Atak glonów

Anna Małyszek, Sławomir Krejszeff

Miło jest wypoczywać w ogrodzie nad brzegiem jeziorka. Czar jednak pryska, gdy wodę opanują glony.

Glony zdecydowanie odbierają wdzięk ogrodowym stawom i sadzawkom - zmieniają kolor wody na brunatny lub zielonkawy, pływają po powierzchni w postaci kożuchów lub porastają kamienie i zanurzone części roślin. Nic dziwnego, że chcemy je usunąć. Aby jednak zrobić to skutecznie, trzeba się najpierw zastanowić nad przyczyną ich występowania.

Letnie zakwitanie wody

Obfitość glonów to oznaka, że w jeziorku została zachwiana równowaga biologiczna. Dzieje się tak, gdy do sadzawki trafia za dużo materii organicznej - gnijących części roślin, resztek pokarmu dla ryb oraz ich odchodów. W ogrodowych sadzawkach latem woda mocno się nagrzewa, co przyśpiesza przemianę materii zwierząt wodnych i zwiększa ich zapotrzebowanie na pokarm. Ryby pluskające przy powierzchni wody to wspaniały widok, więc z ogromną przyjemnością podajemy im kolejne, coraz większe porcje jedzenia. A to błąd! Karma nie jest wówczas w całości przez nie wykorzystywana. Jej nadmiar opada na dno jeziorka i ulega rozkładowi, stając się pożywką dla glonów. Tak samo dzieje się z odchodami ryb. Zbyt duża ilość tych zwierząt w jeziorku to najczęstsza przyczyna letniego "zakwitania" wody. Na ograniczenie ich liczebności niechętnie przystajemy - przecież nasi ulubieńcy dostarczają nam tylu wrażeń. Spróbujmy więc innych rozwiązań.

Sposoby walki z glonami

Aby utrzymać równowagę biologiczną bądź ją przywrócić, musimy wykonywać równocześnie kilka czynności.

Przede wszystkim racjonalnie żywimy ryby.

Dzienną dawkę pokarmu rozkładamy na dwie lub trzy porcje, takie żeby zwierzęta po karmieniu odczuwały lekki niedosyt. Jeśli wrzucimy pewną ilość paszy i kilka granulek pozostanie niezjedzonych, następnego dnia porcję odrobinę zmniejszamy.

Usuwamy odchody ryb.

Zanieczyszczenia te nie ulegają natychmiastowemu rozkładowi i opadają na dno zbiornika, tworząc osady denne. Dzięki systematycznej wymianie części wody w sadzawce (na początku robimy to co dwa-trzy dni, a w miarę zmniejszania się ilości zanieczyszczeń rzadziej) możemy znacznie ograniczyć ich ilość. Będzie nam potrzebna tzw. szlamówka - specjalna pompa do zasysania mułu (z zabezpieczeniem uniemożliwiającym wciągnięcie ryb). Urządzenie kładziemy na dnie w najgłębszym miejscu, gdzie zbiera się dużo osadów. Następnie wypompowujemy tyle wody, żeby jej poziom w sadzawce obniżył się o 10-15 cm. Możemy ją wykorzystać do podlewania roślin w ogrodzie (osady denne są bardzo dobrym nawozem). Następnie dolewamy wody - odstałej lub deszczówki, a w ostateczności prosto z kranu.

Usuwamy glony.

Pływające kożuchy łatwo zebrać zwykłym podbierakiem. Znacznie trudniej poradzić sobie z glonami porastającymi kamienie i boki zbiornika. Elementy, które podczas wymiany wody są odkryte, możemy ręcznie oczyścić szczotką ryżową - jest to, niestety, pracochłonne. Szybko i dokładnie pozbędziemy się wszelkich zanieczyszczeń, używając specjalnych odkurzaczy do oczek wodnych. Przy tej metodzie usuwane glony nie spływają z powrotem do jeziorka. Niektóre typy urządzeń działają jak filtr, oddając oczyszczoną wodę z powrotem do sadzawki. Można też do tego celu wypożyczyć odkurzacz budowlany (używa się go na budowach do zbierania szlamu powstającego przy cięciu betonu).

Wprawiamy wodę w ruch.

Glony najchętniej rozwijają się w miejscach zastoiskowych, gdzie woda stoi niemal w bezruchu. Szybciej się tam nagrzewa, a tym samym traci tlen. Używając pompy do jeziorek, możemy wodę poruszyć i dodatkowo natlenić. Po zassaniu z jednej strony sadzawki wyprowadzamy ją wężem na przeciwległy brzeg, skąd np. kamienną kaskadą będzie spływać z powrotem do zbiornika. Możemy też zainstalować małą fontannę.

Sadzimy rośliny.

Konkurentami glonów w pobieraniu pokarmu są rośliny wodne. Warto więc gęsto obsadzić sadzawkę, co znacznie ograniczy ich rozwój. Polecane gatunki to sity, pałki, mięta wodna, jaskier wielki, osoka aloesowata, żabiściek, grzybieńczyk, a także rośliny podwodne, jak rogatek, wywłócznik czy moczarka. Największym konsumentem azotu jest rzęsa wodna - tam gdzie występuje, glonów nie znajdziemy. Jest ekspansywna i trzeba ją często odławiać. Łącznie z innymi roślinami o pływających liściach powinna pokrywać nie więcej niż 1/3 powierzchni lustra wody, aby nie odciąć żyjącym pod wodą roślinom i zwierzętom dostępu do światła.

Jeśli wyżej wymienione zabiegi nie dadzą oczekiwanego efektu, trzeba zmniejszyć ilość ryb. Należy to robić stopniowo. Co tydzień odławiamy po kilka sztuk i obserwujemy, czy sytuacja ulega poprawie. Postępujemy w ten sposób do czasu, gdy w wodzie zapanuje równowaga biologiczna.



>W ostateczności - chemia
>Środki chemiczne bardzo szybko rozprawiają się z glonami. Po zabiegu koniecznie trzeba je wyławiać siatką, zanim opadną na dno sadzawki. Jeśli tego nie zrobimy, mniej więcej po 2 tygodniach powrócą, mnożąc się ze zdwojoną siłą, gdyż rozkładające się glony są pożywką dla następnych. Najmniejsze cząstki i związki z ich rozkładu można usunąć, filtrując wodę. Uwaga! Preparatów chemicznych nie należy używać zbyt często. Zawsze przestrzegajmy przepisu podanego na etykiecie i traktujmy je jako ostateczność.
>Co sprzyja "kwitnięciu" wody
>Glony rozwijają się podczas bezwietrznej pogody, w wodach ciepłych (powyżej 27oC), dobrze oświetlonych, o dużej zawartości substancji pokarmowych (związków azotu). Owe substancje gromadzą się wskutek rozkładu obumarłych części roślin i zwierząt, a także przenikania do wody nawozów i resztek pokarmu dla ryb.
>Oczyszczanie lustra wody
>Z powierzchni wody należy usuwać wszystkie martwe części roślin i liście, zapobiegając ich rozkładowi. Można to robić ręcznie, np. przy użyciu gęstej siatki na kiju. Innym sposobem jest instalacja skimmera - urządzenia wyłapującego zanieczyszczenia z lustra wody. Większe cząstki zatrzymują się w koszu, który w razie konieczności opróżniamy; drobniejsze, jak pyłki roślin, wędrują (zasysane przez pompę) do filtra zewnętrznego. Instalując skimmer pamiętajmy, że nie możemy mieć w jeziorku roślin pływających po powierzchni jak rzęsa, żabiściek, salwinia czy hiacynt wodny.

Skomentuj:

Atak glonów