Wizyta w ogrodzie: Ogród dla całej rodziny

Małgorzata Łączyńska

Ten ogród to prawdziwa kraina letniej szczęśliwości, gdzie dzieciaki chlapią się w basenie, w jeziorku kwitną nenufary, korony sosen przesiewają słoneczne blaski, a sójki gubią błękitne piórka...

06.07.2012 Konstancin Jeziorna , ogrod dla miesiecznika " Magnolia " , wydawca AGORA S.A, wlascicielka ogrodu Joanna Sekowska ( Sękowska ) , Fot Wojciech Surdziel / wosu.pl SLOWA KLUCZOWE: OGROD OGRODY MAGNOLIA
BRZEGI OGRODOWEGO JEZIORKA porasta gąszcz roślin. Grunt jest tu piaszczysty, więc konieczne było uszczelnienie podłoża folią, by zatrzymać wodę.
Fot. WOJCIECH SURDZIEL / WOSU.PL Fot. Wojciech Surdziel / wosu.pl
Miejsce to należy do naszej rodziny od pokoleń - mówi pani Joanna Sękowska. - Piaszczyste grunty na granicy konstancińskich lasów zakupił w latach 20. ubiegłego wieku jeden z moich przewidujących wujaszków. Po wojnie pośród młodych sosenek rodzice postawili drewniany domek campingowy ze spiczastym dachem. Tu z trójką rodzeństwa urzędowaliśmy przez kolejne lata od maja do pierwszych chłodów. Dziś, patrząc na własne dzieciaki, często przypominam sobie tamte beztroskie czasy.

ZOSTAŁY JAŁOWCE

Po wielu latach rodzina zabrała się do stawiania prawdziwego domu. Ponieważ nie było wystarczających na ten cel środków finansowych, budowa trwała kilkanaście lat, a ojciec pani Joanny wiele prac wykonywał samodzielnie. Mama zaczęła równolegle zagospodarowywać przestrzeń wokół domu.

Pamiątką po tym pierwszym ogrodzie są teraz ogromne jałowce chińskie. Kiedyś te krzewy wydawały się niesłychanym rarytasem, a dziś stały się zaledwie bazą nowej kompozycji. Jej autorką jest pani Joanna, która z własną rodziną zamieszkała tutaj z rodzicami przed jedenastu laty. Z większej posiadłości pozostało około 3 tysięcy metrów. Na obecne czasy to całkiem spory kawałek raju...

CO TU ROŚNIE

Zmienić sosnowy las w ogród nie jest łatwo - trzeba to robić stopniowo i delikatnie, tak by nie zniszczyć nastroju. Ponadto wszystkie rośliny prócz jałowców i sosen trzeba sadzić tzw. sposobem. Tutaj "operacja ogród" zakończyła się, jak widać na zdjęciach, pełnym sukcesem.

Ogrodniczą dumą właścicielki jest założona niedawno rabata przed wejściem do domu. Zakres prac był spory - trzeba było wymodelować teren, zbudować mur oporowy, nawieźć dobrej ziemi i założyć kroplowe nawadnianie. Bez tego nie ma szans na rabatę na jałowych leśnych piaskach...

Z POKOJU DO POKOJU

Całą przestrzeń budują wnętrza zwane przez domowników pokojami. Są pokoje leśne, sportowe i te bardziej wytworne - na przykład ogród wodny, który zajmuje centralne miejsce na wprost obszernego południowego tarasu. To główna ozdoba ogrodu.

Malownicze jeziorko z nenufarami (zbudowane na folii) ma powierzchnię około 40 m2, a wokół jego brzegów założono rabaty. Tu również potrzebny był system nawadniający. W rezultacie można podziwiać nad wodą zielony gąszcz wypełniony paprociami, funkiami, kokoryczami. Rosną tu także liliowce, tawułki, irysy i lilie. Jest tojeść rozesłana, a także dorodna mięta. Do jeziorka spada kaskadą woda zgromadzona w małym basenie kąpielowym, który wbudowany został w nawierzchnię tarasu.

Przesuwające się cienie sosen wskazują początek sezonu kąpielowego. Prawdziwe wakacje zaczynają się wtedy, gdy o jedenastej w południe słońce wkracza na taras - a dzieje się tak w pierwszych dniach lipca.

Na ten moment dzieci czekają z utęsknieniem. Jest ich trójka. Ośmioletni Antoni, 13-letni Jaś i Ola - nastolatka, która wyrosła już z dziecinnych zabaw, ale nie gardzi kąpielą we własnym ogrodzie. Latem życie toczy się tu zresztą non stop na dworze. W upały rodzina przenosi się do ogrodu nawet na spanie. Dzieciaki uwielbiają swój domek na drzewie - rodzaj gniazda na wysokich palach, którego dach schowany jest w gałęziach sosen. Nieopodal tata z dziadkiem wymurowali z polnych kamieni specjalne miejsce na ognisko - wiadomo, w ogrodach, gdzie rośnie dużo żywicznych iglaków, ogniska trzeba palić szczególnie ostrożnie.

ŻABY I SÓJKI

W tym leśnym ogrodzie ludzie i zwierzęta koegzystują w przyjaźni. Woda przyciąga ptaki i ważki. W jeziorku żyją żaby, a pobrzeżne wilgotne zakamarki zaakceptowały poczciwe ropuchy. Pod drzewami leśne mrówki urządziły sobie autostradę o szerokości 70 centymetrów, więc wiadomo, że każdy, kto nieuważnie na nią wkroczy, ryzykuje bolesne uszczypnięcie w nogę. - Po prostu wszyscy nauczyliśmy się mijać z naszymi mrówkami bezkonfliktowo - śmieje się pani Joanna. - Cenimy sobie bliski kontakt z przyrodą.

Odkrywamy, że potwór, który pływa w wodzie, jest larwą ważki. Szczęście ma ten, kto znajdzie błękitne piórko sójki i nikogo nie martwi, że sosny posypują wszystko złocistym pyłkiem, a brzozy wrzucają latem nasionka do zupy na tarasie...

ŁUK I ŚWIĘTO SZTUKI

Pani Joanna jest projektantką wnętrz. Przyznaje, że urządzanie ogrodu to dla niej przyjemność, ale także wyzwanie i swoista przygoda.

- Moje zapędy ogrodnicze rodzina skutecznie ogranicza. Kiedy chcę powiększyć rabatę, chór głosów lamentuje, że zabieram teren do grania w piłkę czy bule. Świętością jest też miejsce na strzelanie z łuku. To nasza rodzinna rozrywka. Wszyscy uwielbiamy to pełne skupienia celowanie do tarczy...

- Uczę się ogrodnictwa na żywym organizmie własnego ogrodu - mówi pani Joanna. Nazywam siebie żartem "kobieta-szpadel", tak lubię grzebać w ziemi (naprawdę cięższe roboty wykonuje mąż). Testuję kolejne rośliny - wielu oferowałam to miejsce, ale tylko niektóre zdecydowały się zamieszkać u nas na stałe. Fantastycznie sprawdziły się paprocie "od ciotki", efektowny gatunek o pięknie powcinanych liściach.

- Od kilku lat bierzemy udział w święcie Dni Otwartych Ogrodów Konstancina. Dzięki temu poznaliśmy wiele ciekawych osób. Wieszam wtedy między drzewami moje obrazy, a znajomi przynoszą swoje prace. I cieszymy się razem świętem przyjaźni i sztuki.

W każdym ogrodzie przydaje się "coś do połasowania". Może to być chociażby kilka krzaczków poziomek. My cieszymy się własnymi winogronami. Zawsze zostawiamy na roślinie trochę owoców dla ptaków na zimę.

W dobrze zaprojektowanych ogrodach panuje właściwa równowaga światła i cienia - można wtedy przez cały sezon, dzień po dniu, korzystać z uroków pleneru.

DLA KAŻDEGO COŚ MIŁEGO

Jaką receptę ma pani Joanna na rodzinną rekreację w ogrodzie? Należy podzielić przestrzeń tak, by każde pokolenie miało szansę uprawiać swoje ulubione zajęcia. Wyraźnie wydzielona musi być przestrzeń ozdobna, którą trzeba staranniej pielęgnować. Z myślą o dzieciach trzeba pozostawić spory trawnik na sporty i gry zespołowe (w piłkę, bule, koszykówkę, strzelanie z łuku). Nie może zabraknąć miejsca na tzw. robinsonadę - można budować szałas, domek na drzewie, krąg na ognisko itp. Ważny jest najmniejszy nawet składany basen - dzięki tzw. bezpiecznej wodzie latem dzieciaki maja zajęcie. Przyda się kawałek dzikiego terenu, gdzie natura rządzi się swoimi prawami - tu będzie można razem z dziećmi obserwować drobne zwierzęta.

Skomentuj:

Wizyta w ogrodzie: Ogród dla całej rodziny