Doceniamy polskie drzewa - wierzba

Kamila Pietrasik

Czy ktoś z Państwa widział ostatnio Borutę? Obawiamy się, że biedny ten diabeł, co zawsze trzymał się blisko prostego ludu i zubożałej szlachty, wyniósł się od nas na dobre. Zawsze tak dobrze nas rozumiał, a gdy ktoś zabłąkał się w jego okolice, podpowiadał, jak nagrzeszyć z przytupem. Jeszcze nie tak dawno zamiatał ogonem mazowieckie piaszczyste drogi, a teraz gdzieś przepadł. Czy zabrakło wierzb głowiastych, w których znajdował schronienie?

Mazowieckie wierzby Symbol mazowsza, wierzby głowiaste, znikają z krajobrazu. Coraz rzadziej spotykamy te piękne drzewa, bo dziś coraz mniej ludzi docenia wspaniałe właściwości, jakie ma ich drewno.
Fot. Shutterstock

Nie tylko ów diabeł poczciwina staje się przez to bezdomny. Z tej wzniosłej ponad łąkowej lokalizacji korzystało przecież wiele ptaków. Najciekawszy z nich dudek, który jako jedyny może powiedzieć o sobie, że jego wyniosły irokez jest w stu procentach uroczy, znajdował w nim idealnie schronienie dla swych piskląt. A skoro już o młodych pisklętach mowa, to samo nasuwa się skojarzenie z wiosną i wiosenną przyrodniczą pobudką.

Wierzba - symbol odradzającego się życia

 Wierzba, co się oczywiście musi samo nasuwać na myśl wczesną wiosną, jest symbolem odradzającego się życia. Nic dziwnego, skoro jej puchate bazie są jedną z pierwszych oznak, że coś się zmienia w przyrodzie. Każdy, kto mylnie postanowił użyć wierzbowego kołka, jako tyczki pod fasolę, wiedział dobrze, że kołek ów szybciej się zazielenił, niż sama fasola, bo wierzba urośnie z kawałka gałęzi wetkniętego w ziemię. Ludzka imaginacja postanowiła więc używać ich jako kluczowych elementów wczesnowiosennych praktyk obrzędowych, z czasem zaadoptowanych przez chrześcijaństwo. Była oczywistym składnikiem palm wielkanocnych, które co roku w Niedzielę Palmową przypominają wiernym o ludzkiej skłonności do zmienności, tu i ówdzie stała się niewinnym pejczykiem, którym kawalerowie okładali po wsiach co piękniejsze panny, życząc im zdrowia i dając do zrozumienia o wiele więcej.

Daleko bardziej pobudzała jednak naszą wyobraźnię, dając asumpt do wielu ciekawych wierzeń, które dzisiaj raczej nas bawią, niż straszą. Niegdyś jednak, w czasach przedeelektrycznych, gdy wierzby głowiaste stały w mroku zasnute wieczorną mgłą… Oh, co się tam nie działo! Wszakże to z wierzbowych gałązek Baba Jaga robiła latającą miotłę, to w pękniętej wierzbie diabli skarby trzymali, w jej gałęziach siedziały przyczajone dziwożony... Wystarczyło kilka takich bajek i już dziadek miał pewność, że wnuczek sam nigdy nie pójdzie na bagna szukać przygód wśród zdradzieckiej wody. A wszakże wiadomo było, że tylko panna pragnąca mieć dziecko powinna iść pod wierzby, szukać tam pomocy, w myśl zasady, że krzak wikliny ciążę przyczyni.

Z babcinej apteczki

Wierzbowe kotki Proszę Państwa, palec pod budkę, kto choć raz połknął wierzbowe kotki w nadziei na zdrowie lub po prostu z czystej ciekawości?
Wierzbowe kotki Proszę Państwa, palec pod budkę, kto choć raz połknął wierzbowe kotki w nadziei na zdrowie lub po prostu z czystej ciekawości?
Fot. Shutterstock

W jakim stopniu niezliczonym Kachnom, Ankom i Jagodom pomogła sama wierzba, tego nie wiemy, ale z pewnością znana była od dawna, bo już od starożytności, jej lecznicza - wówczas magiczna - moc. Zanim jeszcze w aptekach pojawiła się aspiryna, ludzie ratowali się w przypadku dolegliwości wywarami z młodej wierzbowej kory. Wiosną, kiedy soki zaczynały krążyć w pędach, podrostki ścinały je i zanosiły zapobiegliwym matkom. Z tych pędów ściągano następnie korę i suszono ją, by móc następnie stosować w przypadku różnych dolegliwości:

zapalenia stawów i bólów reumatycznych,
gorączki, objawów przeziębienia,
migreny, nerwobóli,
nadmiernej potliwości,
problemy żołądkowe, biegunki.

 Zapaleni zielarze zapewne zechcą postarać się wiosną o młodą wierzbową korę, bo zalicza się ona do tych domowych leków, które nie powodują groźnych skutków ubocznych wynikających z przedawkowania lub złego przygotowania produktu. Szczególnie, że dzisiejsza medycyna zaleca używanie produktów z kory wierzbowej dla tych, którzy z powodu wrzodów żołądka, lub uczulenia, nie mogą przyjmować aspiryny. By przygotować ziele należy wiosną zebrać ok. dwuletnie pędy i ściągnąć z nich korę. Następnie suszymy ją - możemy robić to w suszarce do grzybów. Jeśli zdecydujemy się na suszenie w piekarniku musimy uważać, by nie przekroczyć temperatury 40 ?.

Gotowy produkt należy szybko zamknąć w szczelnym słoju (by nie złapał wilgoci) i korzystać w razie dolegliwości.

 Bóle reumatyczne

 Dwie płaskie łyżki stołowe kory,

dwie szklanki wody.

Gotować na małym ogniu przez 5-8 minut. Pić pół szklanki w kilkugodzinnych odstępach 4 razy dziennie.

 Gorączka w przeziębieniu

 1 łyżka stołowa kory wierzbowej,

łyżka miodu,

dwie łyżki soku malinowego lub suszonych malin,

cynamon, goździki, imbir,

1 szklanka wrzątku.

 Parzyć przez ok 7 minut, pić szklankę naparu co trzy godziny.

 Wierzba w ogrodzie

Płacząca wierzba w ogrodzie Nad wielkim zbiornikiem wodnym płacząca wierzba, pochylająca zielone włosy w lustrze wody, to absolutna konieczność. Któż inny będzie zawsze gotów nam towarzyszyć w chwilach chandry i zwątpienia?
Płacząca wierzba w ogrodzie Nad wielkim zbiornikiem wodnym płacząca wierzba, pochylająca zielone włosy w lustrze wody, to absolutna konieczność. Któż inny będzie zawsze gotów nam towarzyszyć w chwilach chandry i zwątpienia?
Fot. Shutterstock

Kto, tak jak Joanna Kulmowa, marzy, by u niego w ogrodzie nad samym rowem, na deszczu i na słocie srebrzyły się kotki marcowe może wybierać w wielu odmianach - dużych i małych.

W każdym ogrodzie powinno się znaleźć miejsce na którąś z poniższych propozycji:

 Wierzba japońska Hakuro-nishiki szczepiona na pniu

 To bardzo ciekawa i kolorowa propozycja. Pędy tego krzewu mają bordowy kolor, więc już na przedwiośniu wprowadzają kolor do ogrodu. Następnie na przełomie marca i kwietnia pojawiają się bazie. Młode liście początkowo są koloru jasno różowego, z czasem zmieniają kolor na biało zielony. Korona osiąga maksymalnie średnicę trzech metrów. Poradzi sobie podczas polskich zim i nie ma większych wymagań glebowych. Lubi cięcie, reaguje na nie ładna koroną i odbija młodymi bordowymi gałązkami.

 Wierzba Salix Mount Aso o czerwonych baziach

 Salix Mount Aso to kolejna niewysoka propozycja. Ma luźny pokrój i dorasta maksymalnie do półtora metra. Jej liście mają zielono szary odcień. Najpiękniejsza swoją twarz pokazuje w lutym, gdy na gałęziach pokazują się bazie zabarwione na czerwony kolor.

Wierzba płacząca Tristis

 To klasyczna wierzba, którą nie raz spotkaliśmy, gdy popłakiwała cicho nad wodą w starych ogrodach. To propozycja do dużych ogrodów, bo rośnie szybko i osiąga 20 m wysokości. Młode pędy są zielono pomarańczowe, bazie pojawiają się na przełomie marca i kwietnia.

Wierzba Salix Integra Pendula

 Wierzba szczepiona na pniu z przewieszającymi się gałęziami, tworzącymi gęstą koronę. Lubi cięcie, szczególnie, że roczny przyrost dochodzi do 2 metrów. Bazie pojawiają się w marcu/kwietniu, a następnie pojawiają się liście, które na samych końcach pędów są lekko różowe. W stanie bezlistnym jest także dekoracyjna ze względu na bordowe gałęzie.

Wierzba płożąca Salix nakamurana var. yezoalpina

 To krzew miniaturowy, a jego pędy płożą i wiją się dekoracyjnie. Idealna na bonsai i na skalniaki, nawet do maleńkich ogrodów. Liście zielone, jesienią barwią się na złoty kolor, bazie zabarwione na żółto.

Wierzba mandżurska

Coraz częściej widziana w naszych ogrodach. Zostawiona sama sobie urośnie do 5 metrów, ale możemy ciąć ją każdego roku na wiosnę, wówczas będzie miała duże roczne przyrosty. Poskręcane pędy wyglądają dekoracyjnie również w okresie zimowym. Na przełomie marca i kwietnia pojawiają się bazie, a następnie zielone liście.

Wierzba Moorei Salix x grahamii

 Niezwykle dekoracyjna niska odmiana, o pięknych pierzastych kotkach. Na pierwszy rzut oka podobna do irgi. Idealna na skalniaki i jako roślina okrywowa.

Wierzba Melanostachys

 Zupełnie wyjątkowy okaz. Dorasta do półtora metra i ma wzniesione czerwono bordowe gałęzie. Zupełną rewelacją są wyrastające wiosną czarne kotki, które następnie przebarwiają się na czerwono, w końcu pomarańczowo złocisty kolor.

Wikliniarstwo

Jabłka w wiklinowym koszyku Wiklinowy kosz to świetny pojemnik do przechowywania owoców, gdyż powietrze może swobodnie docierać do wszystkich owoców.
Jabłka w wiklinowym koszyku Wiklinowy kosz to świetny pojemnik do przechowywania owoców, gdyż powietrze może swobodnie docierać do wszystkich owoców.
Fot. Shutterstock

Jeszcze nie tak dawno wikliniarstwo zaliczano do zawodów ginących w Polsce, ale dzisiaj, na szczęście, pojawia się wiele inicjatyw służących odrodzeniu się tej wspaniałej umiejętności. Wiklina (obok innych półproduktów plecionkarskich takich jak np. łyko lipowe czy kory brzozowa) była obecna we wszystkich sferach życia w gospodarstwie. Plecione kosze, płoty, torby, tabakierki, damskie torebki, fotele, a nawet buty. Wszystko to wyrabiano samemu. Wiklinę ścinano późną jesienią, a następnie moczono w wodzie, by nadać jej giętkość, czasem korowano. Wspaniała właściwość wierzby pozwalała powracać do tych samych miejsc w latach kolejnych, bo wierzby szybko się regenerowały i odbijały z korzenia. Ilość możliwości, w jakich dzisiaj wykorzystuje się wiklinę sprawia, że każdy może w przebogatej ofercie plecionych wyrobów znaleźć coś dla siebie, jeśli nie do domu, to na działkę.

Może wierzba zainspiruje nas tak, jak inspirowała poetów. Przecież w naszej świadomości figuruje - obok bociana - wysoko na liście naszych narodowych symboli. Przy czym nasza swojska wierzba nie jest reprezentantem pełnym patosu i dumy, lecz raczej swojskim wspomnieniem wyciągniętym z szuflady podpisanej „dzieciństwo”. Uplasowała się gdzieś obok chleba z cukrem i mleka od krowy i niech nas ręka boska broni zapomnieć o tym, jaka jest wspaniała.

                   "  Wierzby są wszędzie wierzbami...
         Lecz jeśli cię zapomnę, o sucha wierzbo z ulicy Rozbrat,
                     niech uschnie moja ręka!
                                   (...)
            Rozrzucam ręce żałośnie jak polska płacząca wierzba
                          Jeśli was zapomnę(...)  "

                                                                                                                Aleksander Wat
                                                                                                      “Wierzby w Ałma-Acie”

Skomentuj:

Doceniamy polskie drzewa - wierzba