Aranżacje ogrodów. Ogród artystyczny

Plastyk zabiera się za budowę ogrodu artystycznego. Eksperymentuje i zdobywa przyrodniczą wiedzę, by z czasem porzucić reklamy i poświęcić się zielonej branży. W rezultacie koncentruje swoją uwagę na małej ogrodowej architekturze
Początek jakich wiele. Typowe wiejskie gospodarstwo; za domem sad, w oborze krowy, po podwórku chodzą sobie różne zwierzęta. Przy dróżce do furtki peonie, róże i ostróżki, a do okien zagląda bez. Dookoła pola - swobodny lekko falisty krajobraz Ponidzia poprzetykany wapiennymi skałkami. Słynne Busko Zdrój ze swoimi kurortami i pensjonariuszami całkiem niedaleko. Czasem przejeżdża ktoś na rowerze, albo maszeruje grupka zapalonych turystów. Taki obrazek należy już do przeszłości. Dziś powstaje tutaj dzielnica willowych domów. To już nie wieś, lecz przedmieście Buska.

Ogrodnik czy plastyk

- Latem z ogrodu po prostu bym nie wychodził. Z zawodu jestem plastykiem, lecz ludzie uważają mnie za ogrodnika, ponieważ zrobiłem nasz ogród. Mam jednak świadomość, że w dziedzinie pielęgnacji roślin nie jestem jeszcze prawdziwym fachowcem - mówi o sobie pan Marek Masłowski. Nasz bohater poświęca ogrodowej pasji tzw. sezon. Zimę spędza w pracowni, którą urządził w pomieszczeniach dawnej stajni. Tu gromadzi swoje prace - olejne pejzaże i lipowe rzeźby pokaźnych rozmiarów. Pośród szkiców znajdziemy także projekty ogrodowych budowli. - Kiedyś znajomi, którym spodobało się to, co tu zdziałałem, prosili o pomoc w urządzaniu własnych działek - wspomina pan Marek - potem zaczęli przychodzić kolejni ludzie, więc w rezultacie muszę teraz bardzo kombinować, żeby znaleźć choć odrobinę czasu i zająć się swoim własnym ogrodem.

Od studni - czyli od pieca

Ogród państwa Masłowskich spośród innych wyróżnia się nie tylko obszarem - zagospodarowano ok. 2 tys m kwadratowych, a na swoja kolej czeka jeszcze spory kawał łąki. Pamiątką po dawnym sadzie są wspaniałe 60 letnie jabłonie. Pozostało ich kilka - między innymi pyszna 'Kronselka' i 'Cesarz Wilhelm'. Minione czasy pamięta też dorodna jarzębina na podwórku. Reszta zmieniła się nie do poznania. W pobliżu domu powstało malownicze jeziorko, w którym kwitną latem nenufary. Pod oknami domu oglądamy moc przeróżnych, blisko dwudziestoletnich iglaków, w rozmaitych odcieniach zieleni. Ich rozbuchany żywioł pochłonął niemal całkowicie zbudowane przed laty schodki i murowany piec do grilowania. Zakładanego 10 lat temu suchego strumienia prawie nie widać. Zarosły go potężne jałowce i cyprysiki. Czytelne są zaledwie fragmenty ścieżki, która prowadzi ku studni. To miejsce ważne, symbol "nowej ery" w tutejszym ogrodzie.

- Zaczynaliśmy z żoną "od pieca", czyli od studni, zakładając wokół niej naszą pierwszą rabatkę. Posadziliśmy tam jakieś "skalniaki" - chyba rogownicę a ja ułożyłem swój pierwszy kamień. Traktowałem go niemal jak ołtarz - wspomina z uśmiechem pan Marek.

Potem ciężką rędzinę, po której spływa woda i która w upały pęka na słońcu zaczął uszlachetniać kompostem. Założył trawnik i zacząłem sadzić rośliny.

Potrzebne ostre cięcia

Od jakiegoś czasu gospodarz nie rozstaje się z sekatorem. Za jego pomocą próbuje zaprowadzić w swoim imperium porządek i okiełznać silnie rosnące iglaki. Można by pomyśleć, że traktuje ich bogatą gęstą masę jak rzeźbiarz, wydobywając z niej bryły i formy. Za pomocą ostrza "odchudził" nawet świerk, który zajął zbyt dużo miejsca. Oszczędza tylko świerk wężowy. Nieoczekiwana, niepokorna forma tego drzewa fascynuje oko. Niestety okaz okazał się niezbyt "rasowy" i za mało się wije - co troszeczkę rozczarowuje naturę ogrodnika-plastyka. - Strzyżenie iglaków nie jest oczywiście receptą dla wszystkich. Gdybym wcześniej miał więcej doświadczenia z roślinami, sadziłbym je trochę inaczej i oszczędził sobie pracy. Dziś wiem, że pojedyncza gałązka floksa potrafi czasem zrobić całą kompozycje. Nie wolno patrzeć na rośliny jak na cegły... - mówi pan Marek.

Najlepszy jest lokalny kamień

Nowo zakładane fragmenty ogrodu bardzo różnią się od tych pierwszych - iglakowych. Przestrzeń została podzielona na kwatery. Ich granice gospodarz zaznaczył budowanymi własnoręcznie wyższymi i niższymi murkami z lokalnego kamienia. To słynny wapień z Szańca. Kiedyś na Ponidziu budowano z niego mury, a nawet całe budynki. Zapomniana tradycja odżywa dziś w ogrodach, gdy ludzie zaczęli znów dostrzegać urodę materiału, który fantastycznie "siedzi kolorem" (jak mawiają malarze) w tutejszym krajobrazie. Wyższe i niższe murki mogą oddzielać zielone wnętrza, a każde z nich można zagospodarować inaczej. W kamiennych ścianach można też robić okna widokowe i przejścia. - Zaprzyjaźniłem się z kamieniem. Podpatrywałem murarzy z Szańca i kopaczy, ludzi którzy z dziada pradziada pracują w rzemiośle kamieniarskim i mam wrażenie ,że czegoś się nauczyłem- mawia pan Marek. I dodaje - zrozumiałem też ile ogród zawdzięcza architekturze i detalom. jak potrzebne są ładne ogrodowe rzeźby, altany, ławki. Chciałby je projektować i wykonywać Ma zamiar w przyszłości zająć się głównie czymś takim. Odkąd klienci mogą zobaczyć w tutejszym ogrodzie "na żywo" jak wapień funkcjonuje pośród zieleni, chętnie używają go również w swoich ogrodach. Wystarczy dodać mu do towarzystwa trochę pnączy i efekt jest znakomity. Rośliny pnące, a mamy ich do wyboru w Polsce co najmniej kilkadziesiąt, swoim wdziękiem łagodzą masywność wszelkich kamiennych budowli ogrodowych - murków i schodów, łuków i ścian. Te silne rosnące potrafią szybko i skutecznie "postarzyć" ogród i dodać mu nastroju. Można tez nimi maskować błędy - zamienić niemiłe oku resztki ściętego orzecha w zimozielone "bluszczowe drzewo" a prosty zwykły słup w interesującą liściastą kolumnę.

Nastała epoka bylin

Najnowsza "kwatera " w ogrodzie pana Masłowskiego przeznaczona została na ogród bylinowy. To po okresie fascynacji iglakami, wielki zwrot w stronę roślin kwitnących i liściastych. Właściciel przyznaje, że coraz lepiej poznaje świat bylin i wybiera gatunki sprawdzone, takie, które długo kwitną. Dziś żałuje trochę starych odmian peonii, które rozdane zostały znajomym w czasach "iglakowej rewolucji", sadzi szałwie, lawendy i testuje modne byliny. między innymi eleganckie kolorowe żurawki. Codziennie lustruje swój nowy ogród i planuje dalsze zmiany. Całymi dniami jest na dworze. Jeśli pogoda na to pozwala wieczory spędzają z żoną w altance nad wodą. Nierzadko rozprawiają tam do północy... Pani Anna sekunduje mężowi w tworzeniu ogrodu, choć ma moc innych zajęć. Uczy w szkole biologii, a jej uczniowie zdobywają laury na olimpiadach wiedzy ekologicznej.

Sami artyści

W tej rodzinie wszyscy są artystami i wszyscy są wiecznie zajęci. Pani Anna sama, prowadzi w szkole dziecięcy zespół teatralno-muzyczn, budząc w podopiecznych dumę z dziedzictwa kulturowego regionu, a w wolnych chwilach zgłębia tajniki wikliniarstwa i tkactwa. Dorosły syn jest muzykiem rockowym i gra na gitarze w zespole, a 80 letnia teściowa - babcia, pełna wigoru i pogody ducha śpiewa od lat w chórze tradycyjne tutejsze pieśni.

Pan Marek rzeźbi i maluje zimą swoje świetliste pejzaże. Również urządzanie ogrodów jest dla niego przyjemnością i formą uprawiania sztuki. By uniknąć chałtury i standardu nie bierze zbyt wielu zamówień. Stara się, jak mawia, poczuć i pokazać charakter miejsca. Najbardziej lubi, gdy inwestor obdarza go pełnym zaufaniem. Idealna sytuacja jaką sobie wyobraża wyglądałaby następująco: właściciel wyjeżdża na wakacje, a jego zostawia w spokoju. Wtedy być może udałoby się stworzyć coś co ośmieliłby się nazwać dziełem...



Zapisz się na NEWSLETTER. Co tydzień najnowsze wiadomości o ogrodach: encyklopedia roślin, porady ekspertów, zdjęcia pięknych ogrodów w Twojej poczcie e-mail: Zobacz przykład



Więcej o: