Tu czai się kleszcz

Daniel Lenart

Lekarze ostrzegają - coraz więcej pacjentów zgłasza się po ukąszeniu przez kleszcza. Jeden spacer w lesie może skończyć się poważną chorobą. Ale zamiast bać się wychodzić z domu, zabezpiecz się przed pasożytem

Sześć kleszczy po jednym spacerze w lesie musiał zdejmować ze skóry pan Michał. Cztery z Miśka, jego psa, dwa z siebie.



- Nic nie czułem, mimo że jeden przyczepił mi się do karku. Pasożyty znalazłem dopiero w domu, kiedy po spacerze brałem prysznic. Były już wielkie od wypitej krwi - opowiada.

Pajęczaków jest teraz więcej, bo korzystają z dobrej pogody. Niestety. Roznoszą też wirusowe zapalenie opon mózgowych oraz boreliozę, a także bardzo niebezpieczną dla naszych psów babeszjozę. Na wirusowe zapalenie można się zaszczepić - w lubelskim sanepidzie jedna dawka szczepionki kosztuje 55 zł. Po dwóch tygodniach trzeba wziąć drugą. Cena - również 55 zł. Na boreliozę szczepionki nie ma. Według Katarzyny Kaczorowskiej, lekarki rodzinnej, po ukąszeniu przez kleszcze powinniśmy się zgłosić do przychodni.

- Profilaktyczne jednorazowe podanie antybiotyku z reguły wystarczy, by nie dopuścić do rozwoju choroby. Sygnałem alarmowym jest rumień, który pojawia się w miejscu ukąszenia. Ma kilka, kilkanaście centymetrów. Jeżeli coś takiego zauważymy, koniecznie trzeba szybko pójść do lekarza - mówi.

Przed roznoszonymi przez kleszcze chorobami warto chronić również czworonożnych pupilów.

- Kleszcze spotkać można nie tylko w lesie, równie dobrze mogą być w zaroślach pod domem, dlatego psa w sezonie powinniśmy chronić cały czas. Można do tego celu stosować obrożę chroniącą przed pasożytami, są też różnego rodzaju preparaty, na przykład spraye, które działają podobnie. Jeżeli pies nagle staje się apatyczny, oznaczać to może babeszjozę. Wtedy trzeba jak najszybciej zgłosić się do lekarza weterynarii - mówi Ewa Jurewicz, lekarka z przychodni dla zwierząt w Lublinie.

    Więcej o:

Skomentuj:

Tu czai się kleszcz