Ogrody czytelników: 200 m2 zieleni

red.

Pani Magda odkrywa przed nami kulisy rodzinnego ogrodu. Zobaczcie sami, jak urządziła swoją zieloną oazę.

ogród
Ogród Pani Magdy.
Fot. M. Zakrzewska

Jak zaczęła się Pani przygoda z ogrodem?

Ogród, a właściwie ogródek, bo jest niewielki, istnieje tak długo jak mój dom rodzinny. Najpierw zajmowali się nim moi dziadkowie, potem mama, a teraz ja. Jeszcze kilka lat temu nie bardzo widziałam siebie pracującą w ziemi, ale wszystko się zmienia. Jak to mówią ... życie pisze nam scenariusze. I tak z osoby stroniącej od prac w ziemi , stałam się fanką ogrodnictwa i wszystkiego, co rośnie, kwitnie, pachnie i daje mi dużo radości. Moją ogrodniczą pasję dzielę równocześnie z pasją fotograficzną czyli, co wyrośnie i zakwitnie archiwizuję na zdjęciach.

 

Jaki jest Pani ogród?

Mój ogródek jest, jak już wspomniałam niewielki, zajmuje ok. 200 m2. Jego korzenie są raczej „konsumpcyjne”, tzn. kiedyś był głównie owocowo-warzywny, ale też kwiatowy, przez lata ewoluował  i teraz spełnia rolę rekreacyjną , jest ukojeniem dla oczu i duszy. W większości rosną w nim iglaki, krzewy, a przede wszystkim kwiaty, jest bardzo zielono i gęsto. To miejsce, w którym odpoczywam i nabieram sił na każdy dzień, chociaż praca nad jego wyglądem jest czasem wyczerpująca, ale w bardzo pozytywny sposób. Nie jestem fanatyczką, pozostawiam naturze pole do popisu, co skutkuje niejednokrotnie późniejszą frustracją nad każdym wyrastającym chwastem, zwłaszcza po deszczu, ale to nic wielkiego. Mój ogródek nie posiada jakiejś określonej formy, nie można go zakwalifikować do konkretnej grupy. Jest trochę wiejski z macierzanką i malwami. Staram się wracać do korzeni i wprowadzać kwiaty,  które pamiętam z dzieciństwa w tym ogrodzie np. łubiny, jest i trochę miejski, z typowo balkonowymi pelargoniami i begoniami. Jego wygląd dostosowuję do pór roku. Wiosną jest dużo tulipanów i krokusów, latem zapełniam go pelargoniami i begoniami, jesienią wrzosami, a zimą kompozycjami świerkowo-mahoniowymi pod pierzynką śniegu. Teraz lubię, kiedy w ogrodzie jest wielobarwnie, chociaż przeważają kwiatki w kolorze czerwieni i różu  np. pelargonie albo malwy. Ogród ozdobiony jest lampkami solarnymi, figurkami zwierzątek, a dla walorów słuchowych odprężających szumi mała fontanna.

 

Skąd czerpie Pani pomysły?

Pomysły przychodzą same, czasem coś posadzę, a potem zmieniam miejsce, bo widzę to inaczej. Lubię oglądać inne ogrody i kiedy czasem coś zapadnie mi w pamięć, to czerpię z innych. Niektóre pomysły przychodzą wraz z sadzonkami od koleżanki. Skoro mam coś nowego, to trzeba to posadzić. Dodatkowe ozdoby np. drewniany wiatrak albo studnia, to były pomysły mojej mamy, a wykonanie taty. Mam do nich duży sentyment. Ostatni mój pomysł to mała rabatka z lawendą i rojnikiem


Z czego jest Pani najbardziej dumna?

Cieszy mnie każdy kwiatek, każda roślinka, zwłaszcza każda nowa, którą posiałam lub posadziłam, to tak jakby czekanie na nowe życie i radość z jego piękna. W tej chwili czekam na rozkwit lilii orientalnych, które wsadziłam tej wiosny. Pąki są już tak ogromne, że lada dzień wybuchną urodą i oszałamiającym zapachem. Obecnie jestem bardzo dumna z juki, zakwitła po 5 latach od zasadzenia. Na dwóch dorodnych łodygach rozkwitło wiele uroczych dzwonków. Jest piękna.

 

Ogrodnicze marzenie...

Marzy mi się jeszcze bardziej ukwiecić mój ogródek. Planuję zasadzić więcej lilii, godecję, łubiny,  tak, aby zrobiło się bardzo kolorowo i wesoło. To plany na dzień dzisiejszy, a co jeszcze przyjdzie mi głowy, czas pokaże.

Zobacz galerię zdjęć ogrodu Pani Magdy

s

Fot. M. Zakrzewska

"Ogrody czytelników" to nowy cykl redakcyjny, w którym pokazujemy ogrody, balkony i inne zielone zakątki naszych czytelników. Chcesz pokazać swój ogród? Pisz na adres e-ogrody@agora.pl.

Skomentuj:

Ogrody czytelników: 200 m2 zieleni