Marcowe cięcie

Piotr Syga

Większość drzew i krzewów przycinamy w drugiej połowie zimy. Sezon ten często wydłuża się do marca. Aby rośliny zniosły ten zabieg bez szwanku, nie należy z nim zbyt długo zwlekać.

Na cięcie drzew i krzewów nigdy nie jest za późno. Jeśli to konieczne, zawsze można skrócić pędy, a nawet wyciąć gałąź. Takie zabiegi możemy przeprowadzać cały rok. Jeśli jednak zależy nam na jak najlepszej kondycji i wyglądzie roślin, warto przestrzegać terminów. Jednym z nich jest wczesna wiosna.

Rośliny do cięcia

Wczesnowiosenne cięcie jest odpowiednie dla drzew i krzewów ozdobnych, które zakwitają na nowych, tegorocznych pędach. Do takich należą m.in. tawuły: japońska, Billarda i Bumalda, budleja, ketmia, lawenda, perowskia, perukowiec, róże. Tniemy też krzewy, które zdążyły przekwitnąć i nadal nie mają liści, np. oczary, derenie jadalne, leszczynowce, oraz gatunki o ozdobnych pędach, jak dereń biały czy wierzba purpurowa. Jeszcze inne gatunki, które przycinamy o tej porze, to trzmieliny, suchodrzewy, oliwniki. Nie jest powiedziane, że nie wolno ciąć roślin, które zakwitają później na zeszłorocznych pędach (jak glicynie). Co kilka lat warto je odmłodzić lub przynajmniej prześwietlić - wyciąć po kilka gałęzi, tak by do wnętrza krzewu przedostawało się więcej światła. Pobudza to rośliny do silniejszego wzrostu, a w następnych latach do obfitego kwitnienia. Niektóre drzewa owocowe, np. morele czy brzoskwinie, tniemy w momencie, kiedy ich pąki nabrzmiewają - zwykle przypada to na końcówkę marca lub początek kwietnia. Wtedy jesteśmy w stanie rozróżnić pąki kwiatowe od liściowych, rozpoznać zmarznięte fragmenty pędów. Wystrzegajmy się jednak wiosennego przycinania roślin, które "płaczą", np. brzóz, winorośli. Wtedy intensywnie ciągną wodę, która wręcz się leje z okaleczonych pędów .

Wygodna praca

Kiedy jeszcze nie ma liści, roślinę można obejrzeć w całej okazałości, ocenić jej stan i zadecydować, które z fragmentów należy najpierw usunąć. Łatwo też manewrować sekatorem. Przede wszystkim nie trzeba przedzierać się przez gąszcz liści, co często skutkuje pewniejszym i bardziej czystym cięciem. Z bezlistnego krzewu lub drzewa bez trudu wyjmujemy odcinane fragmenty, nie mówiąc już o tym, że po zabiegach mamy mniej sprzątania. Ponadto rośliny pozostające jeszcze w zimowym uśpieniu dobrze znoszą skaleczenia, a rany wraz z ruszeniem soków szybko się zabliźniają.

Byle nie za późno

Odpowiednią porą na zabiegi są dni bez deszczu, z temperaturą powyżej zera. Nie zwlekajmy jednak, aż pojawią się liście. Zbyt późne przycinanie osłabia roślinę, co spowalnia jej rozwój, nie zagęści się też ona dostatecznie. Pamiętajmy, że pąki rozwijają się dzięki impetowi soków ruszających na wiosnę. Tak silny potencjał energetyczny pojawia się raz w roku. Odpowiednio wcześnie przycinając pędy, możemy liczyć nie tylko na rozwój wszystkich widocznych pąków, ale również tych bardziej uśpionych, często ukrytych pod skórką lub w zagłębieniach kory. Dzięki ich rozwojowi roślina stanie się gęsta i efektowna już na początku sezonu.

Skomentuj:

Marcowe cięcie