Ogród Króla

Małgorzata Szafrańska

W ogrodach monarchów drzewa szeleściły liśćmi ze szczerego złota, biły pod niebo przedziwne fontanny i spotykały się rośliny z najdalszych stron świata. Tu nie liczyły się prawa czasu i przestrzeni.





Sprawowanie władzy na ogół kojarzy się z czynnościami dalekimi od spaceru w ogrodzie. To raczej wojowanie, wydawanie wyroków czy ustanawianie praw. Bycie królem należało jednak również do dziedziny znaczeń i symboli. Monarcha musiał stworzyć swój symboliczny obraz. Miał być nie tylko skutecznym organizatorem życia poddanych, lecz panować także nad ich wyobraźnią. Dlatego musiał mieć wspaniały pałac i ogród.

Drzewa z liśćmi ze złota

Ogród miał być dla poddanych znakiem, że monarcha jest kimś z innego świata, że posiada nadprzyrodzone możliwości otoczenia opieką swojego królestwa i jego ochrony w razie zagrożenia. Od starożytności w postaci władcy widziano cechy boskie. Starożytni bogowie mieli przecież swoje święte gaje, w których oddawano im cześć. Przy królewskich rezydencjach zaczęto więc zakładać ogrody wyposażone w cuda techniki i skarby botaniki. W południowych spalonych słońcem krainach wielki i cienisty ogród, spływający obficie wodą, stawał się prawdziwym "świętym gajem" dostępnym tylko wybranym. Możliwość przebywania w nim była przywilejem bogów. Wiszące ogrody Babilonu (VII w p.n.e.) zaliczone zostały nawet w poczet siedmiu cudów świata.

Monarcha pokazywał się albo w sali tronowej, albo w ogrodzie. Jeszcze w średniowieczu - bizantyjskim i arabskim - trwało rozumienie ogrodu jako sali tronowej. W pałacach władców w Konstantynopolu czy Bagdadzie po obu stronach tronu ustawiano drzewa, nieraz wykonane ze złota, które miały symbolizować ogród. Monarcha panujący nad roślinami to ten, który panuje nad urodzajem, a więc zdolny zapewnić poddanym dostatnie życie.

Ogród jak scena

O niezwykłości życia panującego świadczyła niezwykłość jego wielkiego, pełnego rzadkich roślin, cennych rzeźb i kunsztownych fontann ogrodu. Najwybitniejsi rzeźbiarze i architekci tworzyli tam pawilony i grupy posągów oblewanych wodą. Nie brakowało kosztownych materiałów: w ogrodach władców kultur (np. Inków i Azteków), wśród złotych roślin "przechadzały się" zwierzęta ze złota, w krajach starożytnego islamu zdarzały się drzewa szeleszczące pozłacanymi liśćmi, pomiędzy którymi zwieszały się owoce z drogich kamieni i śpiewały sztuczne ptaki. Bajkowe cuda opisane w "Księdze tysiąca i jednej nocy" istniały naprawdę.

Europejscy władcy przejęli przede wszystkim antyczną i arabską wiedzę o budowie fontann i różnych "automatów" poruszanych wodą. W renesansowych i barokowych ogrodach królów i książąt (np. Wersal króla Słońce Ludwika XIV) grały wodne organy, odgrywano obrazy z antycznych mitów - Wenus przepływała w muszli, a Orfeusz zaklinał muzyką dzikie zwierzęta... Ogród był sceną, na której występował monarcha podziwiany przez dwór. Wieczorami urządzano tu uroczystości, przedstawienia teatralne i bale. Na stołach piętrzyły się wspaniałe potrawy, a dania roznosili stąpający z gracją tancerze nadwornego baletu w kostiumach pór roku lub kontynentów. Kulminacją ogrodowych przyjęć były ognie sztuczne, splatające się na nocnym niebie w monogram króla lub królowej, oświetlające w niecodzienny sposób fasadę pałacu lub też tworzące ogniste sklepienia, galerie, którymi władca wracał z zabawy na spoczynek.

Za nic prawa natury

Król za nic miał prawa natury i zdrowy rozsądek. Niejeden ze wspaniałych ogrodów - jak choćby ten w Wersalu - powstał w miejscu nieurodzajnym, pozbawionym wody, niesprzyjającym roślinom. Sypano sztuczne wzgórza, kopano kanały, głębokie baseny i stawy, doprowadzano z daleka wodę do zakładanego ogrodu. Tak panujący demonstrowali swoją władzę nad światem przyrody. Rządzili przestrzenią i czasem. Sprowadzali z odległych krain rośliny, które nigdy nie spotkałyby się ze sobą. Sadząc setki dojrzałych już okazałych drzew, przyśpieszali bieg lat. W swoim ogrodzie byli stwórcami świata.

Wyobraźnia polskich władców

Królowie Polski mieli wiele rezydencji. Oficjalne, związane ze sprawowaniem władzy, siedziby wypoczynkowe, jak chociażby Wilanów czy Łazienki, i te, które już nie istnieją, jak Villa Regia założona przez Wazów na przedmieściach Warszawy, a słynąca w Europie z botanicznej kolekcji.

W Warszawie, gdzie na początku XVII wieku dwór królewski osiadł na stałe, rozbudowano zamek i urządzano z przepychem jego wnętrza. Na stromej wiślanej skarpie nie było, niestety, miejsca na większy ogród. Dokonano więc tu zabiegów o iście królewskim rozmachu. Władcy z dynastii Wazów, Zygmunt III i Władysław IV, idąc w ślad za ideami swych XVI-wiecznych poprzedników, postanowili włączyć do niewielkiego ogrodu na skarpie samą Wisłę. Włączyć oczywiście widokowo. Wyposażono zamek w tarasy, galerie, specjalne pokoje o wielkich oknach przystosowanych do obserwacji krajobrazu po to, żeby dodać do ogrodu rozległą panoramę potężnej rzeki toczącej się majestatycznie przez pola i lasy pod pięknym polskim, zwykle z pędzącymi bałwanami chmur, poważnym, szarym niebem. Zaanektowanie całego krajobrazu to gest naprawdę królewski.

Po raz drugi warszawska rezydencja stała się sceną, na której król pokazywał, że włada również przyrodą, za panowania Stanisława Augusta Poniatowskiego. Nasz ostatni monarcha znał i cenił ogrody, zwiedzał najsłynniejsze parki angielskie, stworzył Łazienki. To dla niego napisano pierwszy polski traktat o komponowaniu ogrodów. Król w warszawskim zamku przez wiele lat urządzał najmodniejsze wnętrza, gromadził dzieła sztuki i rozległy księgozbiór. Nie był jednak w pełni zadowolony, bo nie miał ogrodu! Postanowił więc wydrzeć Wiśle ziemię. Odepchnął wielką rzekę dalej od zamkowego brzegu i podjął kosztowne prace przy osuszaniu zdobytego terenu. Robót nie ukończono - nastały rozbiory.

Ogród zamkowy w Warszawie

Dziś jesteśmy w przededniu wskrzeszenia ogrodu Zamku Królewskiego w Warszawie. Zaprosi on nas do światów z różnych epok ważnych dla warszawskiej rezydencji. Projekt rewaloryzacji obiektu opracował profesor Janusz Bogdanowski - znakomity znawca historii ogrodów, jak i zasad postępowania z zabytkami.

Na szczycie skarpy, tuż pod murem budowli, w zacisznym, nagrzewanym słońcem zakątku, wejdziemy do barokowego ogródka z czasów Wazów. Dzięki dokumentom z czasów potopu szwedzkiego - planom Warszawy i zamku, które wykreślił przed mającym nastąpić oblężeniem szpieg Karola X Gustawa - znamy dokładny układ rabatek tego parteru. Zachowane spisy roślin pozwolą ukształtować dobór gatunków w myśl ówczesnych upodobań.

U podnóża skarpy wiślanej wznoszą się Arkady Kubickiego - niezwykły zabytek z początku XIX wieku stanowiący wówczas tunel, który miał ukryć miejską ulicę przecinającą ogród. Nad Arkadami, na skarpie, powstanie niewielki park w stylu, jaki przewidział Jakub Kubicki, wyposażony jednak w nowoczesne ławki i oświetlenie. Poniżej, na terenach sięgających tzw. Wisłostrady, wskrzeszony zostanie neobarokowy ogród, z lat 30. XX wieku, sprzed wybuchu II wojny światowej. (Zamek był wówczas siedzibą prezydenta RP). Zagładę zamku przetrwało kilkadziesiąt drzew posadzonych w regularnych grupach u stóp skarpy - co bardzo ułatwi zadanie. Oprócz boskietów będzie tu wielki basen z fontanną pośrodku, rozległe kwatery gazonowe z kwietnymi rabatami i rzeźby. Być może ogród zostanie poszerzony w jego historycznych granicach i uzupełniony fragmentem parku krajobrazowego ze stylową kompozycją ze starych odmian róż, labiryntem, i ekspozycją 60 głazów narzutowych. W ten sposób spacer przez zamkowy ogród w Warszawie byłby spotkaniem z rozmaitymi formami i stylami sztuki ogrodowej.

Ogród powstaje już od dziesięciu lat. Dzięki sponsorom - miłośnikom roślin - pojawiły się w nim już japońskie wiśnie, śliwy i magnolie, a tysiące grabów i bukszpanów formowanych jest w skomplikowane motywy dawnej sztuki ogrodowej.

Wydarzenie

O randze ogrodu przy Zamku Królewskim w Warszawie niech świadczy to, że to właśnie on będzie sceną, na której rozgrywać się będzie historyczne dla Polski wydarzenie. 1 maja 2004 roku w Zamku spotkają się głowy państw z całego świata i w ich obecności podpisany zostanie traktat akcesyjny przystąpienia Polski do wspólnoty państw Unii Europejskiej.

Skomentuj:

Ogród Króla