Ogród pełen Istot czyli rozmowa z Anną Dymną o zielonej stronie życia

Małgorzata Łączyńska

Można ogrody kochać, uprawiać podziwiać. Można je mieć albo o nich marzyć. Siła, z jaką to kolorowe zjawisko przyciąga ludzi wszystkich zawodów, jest ogromna. A więc porozmawiajmy o ogrodach... Mówi aktorka Anna Dymna.

14.06.2008 KRAKOW , RYNEK , N/Z ANNA DYMNA , FESTIWAL ZACZAROWANEJ PIOSENKI , ZWYCIEZAC MIMO WSZYSTKO , V OGOLNOPOLSKIE DNI INTEGRACJI , FOT. MATEUSZ SKWARCZEK / AGENCJA GAZETA
Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta

Z czym kojarzy mi się kolor zielony

To spokój, cisza. Pośród zieleni człowiek inaczej się zachowuje, mówi i myśli. To też kolor mojej fundacji. Jasna zieleń pomaga mi spokojniej i z uśmiechem zajmować się najtrudniejszymi i najsmutniejszymi sprawami naszych podopiecznych. Moja prywatna wizja raju to widok ciepłej, wiosennej łąki z kwiatami...

Anna Dymna
Anna Dymna
EAST NEWS/ZENON ZYBURTOWICZ

Zielone wspomnienie dzieciństwa

Od dzieciństwa marzyłam o ogrodzie. Tymczasem mieszkaliśmy na drugim piętrze krakowskiej kamienicy. Kiedyś tata podarował mi starą metalową skrzynkę na narzędzia, którą wypełniłam ziemią i posadziłam krzaczek poziomki. Zakwitła czterema kwiatkami. Po przestudiowaniu encyklopedii zapyliliśmy je z bratem pędzelkiem. Jakaż była radość, gdy zawiązały się i dojrzały jagódki. Dzieci wzięły po jednej, a czwartą rodzice zjedli po połowie. Ich smak pamiętam do dziś.

Ulubione rośliny

Najbardziej lubię te, które uda mi się wyhodować z ziarenka. Bo trzeba je samemu "urodzić" - kochać, pielęgnować... Mam całkiem spore świerki białe 'Conica', które pielęgnuję od maleństwa. A nie jest to łatwe, bo nasz ogród położony jest na skale (to Jura Krakowsko-Częstochowska). Do tego wieją silne wiatry. Pierwszym drzewem, jakie tu posadziłam, była lipa. Żeby zrobić dla niej miejsce, przez dwie godziny kilofem wykuwaliśmy nieckę w skale. Ale szczęśliwie przyjęła się, rośnie i kwitnie! Lubi, gdy jej codziennie dotykam. Kocham piwonie. Są długowieczne i tak wdzięcznie pachną. A róże, a wiosenne tulipany, a powojniki...

Walczyłam kiedyś sześć lat o życie cedru, chuchałam, otulałam na zimę - niestety nie wytrzymał naszego klimatu. Na jego miejscu rośnie teraz brzoza płacząca. Rośliny cierpią i umierają jak ludzie.

Anna Dymna
Anna Dymna
FOTONOVA/Zyburtowicz/FOTONOVA

Rzeczy, bez których nie potrafię wyobrazić sobie swojego ogrodu

Wszystko, co w nim jest, jest żywe i bardzo potrzebne. I płynący strumyk, i trawnik, i skalniak. Biegają tu koty i tuptają jeże. Na skarpach rosną paprocie, jałowce, irgi, macierzanki i tojeść rozesłana. Każdy centymetr zajmują rośliny, bo nie lubię, kiedy w ogrodzie widać połacie wyściółkowane korą.

Posadziliśmy wspaniałe leszczyny - szczególne, magiczne, królewskie drzewa. Zresztą wszystkie nasze drzewa są szczególne - mają swoją historię i imiona. Jarzębina płacząca to Anka, jarząb mączny Krzysiek - nosi imię męża, a czerwona leszczyna Michały - syna. Daglezja Oleńka jest prezentem od Oli Maurer z Piwnicy pod Baranami. Przepiękny krzew Mojżesza (dyptam jesionolistny - przyp. red.) podarowała mi pewna była alkoholiczka, a hibiskus Wojtek to mój znajomy filozof. Mój ogród pełen jest Istot. Nie jest to ogród "dla kogoś" - jest tylko mój!

Anna Dymna
Anna Dymna
FOTONOVA/Zyburtowicz/FOTONOVA

Najpiękniejszy ogród, jaki pamiętam

Pamiętam pewne spotkanie na końcu świata. Mieszkający na Tasmanii Polacy pokazali mi ze łzami w oczach swój skarb. Pośród tamtejszej egzotycznej roślinności pielęgnowali niewielki ogród z polskimi drzewami: brzozami, dębami, olchami. To było naprawdę wzruszające!

Ważnym ogrodem będzie dla mnie ten w Dolinie Słońca pod Radwanowicami, gdzie na wiosnę moja fundacja zaczyna budować ośrodek terapeutyczno-rehabilitacyjny dla naszych Przyjaciół niepełnosprawnych intelektualnie. Ten ogród ma dawać radość wielu smutnym i chorym ludziom. O pomoc w stworzeniu tego magicznego miejsca będę prosić przyjaciół zieleni.

Anna Dymna
Anna Dymna
FOTONOVA/Zyburtowicz/FOTONOVA

Największe osiągnięcie w dziedzinie ogrodnictwa

Udało mi się wyhodować z nasion dorodne dziewięćsiły. Jestem z nich dumna, choć nie budzą wielkiego zachwytu wśród gości. Tak dużo pracuję, że niewiele mam czasu, by cieszyć się ogrodem. Ale niekiedy wstaję o świcie i chodzę sobie boso po rosie... Każda chwila w ogrodzie to skarb, prawdziwe ładowanie akumulatorów. Kiedy boli kręgosłup potrafię dłubać wśród roślin na leżąco, choć łażą po mnie mrówki.

Co bym zrobiła, gdyby ktoś podarował mi ogrodowego krasnala

Może bym go czymś "porosła", żeby mu tylko oko wystawało z gąszczy? O krasnalu nie marzę, chciałabym za to mieć prawdziwą rzeźbę, np. drewnianą kapliczkę. Lubię ludowe świątki. Wyobrażam sobie, jak na moim płocie siedzi sobie diabeł i oczywiście anioł - dla równowagi.

Mój ogród to miejsce, gdzie...

Czuję się człowiekiem. Szczęśliwym człowiekiem! Mam znajome wróble, jeże, sójki. Mogę oprzeć się o płot, pogadać z sąsiadem Andrzejem Sikorowskim, wypić szklankę piwka, pogonić się z kotami... Czuję się bardzo ważna, gdy z profesjonalnym sprzętem na plecach robię opryski na mszyce i czasem popryskam też coś Ani Treter zza płota. Albo gdy kosimy jak jeden mąż nasze trawniki. Nie lubię tylko zapachu grilla. Mieć ogród to inna jakość życia.

Anna Dymna - aktorka związana z Teatrem Starym w Krakowie, wykładowca tamtejszej PWST. Stworzyła 250 ról teatralnych i filmowych. Założycielka i prezes fundacji Mimo Wszystko (www.mimowszystko.org) działającej na rzecz osób niepełnosprawnych umysłowo. Odznaczona Medalem św. Brata Alberta za niesienie pomocy osobom pokrzywdzonym przez los.

Przypominamy wywiad z magazynu Ogrody z numeru 6/2008 r.

Skomentuj:

Ogród pełen Istot czyli rozmowa z Anną Dymną o zielonej stronie życia