Dokarmiamy rybki w oczku wodnym

Piotr Syga

Rybom zamieszkującym ogrodowe oczko trudno przeżyć bez dokarmiania. Potrzebują tego zwłaszcza ich odmiany ozdobne.

To niebywałe, jak ożywiają się ryby, kiedy zbliżamy się do nich z pokarmem. Przyzwyczajają się do codziennego rytuału i o tej samej porze w tym samym miejscu oczekują na pożywienie. Rozpoznają nas po kroku i z radością reagują na naszą obecność. Karpie koi oswajają się do tego stopnia, że pozwalają się karmić z ręki i przy okazji głaskać. Z natury płochliwe złote orfy stają się coraz śmielsze i wdzięcznie wyskakują ponad powierzchnię wody. Zaserwujmy im to, co najbardziej lubią. Róbmy to jednak z umiarem, tak by ich nie przekarmić i nie zepsuć wody.

Rybie specjały

Gotowe pokarmy znajdziemy w większości sklepów zoologicznych. Zawierają potrzebne rybom substancje odżywcze, zarówno pochodzenia roślinnego, jak i zwierzęcego. Dla popularnych gatunków, takich jak karpie koi, karasie czy jazie, wybierzmy karmę, która długo utrzymuje się na wodzie i nie rozmaka. Zwierzęta podpływają po nią pod samą powierzchnię, dlatego łatwo je obserwować i kontrolować, ile zjadają - zmniejsza to ryzyko zanieczyszczenia wody. Pamiętajmy, że popularne pałeczki lub granule będą w stanie przełknąć jedynie osobniki duże i średnie. Ryby młode lub o małych pyszczkach, np. płotki czy krasnopiórki, karmimy płatkami i drobnymi granulkami.

Jeśli mamy w oczku ryby typowo denne, takie jak sumy, sterlety czy jesiotry, serwujmy im pokarmy tonące, w formie powoli rozpuszczających się tabletek czy granul.

W sprzedaży znajdziemy również pokarmy specjalne. Niektóre z nich są lekkostrawne i wysoce energetyczne. Służą do karmienia w chłodnych okresach roku, a szczególnie na przedwiośniu i przed zimą. Pokarmy z dużą zawartością karotenoidów wspomagają intensywniejsze wybarwianie się ryb. Cennym składnikiem jest też spirulina (glon z zasolonych, mocno alkalicznych jezior Afryki czy Ameryki Płd.), która dodatkowo zwiększa odporność zwierząt na stresy i choroby. Dobrze, kiedy znajduje się w diecie młodych ryb, a także starszych w czasie leczenia, po wymianie wody czy przywiezieniu ze sklepu.

Dobra stołówka

Wybierzmy jedno miejsce, niezarośnięte roślinami, najlepiej gdzieś blisko brzegu lub przy pomoście. Woda powinna być tu spokojna (bez nurtu i zawirowań, z dala od kaskad i fontann). Dobrze, by dno było piaszczyste lub wyłożone jasnym żwirem i koniecznie niezamulone. Takie tło pozwoli obserwować ryby żerujące przy dnie i kontrolować, czy zjadają pokarm.

Czas na posiłek

Ryby karmimy dwa-trzy razy dziennie, najlepiej o tych samych porach, np. rano i wieczorem. Rozdzielamy jednakowe racje pokarmu. Przy pierwszym karmieniu w sezonie odmierzamy niewielką dawkę pokarmu. Jeśli od razu zniknie w rybich pyszczkach, przy następnym posiłku nieznacznie ją zwiększamy.

Wielkość porcji tak ustalamy, aby w ciągu kilku minut była całkowicie zjedzona - reguły tej trzeba przestrzegać przez cały okres karmienia. Pamiętajmy, że kilkudniowa głodówka nie zaszkodzi rybom. Znacznie gorsze skutki ma ich przekarmianie - prowadzi do otłuszczenia zwierząt oraz zanieczyszczenia wody związanego z większą ilością rybich odchodów oraz rozkładem niezjadanej karmy.

Skomentuj:

Dokarmiamy rybki w oczku wodnym