Tropiki pod szkłem

Palmy z pałaców łódzkich fabrykantów mają dziś po 130 lat. Przetrwały wojny i wszystkie zawieruchy dziejowe. Można je oglądać w jednej z najpiękniejszych polskich oranżerii.
Łódź, miasto znakomitych włókienników i niezłych piłkarzy, ma również stare ogrodnicze tradycje. W trakcie wędrówek po Polsce warto zatrzymać się tu na parę godzin, pospacerować ulicą Piotrkowską i zajrzeć do pobliskiego parku Źródliska. W tamtejszej palmiarni jest unikalna kolekcja ogromnych palm, których historia wiąże się ściśle z dziejami miasta.

Kryzys niszczy oranżerie

Gwałtowny rozwój gospodarczy Łodzi nastąpił w drugiej połowie XIX w. W mieście powstawały wtedy nowoczesne fabryki włókiennicze i otoczone ogrodami rezydencje właścicieli. Władysław Reymont nazwał je "Pałacami Ziemi Obiecanej". W każdym z nich, jak nakazywała ówczesna moda, był ogród zimowy z rzadkimi, cieplarnianymi roślinami oraz obowiązkowymi drzewkami pomarańczy wystawianymi latem na zewnątrz. Kryzys gospodarczy lat 20. ubiegłego wieku doprowadził do zubożenia łódzkich fabrykantów. Likwidowano więc oranżerie, a wyrośnięte rośliny oddawano do szklarni miejskich. Trafiły tam także palmy pozostawione w czasach I wojny światowej przez uciekających z Łodzi carskich urzędników. Okazy miały już wtedy po kilka metrów wysokości, a ich wiek określano na 30-50 lat. To one stały się zaczątkiem dzisiejszej kolekcji.

Palmy dziurawią dach

Czas płynął, a palmy rosły. Nie mieściły się już w miejskich szklarniach, więc trafiły do parku Źródliska, gdzie ulokowano je w budynku, który pełnił w czasie wielkiego kryzysu funkcję kuchni dla bezrobotnych. Tylko dzięki ofiarności i uporowi ogrodników miejskich wspaniałe okazy palm przetrwały tam najtrudniejsze czasy ostatniej wojny (okupant zamierzał zlikwidować kolekcję). Po wojnie kolekcję udostępniono do zwiedzania, a opiekę nad Palmiarnią objął łódzki Ogród Botaniczny. Dwukrotnie - w latach 50. i 70. - podwyższano mury budynku, gdyż pióropusze palm pomimo zagłębienia donic w gruncie napierały na przeszklony dach. Gdy po następnych 30 latach budowla zaczęła grozić zawaleniem, a rośliny znów wybijać strop - miasto podjęło decyzję radykalnej renowacji.

Otwarta w 2003 r. Palmiarnia Łódzka to jedna z najnowocześniejszych tego typu budowli w Polsce. Do ogrzania wnętrz wykorzystano tu technologię tzw. kurtyny zespolonej. Na stalowym szkielecie zamocowana została fasada z tafli zespolonych szyb. W aluminiowych ramach okiennych płynie ciepła woda. A ogrzewanie i zacienianie szklanych powierzchni sterowane jest automatycznie.

Co ciekawe, by chronić rośliny (niektóre najstarsze okazy zdołały po kilkudziesięciu latach zakorzenić się w gruncie), szklane pawilony nabudowywano z zewnątrz na istniejący budynek. Prace trwały cztery lata. Po postawieniu ścian stare mury ostrożnie rozebrano. Cenna kolekcja została uratowana.

Podróż w czasie i przestrzeni

W zeszłym roku łódzką palmiarnię odwiedziło 10 tys. osób. Nic dziwnego, bo kolekcja jest atrakcyjna nie tylko zimą, gdy w tropikalnej szklarni kwitną storczyki. O każdej porze roku miłośnik roślin znajdzie w niej coś ciekawego. Tu można zobaczyć jak naprawdę wygląda krzew herbaty, cynamonowca czy kawy. Poznać z bliska bawełnę, eukaliptus i melonowiec, odpocząć w lasku bananowców, zadumać nad potęgą egzotycznych pnączy, które wspinają się na wysokość drugiego piętra czy radować zapachem kwitnących pomarańczy. Pod szklanym dachem oranżerii ze starymi, blisko 20 metrowymi palmami ścigają się wzrostem - araukaria i olbrzymie bambusy.

To nie wszystkie atrakcje. W Palmiarni są ciekawie zaaranżowane oczka wodne, strumień i grota, którą zbudowano z oryginalnych tufów wulkanicznych (takie kamienie służyły do budowy fontann w romantycznych parkach).

Kolekcje rozlokowano w trzech szklanych pawilonach. W pierwszym - najcieplejszym i wilgotnym - są rośliny strefy tropikalnej: palmy kokosowe, pandanowce, figowce, filodendrony mające u stóp kobierce niewielkich roślin, m.in. przedziwnych begonii. W drugiej - rośliny śródziemnomorskie: laury i laurowiśnie, gardenie, mirty i araukarie, a w trzeciej - rośliny pustyń i sawann, kaktusy i inne sukulenty, np. kilkudziesięcioletnie opuncje, aloesy i cerusy, a także kliwie, kalle, sansewierie czy wilczomlecze.

Wizyta w Palmiarni to najtańsza wycieczka po całej kuli ziemskiej od Australii, przez Azję, po Afrykę i równikową Amerykę. To także podróż w czasie - paprocie drzewiaste i sagowce, które można tu oglądać to relikty ery mezozoicznej, czyli epoki dinozaurów

Po wyjściu z Palmiarni warto zatrzymać się na chwilę w otaczającym ją parku. To najstarszy łódzki park miejski powstały na początku XIX w. z części okolicznych lasów. Kiedyś zwany Ogrodem Spacerowym, później z uwagi na obfitość źródeł Źródliskami. Ten park wpisany jest do rejestru zabytków i stanowi zbiorowy pomnik przyrody. A świadkami jego puszczańskiej przeszłości jest ponad 55 przepięknych pomnikowych drzew, głównie 200-letnich dębów.

Więcej o: