Mieszaniec Phalaenopsisa - Fot. Arkadiusz S<cichocki / AG
Uprawa storczyków jest jak egzotyczna podróż, która uczy i odpręża, ale też wymaga pewnego wysiłku. Muszę ostrzec, że jest w tym też pewne ryzyko: można się uzależnić. Jak to ktoś wyraził: ?Chcieć się ograniczyć do hodowania jednego gatunku storczyka, to jak chcieć poprzestać na zjedzeniu jednego fistaszka?. Moja przygoda ze storczykami zaczęła się dziesięć lat temu.
1 z 10Mieszaniec Phalaenopsisa - Fot. Arkadiusz S<cichocki / AG
2 z 10Pani Beata Biały z jednym z okazów ze swojej kolekcji - FOT.MARTA BŁAŻEJOWSKA/AG GWL KATO MB DIGI
3 z 10Mieszaniec Phalaenopsisa - Fot. Lilianna Sokołowska
4 z 10Phalaenopsis 'Peloric' - Fot. Arkadiusz S<cichocki / AG
6 z 10Cattleya 'All Victory' - Fot. Lilianna Sokołowska
7 z 10Paphiopedilum 'King Arthur' - Fot. Arkadiusz Ścichocki / AG
8 z 10Paphiopedilum 'Green Stripe' - Fot. Lilianna Sokołowska
9 z 10Mieszaniec ascocenda - Fot. Arkadiusz Ścichocki / AG
10 z 10Paphiopedilum 'Bel Royal' - Fot. Lilianna Sokołowska
Pierwsze orchidee wprowadziły się do naszego mieszkania zimą. Na zewnątrz był śnieg i mróz, a ja miałam swój mały raj na stoliczku przy południowo-wschodnim oknie. Zna- jomi byli pewni, że to sztuczne kwiaty. O tej porze roku przecież nic tak nie kwitnie! Niestety, idylla nie trwała długo.
Nie popełniaj moich błędów
Z braku wiedzy popełniłam wówczas karygodne błędy, co w połączeniu z moją nadopiekuńczością przedwcześnie wyprawiło ulubieńców na tamten świat. Teraz już wiem, że nie dałam im żadnych szans. Regularnie i obficie zraszane (właściwie zalewane) na noc i przykrywane folią, by miały chociaż namiastkę warunków szklarniowych, szybko zostały zaatakowane przez zgniliznę korzeni i choroby grzybowe. Przykre przeżycie, ale bezcenne doświadczenie.
Następne rośliny miały już więcej szczęścia i coraz lepsze warunki. Dowiedziałam się, że zraszanie owszem jest wskazane w cieplejsze dni, ale zawsze przed południem, by rośliny mogły do wieczora przeschnąć. Dziś prawie nie stosuję tego zabiegu (wyjątkiem są gatunki rosnące na podkładkach z dębu korkowego). Mam w domu 200 roślin i muszę sobie jakoś ułatwiać życie. A moje storczyki świetnie sobie radzą i bez tego.
Moi lokatorzy
Na czterech parapetach pojawiały się coraz to nowe okazy. Wśród nich - Paphiopedilum 'King Arthur'. To klasa i elegancja w każdym calu. Ma duże kwiaty (o średnicy około 10 cm) o ciekawym kształcie i pięknej wiśniowej barwie. W uprawie jest bezproblemowy, regularnie kwitnie. Teraz marzy mi się jeszcze botaniczna forma Paphiopedilum bellatulum.
Podstawą mojej kolekcji jest wdzięczny rodzaj Phalaenopsis. Mam kilkanaście gatunków i kilkadziesiąt mieszańców (ten rodzaj niezwykle łatwo poddaje się krzyżowaniu). Falenopsis, zwany po polsku ćmówką, wciąż mnie czymś zaskakuje i urzeka. Wystarcza mu jasne, rozproszone światło słoneczne, ciepło i niezbyt obfite podlewanie (podłoże musi wyraźnie przeschnąć). W większości mieszkań można stworzyć takie warunki. Polecam te storczyki każdemu, kto chciałby mieć kwiat piękny, egzotyczny, długo kwitnący i łatwy w uprawie. Jest to też idealny kwiatowy prezent na wiele okazji.
Apetyt na życie
Storczyki zachwycają mnie swoją wolą życia. Nie poddają się łatwo, walczą o przetrwanie w niedogodnych warunkach. Aby zakwitnąć, muszą przeżyć szok (np. przesuszenie, spadek temperatury, zmianę sposobu oświetlenia). Dotyczy to m.in. rodzaju Cattleya. Te rośliny zawdzięczają nazwę angielskiemu ogrodnikowi Williamowi Cattleyowi. Dostrzegł on w transporcie tropikalnych roślin z Brazylii dziwne kłącza, które służyły za wyściółkę ładunku, i posadził je w swojej szklarni. W 1818 r. zaprezentował światu Cattleya labiata o oszałamiającym zapachu.
Wymagające Vandy
Bardzo lubię także storczyki z rodzaju Vanda i ich mieszańce (np. Ascocendy). Wiszące okazy z długimi, nagimi korzeniami uprawiane w koszyczkach bez podłoża albo w wysokich, przezroczystych wazonach prowokują pytania: "Czy to żywe rośliny?", "Czym one żyją?".
Jako typowe epifity storczyki z rodzaju Vanda mają korzenie pokryte welamenem - warstwą komórek, które jak gąbka absorbują wilgoć z otoczenia. Są idealne do przydomowych szklarni. Można je też uprawiać na parapecie. Lubią dużo słońca i ciepło, ale musi temu towarzyszyć wysoka wilgotność powietrza. Vandy trzymam w wazonach z kamyczkami na dnie. Od czasu do czasu spryskuję i moczę ich korzenie (uwaga, kwiaty i liście tego nie lubią). Vanda coerulescens o niewielkich, niebieskawych kwiatach puszcza właśnie trzeci pęd kwiatowy, a to dowód, że czuje się u mnie znakomicie.
Kilka przydatnych rad
Rodzaj
Temperatura powietrza
Wilgotność
Światło
Podlewanie i nawożenie
Uwagi
Paphiopedilum (sabotek)
Chłodna, umiarkowana lub ciepła
Umiarkowana do wysokiej. Im cieplej, tym większa
Średnie, rozproszone
Po przeschnięciu podłoża. Nawozimy tylko latem - raz, dwa razy w miesiącu
Woda nie może zalegać w rozecie liści. Zapotrzebowanie na ciepło i wilgotność jest różne u różnych gatunków i odmian
Phalaenopsis (falenopsis, ćmówka)
W dzień 20-29°C, nocą 16-20°C
50-70 proc. Konieczny ruch powietrza
Jasne, rozproszone. Latem rośliny wymagają cieniowania
Po przeschnięciu podłoża. Latem nawozimy dwa razy w miesiącu, zimą raz
Nie znoszą nagłych zmian Temperatury i zbyt obfitego podlewania
Cattleya (katleja)
Latem 18-25°C w dzień i 13-16°C w nocy, zimą chłodniej
50-60 proc. Konieczny ruch powietrza
Jasne, rozproszone. W upalne dni latem wskazane jest cieniowanie
Po przeschnięciu podłoża. W okresie kwitnienia nawozimy dwa razy w miesiącu
Rośliny przechodzą okres spoczynku (miesiąc, dwa). Wtedy ograniczamy podlewanie i obniżamy temperaturę
Vanda (wanda)
W dzień 19-30°C, nocą 16-19°C
Podwyższona. Im cieplej, tym większa. Konieczny mocny ruch powietrza
Jasne. Latem rośliny mogą wymagać cieniowania
Uprawa bez podłoża: zraszanie korzeni co dzień i raz, dwa razy w tygodniu namaczanie. Uprawa w podłożu: nawadnianie po jego przeschnięciu.
Rośliny bardzo wrażliwe na zaleganie wody w kącikach liści.
Skomentuj:
Wyprawa do świata orchidei