radę. Z bratem siedzieliśmy z tyłu, z nogami na zrolowanym namiocie. Wieźliśmy też stolik turystyczny + 2 krzesła i parasol plażowy, który ważył chyba z 15 kg (kupione przez rodziców w sklepie sportowym na Pl. Konstytucji w Warszawie, albo pożyczone). Skoda była upchana do granic możliwości - oba bagażniki (z przodu i za siedzeniami tylnymi) + bagażnik na dachu. Wakacje wspominam do dziś. W 1990 lub 1991 r. Skoda dowiozła nas też na kemping w Holandii (dwa dni jazdy), i została zastąpiona w naszej rodzinie modelem Favorit. P.S. Holendrzy byli pod wielkim wrażeniem zapasu słoików z obiadami.
    Kto takich wakacji nie przeżył, niech nie komentuje, SVP.

  • mamagda3

    Oceniono 132 razy 122

    Bidon zawsze trochę śmierdział, pamiętacie? Płukało się go roztworem octu, ale nie zawsze to pomagało. Ja do tych świetnie mi znanych gadżetów dodałabym jeszcze składany stół turystyczny... Ach, te wakacje z rodzicami na Suwalszczyźnie!

  • taglinda

    Oceniono 109 razy 103

    Brakuje olejku do opalania
    Dorzuciłbym też - aczkolwiek nabywaną na miejscu, tj. na plaży - cytronetę w woreczkach foliowych.

    "cytroneeeta napój boski... nawet łysym rosną włoski .... !!!"

  • krzywelustro

    Oceniono 95 razy 87

    Taką peerelowską minigrzałkę mam do dziś. Zabieram ją na wszystkie służbowe wyjazdy, w zastawie z poobijanym półlitrowym emaliowanym kubkiem i nescą. Sprawdza się genialnie!

  • wojna100letnia

    Oceniono 73 razy 59

    Hitem późnego Jaruzela były duże płaskie baterie, których przedatność badało się językiem przykładanym do wystających blaszek. Jeżeli "kopało" to bateria była dobra, jeżeli nie - szło się do następnego kiosku. W tym czasie "naszą" baterię która nie przeszła testu mógł polizać ktoś inny...Oczywiście tak postępowały dzieciaki, dorośli to nie wiem.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX