Ogród tani w eksploatacji.

Tani ogród. Zasada, która przeważnie się sprawdza, głosi: im mniej kosztuje założenie ogrodu, tym więcej zapłacimy za jego utrzymanie, i odwrotnie.
Weźmy przykład murawy. Koszt założenia trawnika z siewu wynosi ok. 15 zł za 1 m kw., a wykładanego z rolki - ok. 28 zł, do tego dochodzi koszt pielęgnacji (odchwaszczania, wertykulacji, nawożenia, cotygodniowego koszenia - kosiarka kosztuje przynajmniej kilkaset złotych plus cena prądu lub paliwa) i czas, który na to poświęcamy.

O wiele tańsze w eksploatacji są łąka kwietna lub murawa ekstensywna - złożona z roślin już rosnących na działce lub w okolicy albo z ich wysianych odpowiedników. Wystarczy je kosić tylko raz bądź dwa razy w roku, a odchwaszczanie i wertykulację można sobie darować.

Jeszcze mniej obsługi wymagają rabaty z roślin okrywowych - takich jak barwinek, runianka, irga, karłowa śnieguliczka czy winobluszcz. Koszt założenia 1 m kw. takiej rabaty wynosi ok. 80 zł, ale jej pielęgnowanie ogranicza się do dwóch pierwszych lat, później rośliny radzą sobie same.

Jeżeli jesteśmy bardzo zapracowani, możemy zlecić profesjonalne pielęgnowanie ogrodu. Cena zwykle ustalana jest indywidualnie. W ramach prac mamy w sezonie co tydzień wizytę firmy: koszenie, wertykulację, nawożenie, cięcie, pielenie, opryski, przygotowanie ogrodu do zimy itd.

Samodzielne troszczenie się o rośliny ma mnóstwo zalet. Musimy jednak pamiętać, że wymaga czasu, nauczenia się, jak to robić, zaopatrzenia się w odpowiednie narzędzia, sprzęt i materiały Trzeba wówczas założyć kompostownik, zbierać deszczówkę do podlewania i ciągle się dokształcać. To ostatnie jest naprawdę bezcenne, bo błędy pielęgnacyjne będą się później mścić.

DOBRE RADY

IRENA SOSNOWSKA - właścicielka ogrodu o powierzchni 500 m kw. w Człuchowie

Założyłam, że będę sama projektowała i uprawiała nasz ogród. Pomaga mąż. Projektowanie nie było łatwe, bo działka ma dwa poziomy połączone schodami. Wprowadziliśmy jeszcze trzecie piętro ogrodu - zielony dach na garażu. Wszystko robiliśmy sami, a wiedzę czerpaliśmy z książek. Znacznie obniża koszty to, że ogród składa się z zakątków o różnym charakterze - nie ma w nim np. ścieżek czy placyków wykładanych taką samą kostką, więc mogliśmy wykorzystać odpady z fabryki kamienia, z których ułożyliśmy mozaiki. Staramy się tchnąć nowe życie w stare przedmioty: na nogach od maszyny do szycia zrobiliśmy stół, dzbanki i donice kupuję na targu staroci, nieużywane meble przerabiamy na ogrodowe... Dużo daje kolor: pomalowanie murków czy ławek to zabieg tani, a może odmienić charakter zakątka. W tym roku po powrocie z Grecji zarządziłam wielkie malowanie na lazurowo. Zbieram kamienie, gdzie się da: na polu, przy drodze, i zwożę po trochu do ogrodu. Z takich kamieni zbudowaliśmy oczko wodne z kaskadą.

Sama robię gnojówkę z pokrzyw czy skrzypu, szukam naturalnych sposobów ochrony roślin. Ostatnio odkryłam, że opryski z mleka (roztwór wodny w proporcji 1:5) hamują rozwój chorób grzybowych. Kompostownik co roku daje mi kilka worków próchnicy. Sama mnożę rośliny (także wodne), wymieniam się z przyjaciółmi i znajomymi, przywożę okazy z podróży. Nie przeszkadza mi hodowanie roślin "od żłobka", w końcu się przecież rozrosną. Dbam o moją kolekcję roślin w donicach. Przez całe lato urozmaicają nasz ogrodowy pejzaż. Stale ją powiększam, bo ścinane pędy od razu ukorzeniam. Moje agapanty, bugenwille czy fuksje zimują w nieogrzewanym pokoju na strychu. Bardzo dbam też o stare drzewa i krzewy - odmładzam je, formuję. Nawet najmarniejszej rośliny nie wyrzucam, staram się ją ratować.

Więcej o: