Ogrodnictwo: hobby czy niebezpieczne uzależnienie

Tekst: Małgorzata Łączyńska, zdjęcia: Lilianna Sokołowska

Ogrodnictwo to niebezpieczne hobby - bywa, że codzienne obcowanie z roślinami zmienia się w uzależnienie.

Rododendron "Blue Peter" - na pierwszym planie, za oczkiem wodnym - "Calsap" i "Lachsgold".
Rododendron "Blue Peter" - na pierwszym planie, za oczkiem wodnym - "Calsap" i "Lachsgold".
Fot.: Lilianna Sokołowska

Małgorzata i Wojciech Pyzińscy - anglistka i lekarz - od dwudziestu lat budują swój ogród. Zaczynali, jak wielu amatorów, od sadzenia iglaków, lecz dziś mogą się poszczycić wspaniałą kolekcją rododendronów, pnących róż i klematisów, czyli powojników, oraz dziesiątką przeróżnych magnolii. Oprawą tej kolorowej krainy są wielkie okazy strzyżonych cisów, cyprysików czy żywotników, które "trwają w zieloności i sypią igłami", jak żartobliwie mawiają właściciele.

Skutki pewnej wycieczki

Pewna wiosenna wizyta w arboretum w Wojsławicach pod Wrocławiem sprawiła, że państwa Pyzińskich oczarowały rododendrony - różaneczniki i azalie. Z owej wycieczki sprzed lat wrócili do domu obładowani sadzonkami tych roślin. Odtąd odwiedzają wojsławickie arboretum nie tylko po to, by śledzić ogrodnicze nowinki. Mają już w tamtejszym parku swoje ulubione miejsca, a wyjazdy stały się rodzajem niemal rytualnych spotkań z "zaprzyjaźnionymi" starymi krzewami rododendronów.

Roślina musi mieć imię

We własnej kolekcji w legnickim ogrodzie pani Małgorzata i pan Wojciech mają dziś około 120 krzewów rododendronów, lecz, jak twierdzą - skoro działka ma 1200 m, trochę roślin da się tu jeszcze zmieścić...
- Znamy oczywiście nazwy wszystkich naszych odmian - mówi pani Małgorzata. - Roślina nie może być pozbawiona imienia. To byłoby smutne i bez sensu...

Jak odkryć w sobie ogrodnicze pasje - Potrzebna jest praktyka. Dopóki mieszka się w bloku, nie można tego sprawdzić - mówi. A pan Wojtek dodaje: - Różne prace ogrodnicze z przyjemnością mógłbym ordynować swoim pacjentom zamiast środków uspokajających.

Azalie, klematisy, róże

Ogród to nie tylko kolekcja rododendronów. Gdy te przekwitają (różanecznik katawbijski kwitnie dopiero w lipcu), zaczyna się epoka róż. W ogrodzie jest kilkanaście krzewów - głównie pachnące, stare odmiany francuskie o cudownie pozwijanych płatkach oraz niezawodne róże angielskie. Prawdziwym skarbem jest piękna "Constance Spray", pierwsza róża angielska wyhodowana w 1961 r. przez słynnego Davida Austina.

Wysokim krzewom upiętym na metalowych łukach towarzyszą wielkokwiatowe powojniki - "Matka Teresa", biały "Jan Paweł II", "Urszula Ledóchowska" oraz "Esprit".
Różanka (czyli ogród różany) powstała w miejscu starego warzywnika. Doktor osobiście karczował kłącza jeżyny "bezowocowej, lecz kolczastej" i przekopywał ziemię na głębokość 60 cm. Tę akcję wspomina do dzisiaj.

Pamiątki melomanów

Wiosną ogród wypełniają kremowe różowości, purpura i oranże azalii i różaneczników. Potem biele i czerwienie róż oraz klematisów. Kolory są jak muzyka - twierdzą właściciele. Dodajmy, że państwo Pyzińscy są melomanami i wielbicielami muzyki dawnej; na dobry koncert potrafią się wybrać naprawdę daleko.

Dowodów ich muzycznych pasji nie brakuje także i na rabatach. Są tu nie tylko róża "Mozart" czy klematis "Chopin". Pośród sentymentalnych pamiątek znalazły się również barwinek przywieziony z Eisenach w Turyngii, gdzie urodził się Jan Sebastian Bach, oraz bluszcz rozmnożony z gałązki zerwanej z murów willi Bertramka w Pradze, gdzie koncertował Mozart.

Warte polecenia

Do rododendronów zalicza się zimozielone różaneczniki i tracące na zimę liście azalie. Różaneczniki najlepiej sadzić tak, by do południa miały słońce, a po południu cień. Azalie natomiast lubią więcej słońca. Państwo Pyzińscy polecają odmiany, które sprawdziły się w ich ogrodzie. To "Dominik" i "Simona" kwitnące w maju,
a nieco później - "Cummingham"s White". Natomiast do końca czerwca kwitną "Bellini",
"Breslau" i "Von Oheimb Woislowitz" - efektowna stara odmiana, symbol arboretum w Wojsławicach.

Skomentuj:

Ogrodnictwo: hobby czy niebezpieczne uzależnienie