Ogród w Żbikowie - Historia Hoserów

Losy trzech pokoleń wspaniałych ogrodników splatają się z historią kraju i najstarszej polskiej uczelni rolniczej - Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie.
W pokoju pani Moniki Hoser wisi portret dziadka Piotra Ferdynanda. Patronuje dziełu wskrzeszenia szkółek roślin ozdobnych w Żbikowie. Jest szansa, by za sprawą uporu pani Moniki nazwisko Hoserów znowu pojawiło się w świadomości Polaków, nie tylko za sprawą odmian 'Hoseri'. Początki

Cofnijmy się do roku 1846. Wtedy z Czech przybywa do Polski protoplasta rodu Piotr Hoser, wykształcony ogrodnik niemieckiego pochodzenia. Obejmuje funkcję głównego ogrodnika Ogrodu Saskiego. Z czasem sprowadza do Warszawy swoich braci. Wspólnie tworzą pierwsze szkółki drzew owocowych i ozdobnych. W drugiej połowie XIX w. Zakłady Ogrodnicze Bracia Hoser są jedną z najlepszych firm szkółkarskich w Królestwie Polskim. W 1879 r. Piotr Hoser kupuje ziemię w Żbikowie pod Warszawą, gdzie na początku XX w. jego syn Piotr Ferdynand założy filię Zakładów pod nazwą Szkółki Żbikowskie.

Ku niepodległości

Zanim Piotr Ferdynand Hoser - dziadek naszej bohaterki - podejmie pracę w rodzinnej firmie, studiuje w Królewskim Instytucie Pomologicznym i praktykuje w Lipsku, Gandawie i Londynie. Zyskawszy gruntowne wykształcenie przyrodnicze, prowadzi działalność naukową i pedagogiczną. Już w 1883 r. ma wykłady w szkole dendrologicznej przy Ogrodzie Pomologicznym w Warszawie, potem w Towarzystwie Kursów Naukowych. Po I wojnie światowej jest jednym z założycieli Wydziału Ogrodniczego SGGW, tak potrzebnego niepodległej Polsce. Wykłada dendrologię, roślinoznawstwo i szkółkarstwo. Pełen energii naukowiec jest również znakomitym menedżerem. W Żbikowie tworzy nowoczesne gospodarstwo ogrodnicze, którego symbolem jest charakterystyczny wiatrak od 1910 r. pompujący wodę na potrzeby szkółki. Buduje też rodzinny dom - piękną neogotycką willę, wokół której zakłada arboretum.

Dwudziestolecie

Gospodarstwo w Żbikowie jest pod każdym względem wzorowe. Produkuje rocznie dziesiątki tysięcy drzewek owocowych i ozdobnych oraz podkładek i bylin. Zatrudnia setki ludzi na warunkach, o jakich i dziś niektórzy mogą tylko marzyć: godziwe płace, bezpłatne mieszkania, opieka lekarska, emerytura w wysokości pensji po przepracowaniu 25 lat w Zakładach, opieka dla dzieci pracowników W okresie międzywojennym profesor Hoser współpracuje z Andrzejem Wróblewskim, dendrologiem i hodowcą z Zakładów Kórnickich, czego śladem są nazwy wyhodowanych tam odmian: jabłoni purpurowej (Malus x purpurea) 'Hoseri', brzozy 'Hoseri' i popularnego do dzisiaj kulistego żywotnika zachodniego (Thuja occidentalis) 'Hoseri'. Drzewka i nasiona od Hoserów można kupić na najdalszych kresach Rzeczpospolitej. Szkółki zyskują europejską sławę. O praktyki w Żbikowie ubiegają się najlepsi studenci ogrodnictwa - co roku kształci się ich tu aż 30. Na SGGW studiuje już następca Piotra Ferdynanda - Piotr Tadeusz.

PRL

Kres świetności szkółek to czasy PRL-u. Piotr Tadeusz pomimo politycznych prześladowań lat 50. trwa w rodzinnym domu. Przyrzekł umierającemu ojcu, że Żbikowa nie zostawi. Pracuje w upaństwowionym majątku jako zwykły ogrodnik. Rodzina cierpi ubóstwo. Dopiero niedawno, wiele lat po jego śmierci, Hoserom udaje się odzyskać część majątku. Sytuacja gospodarstwa jest dramatyczna. Nie ma już wspaniałej kolekcji bylin, budynki są zrujnowane, wycięto mateczniki. Z 600 odmian drzew owocowych w sadzie zostało zaledwie kilka.

Dzisiaj

Za odbudowę Zabytkowego Zespołu Ogrodniczego w Żbikowie zabiera się córka Piotra Tadeusza Monika i jej bratankowie Wojciech i Szymon - obaj absolwenci ogrodnictwa na SGGW. Od kilku lat Szkółki Żbikowskie znów prosperują i jak dawniej stawia się tu na jakość. Pod ceglanym murem, który osłania zagony przed zimowymi wiatrami, nie rosną jak przed wojną winogrona, lecz modne bambusy z rodzaju Fargesia i Phyllostachys. Założone przez Piotra Ferdynanda arboretum jest stopniowo porządkowane. Niedługo w ofercie będzie kolekcja starych odmian lilaków, ze sztandarowymi błękitnym 'Profesorem Hoserem' i żółtym 'Primrose'. Są trzmieliny europejskie, szczepione kolorowe wierzby i oryginalne forsycje w formie małych drzewek. "Drzewka z naszej szkółki rosną doskonale, bo mają w sobie trochę uporu Hoserów" - żartuje pani Monika. Codziennie odwiedza arboretum dziadka. Spacer wśród drzew pomaga przemyśleć bieżące sprawy i dodaje sił. Zazwyczaj przystaje na chwilę koło czuwającej nad domem wielkiej lipy z kapliczką. Drzewo ma 450 lat! Pani Monika najbardziej kocha wiosnę, kiedy rozwijają się młode liście i kwitną wspaniałe żbikowskie bzy. "Bo wiosna jest jak sobota - mawia - czekasz na niedzielę i tyle dobrego może się jeszcze wydarzyć...".

Więcej o: