Roślina - przyjaciel czy wróg

Wieslaw Gawryś, wicedyrektor Ogrodu Botanicznego PAN w Warszawie Powsinie.

- Czy to prawda, że sypianie w pobliżu fikusa jest przyczyną zawałów u mężczyzn?

22-08Kt2
Fot. Paweł Słomczyński / AG
Oto pytania, które pojawiają się w listach i telefonach do redakcji.

To prawda, że rośliny wielu gatunków mają w swoich tkankach trujące substancje. Nie powinno to jednak dyskwalifikować ich jako ozdoby domu, gdyż mogłyby nam zaszkodzić tylko w wypadku spożycia ich liści. Pewną ostrożność należy jedynie zachować, jeśli w domu są małe dzieci. Do roślin trujących należą m.in. difenbachia, wilczomlecze, filodendrony, oleander i anturium.

Niektóre rośliny zawierają sok mleczny, który może powodować swędzenie lub zaczerwienienie skóry. Sok ten wydziela się tylko wtedy, gdy dojdzie do uszkodzenia liści lub pędów, dlatego wszelkie prace pielęgnacyjne przy tych roślinach wykonujemy w rękawicach, uważając, by sok nie znalazł się na skórze i nie dostał się do oczu. Sok mleczny zawierają wszystkie wilczomlecze, oleander, stefanotis, hoja, figowiec.

Osobiście uważam, że nieuzasadniony jest natomiast lęk przed promieniowaniem wysyłanym przez kwiaty doniczkowe. Wprawdzie rośliny mogą być źródłem emisji niewielkiej ilości jonów ujemnych (korzystnych dla ludzi) lub dodatnich (niekorzystnych), nie ma to jednak większego wpływu na jakość powietrza w mieszkaniu.

W każdym domu znajdują się urządzenia, które silnie jonizują powietrze, np. telewizor, radio, kuchenka mikrofalowa. Wiele przedmiotów zawiera nawet substancje o właściwościach rakotwórczych (np. azbest), a jednak nie zawsze pozbywamy się ich z otoczenia. Nie wyrzucajmy więc pochopnie naszych zielonych ulubieńców. Niech nadal cieszą swoją urodą.



Skomentuj:

Roślina - przyjaciel czy wróg