Jakie prace ogrodnicze wykonujemy w listopadzie

Koniec sezonu nie oznacza końca prac w ogrodzie. Wszak trzeba przygotować go do zimy. Jest sporo do zrobienia.
Jesienne porządki w ogrodzie Jesienne porządki w ogrodzie Fot. Danuta Młoźniak

Kiedy nie mam deszczu

Korzystając z tak rzadkiej w listopadzie bezdeszczowej pogody i przebłysków słońca z energią ruszam do ogrodu. Moim głównym zajęciem jest teraz zgrabianie i zbieranie liści. Ich złocisty deszcz spada z kilku malowniczo przebarwionych drzew, które rosną niedaleko domu. Liście tworzą piękny dywan, staram się jednak, by nie leżały długo na trawniku, bo murawa pod nimi, zwłaszcza po deszczu, szybko gnije. Z chodników też je muszę usuwać. Jeśli jest ich dużo, łatwo można się poślizgnąć. Wpadają również do stawu. Ładnie wyglądają, gdy pływają po powierzchni wody, ale potem toną. Gdy rozkładają się, woda zaczyna nieprzyjemnie pachnieć. Wyławiam je i wszelkie inne zanieczyszczenia siatką na długim trzonku. Ponieważ prace te wykonuję systematycznie, nie są bardzo uciążliwe.
Na rabatach przycinam zaschnięte pędy bylin. Ale rozchodnik okazały, trawy ozdobne i inne rośliny, które mają dekoracyjne owocostany, zostawiam na zimę, usunę je dopiero wiosną. 

Odświeżanie donic

Piękne donice z mrozoodpornej terakoty są nieodzownym elementem mojego ogrodu. Służą mi przez długie lata. Po usunięciu sezonowych kwiatów, gromadzę je w jednym miejscu, usuwam z nich ziemię i dokładnie myję z wszelkich osadów (fot. powyżej). Używam specjalnej szczoteczki drucianej, która dociera do wszystkich zagłębień nawet w misternie urzeźbionej powierzchni, ale nie niszczy jej struktury (fot. poniżej). Gdy doniczki wyschną, chowam je w garażu (może to być każde inne suche i przewiewne miejsce).


Fot. Danuta Młoźniak

Sadzenie krzewów

Liściaste krzewy z tzw. gołym korzeniem w listopadzie można bardzo tanio kupić, a zagrożenie, że się nie przyjmą jest niewielkie. Zamówiłam więc pęczki bukszpanu. Po rozpakowaniu przesyłki przez dwie godziny moczyłam korzenie w pojemniku z wodą. Wytyczyłam sznurkiem rzędy, w których ziemię zmieszałam z kompostem i torfem. Posadziłam w nią krzewy, następnie obficie je podlałam. I żywopłot gotowy. Na żywopłoty polecam też ligustr i irgę błyszczącą.

Zbieranie liści

Wielkie liście tulipanowca codziennie zbieram ręcznie. Buki z kolei mają liście drobniejsze, ale jest ich sporo. Grabię je co tydzień. Strząsam je też z bukszpanowych topiarów (fot. powyżej), bo pod ich przykryciem moje pieczołowicie strzyżone krzewy mogłyby "wyłysieć". Liście buka są skórzaste (fot. poniżej) i nie namakają, doskonale nadają się więc do okrywania np. rabat z niedawno posadzonymi cebulami tulipanów. Z chodników liście sprzątam miotłą.


Fot. Danuta Młoźniak

Zakopywanie

Funkie fantastycznie zdobią pojemniki, ale tylko do pierwszego przymrozku. Dlatego rośliny te uprawiam w zwykłych doniczkach, które wstawiam do ozdobnych osłonek. Jesienią obrywam ich zmarznięte liście (fot. 2), doniczki wyjmuję z osłonek i, nie usuwając bryły korzeni ze starą ziemią, zakopuję w gruncie w ogrodowym zakątku. Do osłonek funkie wracają dopiero późną wiosną, gdy mają nowe liście i znów efektownie wyglądają.

Wykopywanie

Kanny, których w tym roku mam dużo, trzeba po mrozach zabrać z ogrodu. To ciężka praca, więc pomagają mi w tym domownicy. Po wykopaniu roślin odcinamy zmrożone łodygi 3-5 cm od nasady, karpy czyścimy z ziemi i pozostawiamy, by obeschły. Jeśli mają gnijące korzenie, to je odcinamy. Następnie karpy układamy na gazetach w płytkich ażurowych skrzynkach, przesypujemy torfem i wnosimy do piwnicy.

Przenoszenie do garażu

Kordyliny (fot. powyżej) zdobyły moją sympatię efektownym fontannowym wyglądem i od lat stanowią "szkielet" kompozycji na tarasie. Bywa, że stoją na nim do grudnia i czasem przykrywa je śnieg. (zielone okazy wytrzymują krótki spadek temperatury nawet do -10? C, odmiany barwne są wrażliwsze). Ale w tym roku nie zaryzykuję i kordyliny już po pierwszym lekkim mrozie ustawię w jasnym miejscu w garażu. Dobrze zimują w temperaturze 5-15? C, w innych warunkach marnieją.

Konwalniki (Ophiopogon planiscapus) 'Nigrescens' o czarnych trawiastych liściach (fot. poniżej) przez cały sezon stały przed domem w kontrastujących z ich barwą białych doniczkach. Rozrosły się obficie. Także i one przed nadejściem mrozu powinny trafić do chłodnego pomieszczenia. O dziwo, doskonale zimują w ciemnawych zakamarkach garażu. Nic złego z nimi się nie dzieje i ich liście cały czas doskonale wyglądają. Wystawione wiosną do ogrodu (najpierw do cienia) pod koniec maja znów zaczynają rosnąć.


Fot. Danuta Młoźniak