Ogród na dwóch działkach

Kiedy po zbudowaniu domu brakuje na działce miejsca na wymarzony ogród, trudno temu zaradzić. Chyba że obok znajduje się pusta posesja...
Ogród pana Jana rozciąga się na dwóch sąsiadujących ze sobą działkach o łącznej powierzchni 1200 m2. Właściciel najpierw kupił połowę gruntu, a resztą zainteresował się kilka lat później. Po wybudowaniu domu z rozległym tarasem na działce zostało bowiem niewiele miejsca na ogród i małą architekturę. W dodatku część działki porastały stare dęby i brzozy, pod którymi było za ciemno i za sucho dla nowo sadzonych roślin. Tymczasem właściciel od dawna marzył o pięknym dużym ogrodzie - z drzewami iglastymi, kolorowymi kwiatami, kwitnącymi do późnej jesieni, a ponadto brakowało mu miejsca na altanę, kompostownik i parking na samochody gości. Szczęśliwie sąsiednia posesja wciąż była do kupienia. Kiedy wreszcie pa- Ja- powiększył dotychczasowy ogród o bliźniaczą działkę, poprosił architekta krajobrazu o jej zagospodarowanie.

Sąsiednia działka była pusta, jeśli nie liczyć rosnącej na środku samosiejki wiązu. Był też na niej wielki dół po wyburzonych fundamentach jakiejś niedokończonej budowli. Projektantka Elżbieta Ciężkowska uznała wiąz za drzewo na tyle piękne i dostojne, że postanowiła uczynić go kompozycyjną osią nowego ogrodu.

Jak połączyć rozdzielone

Najważniejszy problem, z którym trzeba było się zmierzyć, stanowiła zaniedbana gleba. Kilkadziesiąt lat leżenia odłogiem (osiedlowe działki wytyczono jeszcze w latach 70.) sprawiło, że gleba porośnięta chwastami oraz siewkami drzew i krzewów nie nadawała się do uprawy bez wcześniejszej rekultywacji. Ręcznie bardzo starannie wyrywano, wykopywano i karczowano rozrośnięte wieloletnie chwasty. Stare fundamenty rozebrano, a dół po nich zasypano. Na działkę przywieziono też sporo ziemi do uformowania wzniesień. Po ich ukształtowaniu na całej powierzchni przyszłego ogrodu rozłożono 15-centymetrową warstwę ziemi próchnicznej.

Problemem okazało się również ogrodzenie dzielące dokupiony plac od posesji pana Jana, a że było solidne i na porządnej podmurówce, postanowiono go nie demontować. Projektantka zaproponowała, by osłonić ogrodzenie zielenią. Najpierw obsypano ziemią wysoką betonową podmurówkę, a na utworzonym nasypie posadzono ozdobne drzewa i krzewy. W centralnym miejscu ogrodzenia wstawiono furtkę, aby połączyć starą i nową część ogrodu.

W pierwszej fazie zagospodarowywania dokupionej działki założono w całym ogrodzie automatyczny system podlewania (na trawniku zraszacze wynurzalne, a na rabatach mikrozraszacze). Zamontowano też lampy, bo właścicielowi szczególnie zależało na pięknym podświetleniu roślin. Potem w nowej części wyznaczono ścieżki, miejsce na altanę, kompostownik, składzik na narzędzia oraz - na specjalne życzenie pana Jana - aż dwa parkingi na samochody gości.

Właściciel ogrodu chciał, aby obie części ogrodu pomimo dzielącego je ogrodzenia nawiązywały do siebie. Ponieważ ścieżki wokół domu wykonane były z czerwonego piaskowca, te- sam materiał zastosowano do utwardzenia nawierzchni w nowej części. Najczęściej użytkowane trakty (około 60-centymetrowej szerokości) utwardzono płytami z piaskowca spoinowanymi zaprawą. Ścieżki rzadziej uczęszczane, wiodące do kompostownika ukrytego za drewnianymi panelami i składziku na narzędzia ogrodnicze, powstały z pojedynczych płyt piaskowca ułożonych równo z trawnikiem. Trakty komunikacyjne w nowej strefie zaprojektowano tak, aby można było nimi przejść dookoła tej części ogrodu.

Altana i dwa parkingi

Nieopodal wiązu wyznaczono miejsce na altanę. Postawiono ją na okrągłym placyku o średnicy 4 m, który również wyłożono płytami czerwonego piaskowca. Zamówiono wykonanie sześciokątnej altany drewnianej dopasowanej w stylu do elementów wykończenia tarasu i balkonów. Drewnianą konstrukcję pomalowano białą farbą, a łagodnie wygięty dach pokryto gontem świerkowym.

Oryginalną prośbą właściciela było wydzielenie w nowej części ogrodu czterech-sześciu stanowisk na samochody odwiedzających go gości. Prosił o takie ich usytuowanie i zasłonięcie grupami roślin, aby nie były widoczne z altany i nie szpeciły ogrodu. Dwa oddzielne parkingi powstały tuż za dwiema oddzielonymi furtką bramami wjazdowymi. Na terenie przeznaczonym na samochody rozłożono specjalną plastikową kratkę do umacniania gruntu. Oczka kratki wypełniono ziemią i wysiano trawę. Kratka wytrzymuje nacisk kół samochodów, a więc zapobiega odkształcaniu się trawiastej nawierzchni, nie utrudniając koszenia trawy - a że ma kolor zielony, jest w niej prawie niewidoczna.

Nad jednym ze stanowisk na dwa samochody postawiono drewnianą pergolę. W przyszłości, kiedy pokryją ją pnącza, będzie chroniła samochody przed słońcem.

Zgodnie z życzeniem właściciela oba parkingi oddzielono od środka ogrodu niewysokimi 50-centymetrowymi murkami z płyt piaskowca. Postawiono je na fundamencie, łącząc płyty kamienne zaprawą cementową, po czym spoinowano je zaprawą barwioną czerwonym pigmentem. Od strony ogrodu murki są niewidoczne: obsypano je ziemią i obsadzono roślinami. Projektantka zadbała o to, by murki nie miały zbyt sztywnej formy, dlatego poprowadziła je płynnymi liniami. W rezultacie dobrze się komponują zarówno z zielenią, jak i z wykończeniem budynku.

Iglaki dla równowagi

Dla zrównoważenia przewagi drzew liściastych rosnących na końcu starej działki, a także w lesie widocznym w tle, w nowej części ogrodu posadzono liczne drzewa i krzewy iglaste: świerki, jodły, choinę kanadyjską, jałowce i cisy. Z wyjątkiem dwóch żółtych żywotników wszystkie iglaki dobrano w odcieniach zieleni i szarości, aby utworzyły stonowane kolorystycznie tło dla różnorodnej i kolorowej kompozycji krzewów liściastych. Między iglakami posadzono: berberysy, derenie, trzmieliny, pięciorniki, perukowce, irgi i pęcherznice.

W ogrodzie królują jednak ulubione przez właściciela kwiaty i pnącza. Co roku pa- Ja- własnoręcznie dosadza rośliny cebulowe (krokusy, tulipany, narcyzy) oraz bulwiaste (dalie, mieczyki). Wzdłuż ścia- domu, pergoli i ogrodzenia pnie się winobluszcz. Nowy ogród zakładano zaledwie trzy lata temu. Wygląda o- jednak okazalej, posadzono w nim bowiem duże i rozrośnięte krzewy i drzewa. Już teraz tworzą zwartą, zieloną ścianę wzdłuż ogrodzenia. Tam, gdzie rośliny mają trudniejsze warunki wzrostu, na przykład pod starymi dębami i brzozami, działkę osłonięto od sąsiedztwa drewnianym parkanem. Tym samym spełniło się kolejne marzenie pana Jana, który lubi w ogrodzie intymność.

Kamienny rysunek pod starodrzewem

Najpierw pa- Ja- był bardzo zadowolony z tego, że na jego posesji rosną stare drzewa. Szybko jednak się okazało, że ich rozłożyste korony zasłaniają słońce, a silne korzenie wyjaławiają i wysuszają glebę. Skutek: pod wielkimi drzewami nic nie rosło.

Dopiero projektantka ogrodu rozwiązała te- problem. Rozległy plac pod brzozami i dębami wysypała kolorowym grysem i żwirem, które utworzyły dekoracyjny rysunek. Duża powierzchnia wysypana jasnym żwirem i grysem dolomitowym rozświetla zacienioną partię ogrodu. Na jej tle pięknie odcinają się ciemniejsze "ślimaki" z ciemnoszarego grysu bazaltowego i jasnoszarego granitu oraz szmaragdowozielonego serpentynitu. Miękkie linie kamiennej grafiki kontrastują z pionowymi liniami pni drzew. Surową płaszczyznę placu ożywiają pojedyncze byliny. Pomysł na zagospodarowanie tej części ogrodu okazał się bardzo udany. Ogród zyskał niebanalną ozdobę, z której gospodarz jest bardzo zadowolony i którą podziwiają goście.

Właściciel najbardziej cieszy się jednak z dokupienia sąsiedniej działki. Dzięki temu tere- wokół domu stał się rzeczywiście prawdziwym ogrodem.

Doświadczenia właścicieli

- Wypraktykowany sposób na utrzymanie w czystości kamiennych nawierzchni pod drzewami to zdmuchnięcie liści w jedno miejsce specjalnym odkurzaczem, a potem zebranie ich do kosza i wyniesienie na kompost. Nie sprawdziło się ustawianie odkurzacza na funkcję zasysania, ponieważ wtedy porywane były również ziarenka grysu. Gałązki i żołędzie trzeba zbierać ręcznie.

- Warto było pozostawić samosiejkę wiązu rosnącą na nowej działce. Teraz jest centralnym punktem kompozycji ogrodu, który dzięki temu dobrze nawiązuje do drzew liściastych na starej działce.

- Aby samochody nie niszczyły trawy rosnącej w oczkach kratki parkingowej, podłoże zostało specjalnie przygotowane. Na terenie przeznaczonym na parkingi wybrano 25-centymetrową warstwę gruntu. Na jego miejsce wysypano 10-centymetrową warstwę grubego żwiru i przykryto ją piaskiem (5 cm). Na wierzch nasypano żyznej ziemi (5 cm), rozłożono kratkę, a oczka wypełniono ziemią z nasionami trawy.

- Pomimo pozostawienia ogrodzenia oraz różnic wieku między starym i nowym ogrodem obie części okazały się harmonijną całością.

Więcej o: