Ogród Uniwersytetu Warszawskiego

Tekst Jerzy S. Majewski Zdjęcia Wojciech Surdziel

Zabytkowy campus Uniwersytetu warszawskiego przy Krakowskim Przedmieściu tonie w zieleni starych drzew. Trzysta lat temu znajdowała się tutaj królewska rezydencja otoczona wspaniałym ogrodem.

Trzystuletnich drzew już tu nie spotkamy, ale stukilkudziesięciolatków nie brakuje. Najstarsze są kasztanowce przed rektoratem i korkowiec amurski (Phellodendron amurense). Zieleń wokół XIX-wiecznych pawilonów uniwersyteckich jest bujna, a cały teren z roku na rok pięknieje. Pomiędzy odnowionymi i wspaniale iluminowanymi nocą budynkami powstają barwne partery kwiatowe. Rośliny do ich obsadzenia produkowane są w szklarni usytuowanej w pobliżu Audytorium Maximum.

Villa Regia

"Jest pałac wiślne patrzący na wody/i na zarzeczne miasta i żuławy/opasan wokoło ślicznemi ogrody" - pisał o prywatnej rezydencji królewskiej Wazów Jan Andrzej Morsztyn, poeta i dyplomata, a od 1653 r. dworzanin pokojowy króla Jana Kazimierza. Pałac wybudowany został jako podmiejska willa królewska - Villa Regia, w odległości zaledwie kilkuset metrów od Zamku Królewskiego. Zatopiona w ogrodzie, wygodna willa na przedmieściu uzupełniała monarszy zespół rezydencjonalny. Architektura pałacu tak ściśle sprzężona była z zielenią, że popularnie nazywano go Pałacem Ogrodowym. Pierwotnie był to budynek jednopiętrowy z czterema wieżami w narożach, zewnętrznymi schodami od Krakowskiego Przedmieścia i dwiema kondygnacjami loggi od skarpy wiślanej. Wielokrotnie niszczony i rekonstruowany przetrwał do naszych czasów pod nazwą Pałacu Kazimierzowskiego. Dziś mieści się tu rektorat Uniwersytetu.

Budowę Villa Regia zaczęto w 1625 r. jeszcze za panowania Zygmunta III, a ukończono niespełna dziesięć lat później. W tym czasie na skarpie wzdłuż Krakowskiego Przedmieścia wyrastały zapierające dech rezydencje magnackie. Wszystkie miały pełne cudów ogrody opadające tarasami ku Wiśle. Nie inaczej było w przypadku Villa Regia. Ogród otaczał pałac z dwu stron, zaś przy dwóch dziedzińcach skupiało się mnóstwo rozmaitych budowli. Na dziedziniec przedpałacowy wjeżdżało się przez bramę od Krakowskiego Przedmieścia. Usytuowana była ona jednak nie w miejscu obecnej bramy uniwersyteckiej, lecz bardziej na lewo.

Królewskie zacisze

W górnym ogrodzie (pomiędzy ulicą a pałacem) nie było drzew, lecz jedynie strzyżone bukszpanowe szpalery i partery kwiatowe. Pośród licznych rzeźb wyróżniała się figura "delfinoryba" ze stojącym na nim chłopcem. "Wpadnę na delfinoryba/ Z okrutną paszczęką ryba/ A na niej stoi chłopiątko/ Z jakąś pałką niebożątko/ Chcąc ją zabić z góry zmierzył" - relacjonował Adam Jarzębski, autor najstarszego przewodnika po Warszawie z 1643 r. W czasie potopu Szwedzi rzeźbę załadowali na krypę wraz z innymi dziełami sztuki i spławili Wisłą. Statek z ładunkiem zatonął, a jedynym ocaleńcem okazał się marmurowy delfin. W 1910 r. wyłowiono go z dna Wisły. Niebożątko dybiące na jego życie oderwało się od figury i zaginęło w odmętach, a ssaka oglądać można w Muzeum Historycznym m.st. Warszawy.

Nie zabrakło też modnej w barokowych kompozycjach ogrodowych groty. Pergola oddzielała ogród ozdobny od użytkowego z roślinami leczniczymi, warzywami i egzotycznymi drzewami. Rosły tu kapary, karczochy, sałata, "rzodkiew, cybul, ogórkones", ale też figi, kasztany i pomarańcze. Malowniczo musiał prezentować się wiatrak zbudowany dla dostarczania do ogrodu wody.

Gabinet pod chmurką

Z boku pałacu znajdował się jeszcze niewielki ogródek prywatny z altanką i loggią wspartą na 32 marmurowych kolumnach. Do tej galerii otwierającej się arkadami na Wisłę król zapraszał tylko znamienitych gości i najbliższych dworzan. W 1676 r. Stanisław Herakliusz Lubomirski pisał: "Tam interesa Królestwa nieraz namówione i poselstwa i instrukcyje nieraz stanowione, i wojny i pokoje traktowane, i rady, i namowy, i frakcye, i ugody, i amory, i mądre rozmowy, i rzadkich nauk ciekawe powieści". Adam Jarzębski zapewniał, że w prywatnym ogrodzie para monarsza zwykła jadać i niekiedy siadać pod wieczór. Musiało tu być uroczo - z altany rozciągał się daleki widok na Wisłę a obok szemrała woda z marmurowej fontanny ozdobionej manierystycznymi rzeźbami. Zdaniem Joanny Putkowskiej, badaczki XVII-wiecznej architektury, projektantem ogródka był Augustyn Locci Starszy, zaś udział w opracowaniu innych jego części mieli ogrodnik królewski Andrzej Frycowicz i botanik Wiliam Davidson.

Z drugiej strony pałacu rozciągał się ogród dolny schodzący tarasowo ku dolinie Wisły. W jego dzikich partiach trzymano sarny i jelenie, zaś u stóp skarpy znajdował się spory staw, po którym pływały łabędzie i dzikie gęsi.

Lata wichrów i pożogi

Pałac i ogrody ucierpiały podczas szwedzkiego potopu, ale szybko je odrestaurowano. To tu ze zniszczonego zamku królewskiego przeniósł się po 1656 r. dwór Jana Kazimierza i Ludwiki Marii. Tutaj też zmarła królowa. Kilka minut po jej śmierci do komnaty wpadł zziajany małżonek: "Ujął Ludwikę za rękę, a gdy zrozumiał, że nie żyje wybuchnął płaczem. Poszedł do swojego apartamentu, zamknął się w nim i nikogo nie wpuszczał".

Niebawem pałac spłonął, a ponowna klęska spotkała go w czasie wojny północnej na początku XVIII w. Odbudowaną rezydencję złupiono, a rzeźby ogrodowe zrabowano, wywożąc je na rozkaz cara Piotra I do Petersburga. Odtąd pałac często zmieniał właścicieli i ulegał wielokrotnym przebudowom. W czasach saskich ogród górny został zaorany i w jego miejscu stanęły koszary dragonów. W 1764 r. pałac nabył Stanisław August Poniatowski z przeznaczeniem na siedzibę Korpusu Kadetów, czyli słynnej Szkoły Rycerskiej, którą ukończył m.in. Tadeusz Kościuszko. Do 1784 r. poza kadetami stacjonowała tu Gwardia Piesza Litewska.

Ogrody Uniwersytetu

Gruntowna przebudowa pałacu nastąpiła w latach 1815-1824, kiedy ten kwartał Krakowskiego Przedmieścia przeznaczono dla potrzeb powołanego w 1816 r. Uniwersytetu Warszawskiego. Pałac przebudowano w stylu klasycyzmu, wzniesiono nowe pawilony i założono ogród botaniczny. Jego zalążki - jak pisze Jerzy Miziołek w książce Uniwersytet Warszawski - powstały już wcześniej na skarpie wiślanej, w miejscu dawnych ogrodów Villa Regia. Był to tzw. ogród farmakognostyczny służący studentom medycyny (Szkołę Lekarską założono w 1809 r.). Istniał do początku lat 70. XX w. Po powołaniu uniwersytetu "dzięki zakupom nasion i roślin za granicą i apelowi podpisanemu przez ministra Stanisława Kostkę Potockiego do właścicieli parków o nadsyłanie rzadkich roślin powstała w krótkim czasie kolekcja obejmującą przeszło trzy tysiące gatunków" - pisał Miziołek. Wkrótce rzadkie okazy zaczęto przenosić na Ujazdów. Dały początek istniejącemu do dziś Ogrodowi Botanicznemu Uniwersytetu Warszawskiego w Alejach Ujazdowskich.

Na zdjęciach ze schyłku XIX w. pałac Kazimierzowski wygląda jak wiejska rezydencja ukryta w romantycznym parku. Tam, gdzie dziś wznosi się stary gmach biblioteki uniwersyteckiej, rozciąga się trawnik z wysoką, nieskoszoną trawą. Z boków strzelają w niebo potężne korony drzew. Zieleń zniknie kilka lat później. Stare drzewa wytną robotnicy budujący Bibliotekę. Większą część ogrodu farmakognostycznego pochłonie gęsta zabudowa Powiśla. W miejscu dawnych tarasów Villa Regia staną domy robotnicze, zakłady przemysłowe, warsztaty...

Odbudowa i rozbudowa

Historia lubi zataczać koło. W 1944 r. zabudowa Powiśla przestała istnieć. U stóp Pałacu Kazimierzowskiego wyrosło skupisko bieda domów skleconych z cegły rozbiórkowej, które przetrwało aż do początku lat 60. Wówczas murowańce wyburzono, a w ich miejscu wytyczono park. Dziś ławeczki okupują studenci schodzący ze starego campusu w kierunku nowej Biblioteki Uniwersyteckiej ze zjawiskowym ogrodem na dachu.

Zabytkowy campus przy Krakowskim Przedmieściu zajmuje 5,5 ha. Projekt rekonstrukcji zieleni na górnym tarasie stworzyli w 1948 r. profesorowie Gerard Ciołek Roman Kobendza. Zniszczony drzewostan miały uzupełnić buki i graby, ale wbrew zaleceniom sadzono głównie gatunki szybko rosnące - topole włoskie i chińskie, wierzby, lipy. W ostatnich latach ogród wzbogacił się o drzewa egzotyczne (metasekwoje, tulipanowce, miłorzęby), a także rzadkie okazy krzewów, m.in. pięknotkę Bodiniera (Callicarpa bodinieri), pałecznik chiński (Decaisnea fargesii), barbule (Caryopteris). Wiosną cudownie kwitną wiśnie japońskie - dar przyjaciela Polski pana Takashimy Koichiego.

Skomentuj:

Ogród Uniwersytetu Warszawskiego