Chrzan nie do chrzanu [Pielęgnacja]

dr Magdalena Narkiewicz

Mówi się, że coś jest do chrzanu, czyli bez wartości. A przecież chrzan jest zdrowy i smaczny - dodajemy go do jajek, buraków, mięs, ryb, a nawet serów.

Chrzan - przybysz ze wschodu
Chrzan - przybysz ze wschodu
Fot. Shutterstock/Richard Peterson
Chrzan pospolity (Armoracia rusticana) to zadomowiony u nas przybysz z południa Rosji. Stosowany był jako przyprawa i lek, a jego liśćmi owijano żywność, by się nie psuła. Te szczególne właściwości zawdzięcza związkom siarki i olejkom gorczycznym. Ułatwia trawienie, zwalcza drobno- ustroje, użyty zewnętrznie łagodzi bóle reumatyczne, wybiela skórę (choć może też ją podrażnić). By starty chrzan nie ciemniał, od razu połączmy go z sokiem cytryny (ocet niszczy witaminę C) i np. jogurtem.

Jak uprawiać

Proste, grube korzenie rosną tylko w pulchnej, wilgotnej glebie o pH 7, w słońcu lub półcieniu. Najsmaczniejsze są rok po posadzeniu, bo starsze łykowacieją. Zbiera się je od jesieni do wiosny. Cienkie (1-1,5 cm), najlepiej o dł. 20-25 cm, można przeznaczyć na sadzonki, ewentualnie do sadzenia użyć jędrne korzenie ze sklepu. W kwietniu pozbawia się je drobniutkich korzonków i zagłębia pod kątem 30° tak, by ich wierzchołki były 3 cm pod powierzchnią gruntu. Mają tylko grubieć, więc w czerwcu odkrywa się je, usuwa boczne odrosty i znów zasypuje ziemią. Chrzan się nie rozsiewa, bo w naszym klimacie nie tworzy żywotnych nasion, ale odrasta z małych fragmentów korzeni i bywa uciążliwym chwastem.

Skomentuj:

Chrzan nie do chrzanu [Pielęgnacja]