Kolory lata, czyli maki polne (Papaver rhoeas) i chabry bławatki (Centaurea cyanus). Chętnie rosną w zbożu i są jednoroczne - na ogrodowej łączce można je zastąpić gatunkami wieloletnimi. - Fot. Shutterstock
Trawa jak nieskazitelny, zielony dywan to marzenie większości ogrodników. Ale co zrobić, gdy już nie mamy siły - lub ochoty - się nim zajmować?
1 z 9Kolory lata, czyli maki polne (Papaver rhoeas) i chabry bławatki (Centaurea cyanus). Chętnie rosną w zbożu i są jednoroczne - na ogrodowej łączce można je zastąpić gatunkami wieloletnimi. - Fot. Shutterstock
2 z 9Wierzbówka kiprzyca (Chamaenerion angustifolium) pospolicie występuje w całej Polsce; jej pojawienie się świadczy o tym, że gleba jest żyzna. Wierzbówka zwraca uwagę z daleka - dorasta nawet do 1,5 m. Dawniej z jej liści robiono namiastkę herbaty. - Fot. Shutterstock
3 z 9Jaskry rozłogowe (Ranunculus repens) podobnie jak krwawnice lubią wilgotne miejsca. Uwaga, rośliny trujące. - Fot. Shutterstock
4 z 9Łubin trwały (Lupinus polyphyllus) wprawdzie pochodzi z Ameryki, ale u nas dobrze się zadomowił. Ta wysoka (1-1,5 m) roślina kwitnie wczesnym latem; lubi suche, słoneczne stanowiska. - Fot. Shutterstock
5 z 9Fot. Shutterstock
6 z 9Żółty jastrzębiec (Hieracium), różowa koniczyna łąkowa (Trifolium pratense) i biały złocień zwyczajny (Leucathemum vulgare) na typowej suchej łące na pogórzu. - Fot. Shutterstock
7 z 9Zwykły mlecz, czyli mniszek lekarski (Taraxacum officinale) podczas kwitnienia też może budzić zachwyt. - Fot. Shutterstock
8 z 9Krwawnice pospolite (Lythrum salicaria) bujnie się rozrastają na wilgotnej glebie, a także nad wodą. - Fot. Shutterstock
9 z 9Bodziszek łąkowy (Geranium pratense) dobrze rośnie na dość wilgotnej ziemi. Istnieje też wiele innych gatunków bodziszków, wyższych i o większych kwiatach w kolorze nie tylko niebieskim, ale także purpurowym i białym. - Fot. Shutterstock
Wystarczy posiać trawkę, żeby było ślicznie? Nic bardziej mylnego! Bez nieustannego podlewania, nawożenia, koszenia nie mamy szans na trawnik z prawdziwego zdarzenia. No i ta nierówna walka z chwastami... Jeśli macie serdecznie dość wyrywania mleczy i wynoszenia ton zielonych ścinków, mam propozycję - zrezygnujcie ze sterylnej monokultury i zaproście na trawnik kwiaty, słowem, zamieńcie trawnik w rodzaj łąki.
Dlaczego warto to zrobić? Powodów jest wiele
Po pierwsze, zyskacie czas, który można będzie przeznaczyć na ciekawsze zajęcia. Po drugie, rachunki za wodę szybko zmaleją - podlewanie 300 m kw. trawnika to wydatek rzędu 1100-2100 zł za sezon! (w 2014 r. 1 m sześć. wody kosztuje średnio od 3 do 6 zł, zależnie od regionu Polski).
Po trzecie wreszcie - ekologia
Spójrzmy prawdzie w oczy - obszar łąk w szybkim tempie maleje; wkrótce może się okazać, że chabry, maki (o kąkolach nie wspominając) mamy tylko w skansenach. Ponadto, zamieniając trawnik w łąkę, wspieramy bioróżnorodność, czyli dbamy o bogactwo gatunków, umożliwiamy również przetrwanie owadom zapylającym (jak dzikie pszczoły, motyle), których także ubywa. Wreszcie - zamiast co tydzień męczyć uszy rykiem pracującej godzinami kosiarki i wdychać spaliny - zaczniemy cieszyć się ciszą oraz czystym powietrzem.
Zdjęcia przedstawiają łąki naturalnego krajobrazu, mogące służyć jako źródło inspiracji. Widoczne na nich rośliny należą do gatunków o bardzo małych wymaganiach, trzeba je tylko dobrać do siedliska i rodzaju gleby (np. zawilce i kokorycze - mieszkańcy lasów - lubią wilgoć i półcień, więc nie sprawdzą się w intensywnie nasłonecznionym ogrodzie na suchej glebie; w takim miejscu mogą za to rosnąć np. maki czy jastrzębce).
Skomentuj:
Trawnik jak łąka