Ogród Śpiącej Królewny

Tekst Jolanta Zdanowska Zdjęcia Arkadiusz Ścichocki

O Sissinghurst dowiedziałam się, czytając ?Dzienniki? Virginii Woolf, która często wspominała to miejsce. Właścicielką posiadłości w hrabstwie Kent była bowiem jej przyjaciółka, a także kochanka - ekscentryczna angielska lady Vita Sackville-West

11.07.2008 WIELKA BRYTANIA SISSINGHURST CASTLE GARDENS , OGROD I ZAMEK , W KTORYM PRZEBYWALA WIRGINIA WOOLF , MUZEUM PISARKI
Fot. Arkadiusz Ścichocki / AG
Ta fascynująca postać zasłynęła w angielskiej historii nie jako pisarka i poetka, za którą pragnęła być uważana, ale jako ogrodniczka i twórczyni jednego z najbardziej urokliwych ogrodów na Wyspach Brytyjskich. Do Sissinghurst ciągną turyści z Europy, Ameryki, Japonii. Zafascynowani postacią Vity szukają tu jej śladów. To nietrudne, ponieważ gospodyni była bardzo przywiązana do tego miejsca. Jej pracownia w bajkowej wieży z czasów królowej Elżbiety I wygląda tak, jakby gospodyni przed chwilą tu była i dopiero co udała się na przechadzkę po swoim pięknym ogrodzie.

Sissinghurst nie zawsze wyglądało tak kwitnąco jak teraz. Vita odkryła to miejsce w 1930 roku. Majątek wystawiono na sprzedaż, ale nikt nie chciał go kupić ze względu na jego opłakany stan. Budynki były w ruinie, częściowo bez dachów. Ściany wilgotne i zagrzybione. Wokół błoto i niemiłosierny bałagan. Ale Vita patrzyła na to wszystko inaczej. W jednym z listów napisała: "Zakochałam się w Sissinghurst od pierwszego wejrzenia. Oczami wyobraźni zobaczyłam, co można z tego miejsca uczynić. To był zamek Śpiącej Królewny, ale pogrążony w nędzy i okrutnym nieporządku; ogród po prostu błagał o ratunek".

Informacje praktyczne na temat ogrodu



Mąż Vity Harold Nicolson, pisarz i dyplomata, początkowo był niechętny zakupowi Sissinghurst. Spodziewał się (i słusznie zresztą!), że w odbudowę trzeba będzie zainwestować fortunę. To Vita zadecydowała o zakupie. W kwietniu po raz pierwszy zobaczyła Sissinghurst, a w maju tego samego roku Nicolsonowie już byli jego właścicielami. Z czasem Harold jednak bardzo zaangażował się w urządzanie posiadłości. To on jest autorem projektu układu ogrodu. Według jego planu wytyczono eleganckie osiowe alejki biegnące z północy na południe oraz ze wschodu na zachód. Zaprojektował murki i cisowe żywopłoty, które uporządkowały przestrzeń ogrodu i podzieliły go na "gabinety". Vita natomiast zajęła się dobieraniem i sadzeniem roślin. Szesnastowieczna budowla z dwiema wieżyczkami góruje nad ogrodem. Jest widoczna z każdego jego punktu. W Sissinghurst najlepiej zacząć zwiedzanie od wspięcia się na szczyt budowli, z której rozciąga się widok na cały ogród oraz sielankowy krajobraz łąk i lasów hrabstwa Kent. Dawniej były tu tereny łowieckie, a całe gospodarstwo otaczały lasy. Vita nie mogła urządzić swojej pracowni gdzie indziej niż w tej bajkowej wieży, choć okno w niej malutkie, a zimą podobno panował tu przejmujący chłód. Taka właśnie była gospodyni Sissinghurst: romantyczna, niepraktyczna, ekscentryczna.

Zielone Gabinety oddzielone od siebie ceglanymi murkami lub równiutko przystrzyżonymi cisowymi żywopłotami tworzą strukturę tego ogrodu. Każdy z nich ma inny charakter i kolorystykę. Główny dziedziniec jest elegancki. Po ceglanych murach pną się róże oraz powojniki. Na skraju perfekcyjnie utrzymanego trawnika stoją ceramiczne donice z kwiatami. Dziedziniec otaczają rabaty w stonowanych barwach. Tylko jedna, po lewej stronie, zwraca uwagę purpurą kwiatów i liści, niczym ozdobna broszka przy skromnej wizytowej sukni. To do niej pierwszej kierują swoje kroki wszyscy zwiedzający. Nie można się oprzeć, żeby nie pstryknąć sobie zdjęcia na tle kolorowego kwiecia.

Przez furtkę w południowej części dziedzińca wchodzi się do Ogrodu Różanego. Najpiękniej wygląda on w czerwcu i na początku lipca. Skromność i elegancja głównego dziedzińca tu przeistacza się w bogactwo i obfitość kolorów, faktur i zapachów roślin. Vita tworzyła ten zakątek na podobieństwo orientalnych bazarów Konstantynopola, gdzie razem z mężem jako młode małżeństwo przebywali na placówce dyplomatycznej. Młodą mężatkę fascynowały stoiska z dywanami z Buchary, Samarkandy i Isfahanu. Ogród Różany w Sissinghurst rzeczywiście przypomina perski dywan utkany z wonnych róż, a także irysów, piwonii, dzwonków i fiołków. Półkolistą ścianę różanki otula powojnik 'Perle d'Azur'. Pod nim stoi ławeczka w angielskim stylu. Chyba nie ma osoby, która wyjechałaby z Sissinghurst bez zdjęcia na tej ławeczce.

Zobacz obszerną galerię zdjęć



Aleja Lipowa przylegająca do różanki, zwana również Ogrodem Wiosennym, wytyczona została bardzo precyzyjnie. Nic dziwnego, ponieważ zaplanował ją Harold Nicolson z typowym dla siebie umiłowaniem porządku. Po obu stronach ścieżki posadzono po 15 lipowych drzewek, których korony są przycięte jak pod sznurek. Wiosną u stóp drzew rozkwitają tysiące różnokolorowych kwiatów z cebulek. Jedna z dziennikarek przebywająca w Sissinghurst wiosną użyła kiedyś pięknej metafory: "To wygląda tak, jakby jakaś bogini Boticellego przeszła tą drogą, rozsypując kwiecie". Z Lipowej Alei przechodzi się do Ogródka Wiejskiego. Jest on wypełniony "gorącymi" kolorami roślin, które najpiękniej wyglądają w drugiej połowie lata. Kwitną tu na czerwono, pomarańczowo i żółto kanny, krokosmie, dalie, słoneczniki, wilczomlecze, maki. Pośrodku rosną cztery wielkie cisy. Ten ogródek przylega do domku, w którym znajdowały się sypialnie Vity i Harolda oraz pracownia pana domu. Było to miejsce najsilniej związane z codziennym życiem gospodarzy. Tu pani domu popijała poranną kawę, patrząc na kwitnące rabaty, jeśli tylko aura na to pozwalała. Często towarzyszyły jej w tym kolejne partnerki.

Droga do Fosy, zwana inaczej Azaliową Aleją, powstała w 1946 roku, kiedy Vita otrzymała nagrodę Królewskiego Towarzystwa Literackiego w wysokości 100 funtów za poemat pt. "Ogród". Tę niemałą kwotę (jak na owe czasy!) przeznaczyła na zakup sadzonek azalii. Każdego roku rozkwitają one tysiącami kwiatów (głównie w kolorze żółtym) i przypominają o wielkiej ogrodniczej pasji Vity. Nawiasem mówiąc, Harold nie przepadał za azaliami i uważał je za "pospolite krzaki". Jego pomysłem było posadzenie cebulek szafirków i cebulic w stóp azaliowych krzewów.

Ogródek ziołowy w Sissinghurst, wciśnięty w najdalszy kąt posesji, powstał, aby zachwycać aromatami roślin. Rośnie tu około 160 gatunków ziół, zarówno wieloletnich, jak i jednorocznych. Uprawiane są ekologicznie, bez chemii. W pobliskiej restauracji używa się pochodzących stąd ziół i przypraw. Interesującym elementem jest tu centralnie ustawiona marmurowa misa podpierana przez trzy lwy przywieziona aż z Konstantynopola. Naprzeciw niej stoi niezwykły fotel z siedziskiem z rumianku wykonany z resztek cegieł i fragmentów starych kolumn. To architektoniczny żart, który ustawił tu szofer Vity Jack Copper. Jednym z najpiękniejszych "gabinetów" jest Biały Ogród pełen roślin o białych kwiatach i srebrzystoszarych liściach. Są tu białe róże, mieczyki, łubiny, dalie, zawilce japońskie, kosmosy. Biały Ogród sąsiaduje z domkiem, w którym znajdowała się jadalnia Nicolsonów. Po zmroku, gdy małżonkowie udawali się po kolacji do swych sypialni, biel kwiatów odbijających się w świetle księżyca rozświetlała im drogę.

Zobacz także inne ogrody:

Ogród Dobrych Braci



Ogród Hidcote Manor w Wielkiej Brytanii



Ogród "Złota klatka"



Skomentuj:

Ogród Śpiącej Królewny