Współczesny nomada. Wywiad z Li Edelkoort

Agata Ziółkiewicz

Jak się rodzą trendy? Czy świat zmienia się na lepsze? Jak zmieni się nasze mieszkanie?

lidewij edelkoort
lidewij edelkoort
fot. www.edelkoort.com

Z Lidewij Edelkoort, światowej sławy trend forecasterką, spotykam się w poznańskiej School of Form. Właśnie wróciła z Kijowa, za chwilę jedzie do rodzimej Holandii. Jest ciągle w ruchu, pracuje, tropi trendy nieustannie.

W School of Form przedstawiła studentom dwie prezentacje. Pierwsza, jak się później okazało, nieco onieśmielająca a może nawet szokująca, pod tytułem 'Bordello of 21 century' pokazała jak estetyka erotyczna splata się z codziennością, a swoboda obyczajowa i brak tabu pozwala się doszukiwać skojarzeń w codzienności, tam gdzie ich nigdy wcześniej nie widzieliśmy. Nowa estetyka i nowe znaczenia. Druga dotyczyła zmian we współczesnej architekturze, relacji świata przyrody i nowoczesnego budownictwa. Obie prezentacje niezwykle ciekawe, pełne pięknych obrazów, niesamowitych skojarzeń, połączeń.

Otwarty, chłonny umysł, niezwykła ciekawość świata, charyzmatyczna osobowość, nieustający wędrowca. Li Edelkoort.

Li Edelkoort

Agata Ziółkiewicz/Domosfera.pl: Jest pani trend forecasterem czyli osobą przewidującą nadchodzące trendy, a jednak zastanawiam się czy nie jest też pani może trensetterem, kimś kto te trendy ustanawia.

Li Edelkoort: Wiele osób w ten sposób myśli, ale się mylą. Jestem tylko małym trybikiem w ogromnej konstrukcji niczym szwajcarski zegar. Jestem gdzieś pośrodku. Są ludzie od promocji, designu, grupa doradcza, grupa marketingowa, ludzie odpowiedzialni za materiały, za kolory. Oni wszyscy pracują, zbierają doświadczenie, dane, przyglądają się rynkowi, wymaganiom marketingowym, budżetowi, rynkowi na który dane zadanie jest przeznaczone. I cała ta praca na końcu trafia do mnie. To praca wielu ludzi.
A to wszystko dzieje się tak a nie inaczej nie dlatego, że ja tak mówię, że ma być. Mówię co będzie trendem, ponieważ umiem to wyłowić z całej masy informacji. Tak naprawdę to już gdzieś tam jest, a ja jestem bardzo dobra w wyławianiu tego czegoś wcześniej, niż ktokolwiek inny to dostrzeże. Poza tym umiem to dobrze przetłumaczyć i uprościć, zrozumieć i wówczas mówię: ok, taki musi być powód, to dlatego tak właśnie to robimy, to dlatego to będzie się zmieniać. Ale to nie jest praca twórcza. To dar który otrzymałam. I dzięki niemu mogę trendy tłumaczyć innym.

Wygląda na to, że to trochę rodzaj magii...

Coś w tym jest, to coś co mnie wciąż zaskakuje, nawet po tylu latach w zawodzie. 
Dwa lata temu przeprowadzaliśmy badania rynku mody. Przygotowywałam prognozę: wszystko będzie białe. Jedyną rzeczą którą wówczas mogłam dostrzec była biel, nie wiem dlaczego, taki moment w życiu. Ostatecznie przygotowując palety kolorystyczne, wszędzie kolorem naddanym była biel, różne jej odcienie i barwy neutralne. Całość była czysta, pełna lekkości, powietrza. W efekcie paleta kolorów była w połowie biała. Ale klientowi się nie spodobało, powiedział: dodaj kolory, jest zbyt czysto, to się nie sprzeda.

Jakiś czas później oglądam pokazy mody... I widzę, że mowa o doświadczaniu małych przyjemności każdego dnia, takiej bardzo podstawowej formie duchowości, o sprawach typu zapach świeżego chleba, dotyk skóry dziecka, kontakt z naturą, bardzo proste rzeczy... i nagle widzę ten mój biały trend wszędzie. Moje przewidywania spełniły się. Ale projektanci których pokazy oglądałam nie mieli mojej książki (Trend Book - Książka Trendów), nie znali moich prognoz. Tak więc trendy przychodzą zewsząd, to jest rodzaj magii. Wciąż mnie to zadziwia jak to jest możliwe. To jest magiczne. Nigdy nie wiesz co pewnego dnia trafi do ludzi.

A nie jest to trochę jasnowidzenie?

Nie, nie jest, choć to trochę podobne. Nie jestem jasnowidzem, nawet dla samej siebie.

A więc zbiera pani małe rzeczy...

Tak, korzystam z intuicji, jestem całkowicie skoncentrowana na tej pracy. To nie jest świadomy proces. Kiedy mam wykład albo jestem na lotnisku skanuję ludzi, patrzę jak są ubrani, jakie mają okulary, jakie buty noszą... ale nie robię tego świadomie. Zbieram strzępki informacji i kiedy mam już dość danych, zaczynają sie z tego krystalizować trendy. Czuję że kiedy jestem na to gotowa, pewne pomysły zaczynają niejako same się formować.

Podróżuje pani bardzo dużo. Gdzie, w jakiej części świata znajduje pani te elementy które tworzą trendy?

To się zmienia cały czas. Moja następna książka (Trend Book), na kolejne lato, jest o nomadyzmie. Zakończyłam ją stwierdzeniem, że we wszystkich wielkich miastach poza Europą (jak Hongkong, Singapur, San Paulo, Bombaj, Szanghaj) pojawią się nowi projektanci, różnych narodowości, i stworzą, w tym tyglu w jakim żyją, zupełnie nową modę. To będą duże ubrania, nadmiernie duże, niemal niczym opakowania. To będzie moda w pewnym sensie etniczna, ale jednak moda wielkomiejska i nie związana z żadnym krajem czy narodem.

A tak właściwie co to jest trend? Bo nie jest to moda tylko...

Trend to ogromny ruch kulturowy i społeczny.
Zwykle trendy trwają po 10, 20, 50 czy 60 lat, mają swój szczyt, są cykliczne.

Czyli trendy powracają po jakimś czasie?

Tak, ale nigdy w ten sam sposób. 
Trend koresponduje ze zmianą społeczeństwa, jest swego rodzaju wytłumaczeniem nowej mentalności, nadaje formę nowemu stylowi życia. To swego rodzaju lustro nas samych. Dlatego za każdym razem gdy widzisz ubiór czy tkaninę jesteś w stanie powiedzieć jak myśleli ludzie w danym czasie, jakie to były czasy, jak wyglądały warunki ekonomiczne. To wszystko tłumaczy. To jest język.

Czy trendy zmieniają świat czy świat zmienia się dzięki trendom?

Świat zmienia się przez trendy. Jest ich wiele, są niczym słowa-klucze.

Czy trendy sprawiają, że stajemy się lepsi? Czy mogą stwarzają lepszy świat?

Tak, w wielu przypadkach tak właśnie jest. Jest wiele różnych trendów w tym samym czasie. Te idee są nie zawsze jasne, wyraźne, czasem obejmują szeroki obszar. Na przykład w latach 90. pojawiły się problemy związane z ekologią, z ekonomię, pojawił się więc minimalizm, naturalne materiały. Ruch ekologiczny się ożywił i to jest bardzo pozytywne.

A więc jest pani optymistką?

Tak, jestem. Sądzę, że struktury społeczne się zmieniają. Ludzie chcą być razem, pracować razem, spędzać czas, polegać na sobie. To koniec ery indywidualizmu.

A czy projektanci powinni śledzić trendy czy są oni ich częścią?

Projektanci stanowią część trendów, oni je formułują na bardzo wczesnych etapach.

Który z obecnych trendów jest dla pani najciekawszy?

Nie wiem, jest ich tak wiele, to trudno powiedzieć.

A co współczesna architektura mówi o nas dziś?

Powróciły wielkie, monumentalne formy. Wiele jest w relacji do art deco, w duchu Bauhausu, generalnie to właśnie powraca, także jeśli mowa o dekoracji. Ponadto odrodzenie antyku, odnowienie tego typu architektury. Wraca też Memphis, kolor.

A co się zmieni w projektowaniu wnętrz?

Zmiany we wnętrzach będą związane z naszym nomadyzmem. Kieszonkowe książki, smartfony. Już nie musimy być gdzieś by coś robić. Nie musisz mieć biura by pracować, możesz pracować siedząc w ogrodzie albo we własnym łóżku, możesz być gdzie chcesz. To nas także uwalnia mentalnie, zaczynamy pytać samych siebie: dlaczego siedzę wciąż przy tym samym stole?To wprowadza w ruch nasz umysł. Stajemy się bardziej nomadyczni, mobilni w ogóle.

To może też oznaczać na przykład, że będziemy spać w wielu różnych miejscach mieszkania, niekoniecznie tylko we własnym łóżku, może też w pokoju dziennym albo w szafie albo nawet w kuchni. Będziemy bardziej elastyczni, będzie więcej puf, niskich stolików, przenośnych lamp (latarenek), będziemy mieszkać w domu tak jakby był to namiot.

A jeśli chodzi o kolory?

Nie widzę jakiegoś jednego dominującego. Generalnie będzie bardziej kolorowo. Więcej kolorów drewna, nie tylko jeden brąz, ale wiele odcieni. Jest większa dowolność. Mocny jest żółty, pomarańczowy...

Szarości?

Też, ale bardziej kolor betonu; szarość bliżej brązu, także czerwień.
I jest też dużo metalu, zwłaszcza miedzi. To ciekawe, szukałam prezentów przed Bożym Narodzeniem i zobaczyłam pióro. Było w kolorze miedzi, piękne niczym biżuteria. Przewidziałam ten trend i oto wpadłam we własne sidła! Nie mogłam się oprzeć, chciałam mieć to pióro... ale dlaczego miedziane, a nie złote? Nie wiem...

 

Więcej o Li Edelkoort - www.edelkoort.com
Więcej o trendach według Li Edelkort - www.trendtablet.com

Skomentuj:

Współczesny nomada. Wywiad z Li Edelkoort