Wielkanoc z jajem i rzeżuchą

Anna LANDOWSKA Źródło: miesięcznik "Kwietnik"

Odkąd pamiętam, nie było w naszym domu świąt wielkanocnych bez żytka, bazi lub przynajmniej rzeżuchy. Na soczyście zielonej łączce baraszkowały kurczęta z farbowanej na żółto waty, z wierzbowych gałązek zaś, niczym bombki, zwieszały się malowane wydmuszki.

Ich zawartość trafiała uprzednio do słodkich mazurków, puchatych drożdżowych bab i wszelkich jajecznych specjałów. Jajka farbowaliśmy w wywarze z cebuli, buraków albo trawy i pokrzywy. Czasami pojawiały się też na stole zdobyczne jajka z czekolady. Były wprawdzie gorzkie, lecz "zjadliwe", w przeciwieństwie do twardego jak kamień cukrowego baranka, na którym łamaliśmy sobie zęby.

Dzisiaj dekoracje świąteczne to niemal oddzielna gałąź przemysłu. Producenci i handlowcy zasadzają się na klienta w coraz przemyślniejszy sposób. Zanim wpadniemy w zakupowy amok, zastanówmy się. Może taniej i ciekawiej będzie zrobić coś samemu? Tym bardziej że w modzie jest prostota. Parę kwiatów, najlepiej cebulowych, jajka w naturalnym kolorze (jeśli barwione, to na blade, pastelowe kolory - takie są lansowane w tym roku), jakieś piórko, gałązka, wstążka, szmatka... I nasiona rzeżuchy, które na dobry początek dołączyliśmy do okładki "Kwietnika".

Najprostszy przepis na rzeżuchę

Na 7-10 dni przed Wielkanocą nasiona dość gęsto siejemy na wilgotnej ligninie, a gdy zrobią się kleiste, równomiernie rozsmarowujemy. Pojemnik ustawiamy w ciepłym miejscu i podlewamy "plantację", tak aby nasiona zawsze miały pod dostatkiem wilgoci. Kiedy roślinki wzejdą, ustawiamy naczynie blisko okna.

Skomentuj:

Wielkanoc z jajem i rzeżuchą