Koniec letniska

Magdalena Narkiewicz

Nadeszła już pora, by rezydentki tarasów i ogrodowych pojemników powróciły do pomieszczeń. Ciepłolubnych roślin nie warto narażać na stres podczas zimnych nocy. Przymrozki mogą być dla nich zabójcze.

Jeśli nie wiemy, jak długo mogą pozostawać pod gołym niebem datury, złocienie, fuksje i inne okazy pojemnikowe, przyjrzyjmy im się uważnie. Same nam pokażą, kiedy jest im już za zimno.

Gdy liście palm podbarwiają się na czerwono, na białych deseniach plektrantusów pojawia się fioletowy kolor, liście pelargonii bluszczolistnych ciemnieją i stają się jakby wodniste, to znak, że jesienna aura im nie służy. Przechłodzenie może być dla ciepłolubnych roślin śmiertelnie niebezpieczne. Tylko te, które pochodzą z nieco chłodniejszych rejonów i mają silnie zdrewniałe pędy (figa, klonik, laur, oleander, rozmaryn), znoszą przymrozki, ale po przemarznięciu gubią liście. Natomiast ich młode egzemplarze, a także przybysze z tropików (datura, dipladenia, pelargonia angielska, tibuchina), mogą być nie do uratowania. Nie ma się więc co ociągać z przeprowadzką.

Również rosnące w donicach gatunki mrozoodporne są narażone na przemarznięcie korzeni, dlatego warto je przenieść do chłodnych pomieszczeń. Jeśli pozostawiamy je na zewnątrz, pojemniki trzeba będzie pieczołowicie ocieplić, ale dopiero wtedy, gdy się na zewnątrz mocno się ochłodzi.

Jesienne postrzyżyny

Zazwyczaj przed przeniesieniem do zimowego lokum rośliny przycinamy. Bardzo silne cięcie zaleca się w przypadku datur (pozostawiamy im gołe pnie z trzema oczkami na każdym rozgałęzieniu), pelargonii, ołowników i lantany (skracamy je do połowy). Roślinom, którymi chcemy ozdobić chłodne pokoje, korygujemy kształt korony. Jednak jeśli będą stały w cieple, lepiej ograniczmy się wyłącznie do usunięcia zaschniętych pędów i liści. Z mocnym cięciem poczekajmy do wiosny.

Zdrowie pod lupą

Po przycięciu rośliny trzeba dokładnie obejrzeć. Wszystkie liście z plamami, które mogą być spowodowane przez grzyby chorobotwórcze, oberwijmy. Gdy jest ich sporo, rośliny najlepiej spryskać naturalnym preparatem Biosept (wyciąg z grejpfruta). Z lupką przy oku warto poszukać śladów przędziorków i wciornastków. O ich obecności świadczą mikroskopijne przejaśnienia na blaszkach liściowych lub delikatna pajęczynka. Szkodniki koniecznie trzeba zwalczyć, np. stosując oprysk preparatami ABC przeciwko szkodnikom na roślinach ozdobnych, Bio Insekt, lub Promanal. Pomóc również mogą owadobójcze preparaty doglebowe, np. Prowado Combi Pin, Tarcznik, Pałeczki nawozowo-owadobójcze. Takie środki są wprost nieocenione także w przypadku inwazji tarczników, miseczników i wełnowców (szkodniki tworzą niewielkie skórzaste wypukłości lub białe kłaczkowate skupiska).

Tak naprawdę profilaktycznym zabiegom ochronnym warto poddać wszystkie rośliny. Środkiem wzmacniającym ich ogólną odporność są m.in. preparaty ekologiczne otrzymywane ze skorupiaków morskich (Biochicol, Odżywka regeneracyjna) oraz biohumusu (Antifung). Można je stosować w pomieszczeniach mieszkalnych.

Schronienie przed mrozem

Rośliny pojemnikowe zimą czują się idealnie w oranżeriach i na ogrzewanych werandach, gdzie panuje temperatura 4-15o C. Wystarczy je tylko podlewać znacznie mniej obficie i rzadziej niż latem. Nie wszystkie jednak mogą znaleźć się w tak komfortowych warunkach.

Jeśli zimują w mieszkaniu, postawmy je z dala od kaloryferów, ale w pobliżu okna, żeby miały jak najwięcej światła. Gdyby musiały stać dalej od okien, ustawmy obok doniczki lampę z energooszczędną żarówką. Kwiaty podlewajmy na tyle, by w ziemi było zawsze nieco wilgoci. Warto je często zamgławiać i raz na miesiąc zasilać specjalnymi nawozami zimowymi.

Jeżeli spędzą zimę w ciemnym korytarzu czy garażu, koniecznie przykręćmy tam kaloryfery, by obniżona temperatura sprzyjała spoczynkowi roślin. Podlewanie ograniczmy do minimum (np. raz w miesiącu) i zaprzestańmy nawożenia.



Skomentuj:

Koniec letniska