Ogród zamiast firmy

Tekst Lilianna Jampolska; zdjęcia Jerzy Romanowski

Model 'dom i firma w jednym' ma swoje zalety, ale ma też wady. Gdy więc jest taka możliwość, lepiej te funkcje rozdzielić.

Oczko wodne. Nie powstałoby, gdyby nie decyzja o przeniesieniu firmy z przydomowej działki w inne miejsce.
Kiedy Ewa i Zygmunt kupowali niewykończony dom i działkę o powierzchni 1100 m2, nie planowali zakładania ogrodu ozdobnego. Posesja była im potrzebna do prowadzenia działalności gospodarczej. Gdy więc stali się właścicielami nieruchomości, na placu wokół domu rozgościła się firma. Prosperowała na tyle dobrze, że gospodarze chcieli ją powiększyć, lecz brakowało miejsca. Zainteresowali się wtedy sąsiednią, pustą działką. Kolejne 1100 m2 powierzchni miało zagwarantować wygodę im i klientom firmy.

Nie wszystko jednak potoczyło się gładko - formalności prawne okazały się zawiłe i ciągnęły się w nieskończoność. Kiedy już nie można było dłużej czekać, inwestorzy wyprowadzili ze swojej działki działalność gospodarczą i przenieśli ją w inne miejsce. Rozwiązało to problem lokalizacji firmy, ale wkrótce pojawił się następny - trzeba było od nowa zagospodarować nie tylko dotychczasową posesję, lecz także tę sąsiednią, do której z czasem nabyli prawo własności. Ponieważ nie chcieli odsprzedawać nowo nabytej działki, postanowili połączyć ją z dotychczasową i na całej powierzchni 2200 m2 założyć ogród ozdobny z prawdziwego zdarzenia - z oczkiem wodnym, basenem pod chmurką oraz wielkim trawnikiem rekreacyjnym otoczonym kompozycją zieleni.

Dziś ten trochę przypadkowy obrót spraw gospodarze oceniają jako wyjątkowo szczęśliwe zrządzenie losu. Wokół domu mają piękny zielony azyl i już prawie nie pamiętają, jak to było, kiedy ze wszystkich stron otaczała ich tylko... firma!

Boisko na podmokłej glinie

Po rozebraniu ogrodzenia oddzielającego obie działki na dokupionej części posesji właściciele zaplanowali część rekreacyjną z dużym trawnikiem i boiskiem do gry w siatkówkę. Chcieli, by ich trójka dzieci (w tym dwóch chłopców) miała się gdzie wyszaleć. Okazało się, że boisko wymaga prac melioracyjnych, bo podłoże działki jest gliniaste i okresowo podmokłe, a dokupiony teren leży aż o 30 cm niżej niż ten, na którym stoi dom. Poproszona o pomoc w urządzaniu ogrodu architekt krajobrazu Teresa Feliksiak-Goszczyńska zaleciła wkopanie dookoła przyszłego boiska rur drenarskich z PVC i połączenie ich ze studzienką odwadniającą. Następnie poziom terenu nieco podwyższono, przekopując macierzyste podłoże z dowiezionym torfem i piaskiem. Na koniec teren wyrównano i w wybranych miejscach zabetonowano stopy do osadzenia słupków do koszykówki i siatkówki. Płaski trawnik otoczono łagodnymi nasypami, by urozmaicić ukształtowanie posesji i zasłonić wnętrze ogrodu od ulicy i sąsiedztwa. Posadzone na tych niewielkich wzniesieniach rośliny nie cierpią już z powodu nadmiaru wody, jak to się działo przedtem. Prace ziemne i drenarskie przyniosły oczekiwany efekt.

Wybieg dla psów

Pani Ewa - właścicielka trzech wielkich owczarków niemieckich - wiedziała, że nie da się utrzymać ładnej zieleni tam, gdzie swobodnie biegają duże psy. Zdecydowała się więc na wyznaczenie wzdłuż ogrodzenia psiej ścieżki szerokości jednego metra oddzielonej od wewnętrznej strony ogrodu siatką wysokości 1,5 m. Ścieżka prowadzi dookoła działki na frontowy, utwardzony dziedziniec, na który psy są wpuszczane tylko na noc i pod nieobecność gospodarzy. W pozostałym czasie psy poruszają się po ścieżce, która z dwóch stron ograniczona jest furtkami. Poruszając się po tak zaprojektowanym wybiegu, zwierzęta pilnują posesji ze wszystkich stron i w ogóle nie niszczą zieleni.

Ogród formalny czy naturalistyczny

W doborze roślin właścicieli wspierała projektantka ogrodów. Zadanie miała utrudnione, bo musiała pogodzić dwie odmienne wizje - pan Zygmunt lubi ogrody formalne i uporządkowane, a pani Ewa odwrotnie - naturalistyczne. W kilku punktach właściciele byli jednak zgodni - chcieli mieć ogród niewymagający zbyt wiele pracy i pragnęli jak najszybciej osłonić posesję od osiedlowych ulic i sąsiadów. W ogrodzie przeważają więc wytrzymałe rośliny posadzone w zwartych grupach, a powierzchnia gruntu między nimi wyściółkowana jest korą ogrodniczą, aby nie wymagała częstego pielenia.

Wzdłuż psiej ścieżki posadzono pas najwyższych drzew (świerków serbskich, brzóz, sosen oraz żywotników), a przed nimi niższe krzewy liściaste (berberysy, tawuły, irgi) oraz iglaste (jałowce i kosodrzewiny). Uzupełniono je ozdobnymi trawami, różanecznikami, azaliami, wrzosami, a także bylinami: funkiami, bergeniami, tawułkami i kosaćcami. Do osłonięcia ogrodu od ulicy i sąsiadów posłużyły różnorodne pnącza: zimozielone bluszcze, hortensje pnące, winobluszcze, winorośl.

Zgodnie z życzeniem pana domu rząd serbskich świerków w narożniku posesji przylegającym do ruchliwych ulic jest prowadzony jako formalny żywopłot, ale w głębi ogrodu dominuje, tak jak chciała pani Ewa, styl naturalistyczny. Kompozycja w przeważającej części jest zimozielona. Dzięki temu ogród jest zasłonięty przed wiatrem i wzrokiem przechodniów przez cały rok. Nie brakuje w nim jednak grup krzewów liściastych i bylin, które urozmaicają stonowaną, podstawową kolorystykę ogrodu.

W części rekreacyjnej nie ma ścieżek, co podkreśla jej naturalistyczny charakter. Zielona murawa "rozlana" wśród zieleni stwarza wrażenie spokoju i wydłuża perspektywę ogrodu. Ścieżki wyłożone betonową kostką zastosowano tylko wokół budynku mieszkalnego.

I oczko, i basen

Pan domu lubi odpoczynek nad wodą. Dlatego w ogrodzie wypoczynkowym, który urządzono za domem na "starej" części działki, pojawiły się aż dwa elementy wodne - oczko wodne i niewielki basen. Między nimi stanęła drewniana altana otwarta na dwie strony. Pokryta różnokolorowymi powojnikami jest latem przytulnym miejscem wypoczynku.

Mimo to w upalne dni właściciele wolą chronić się przed słońcem pod koroną wielkiego włoskiego orzecha, który rośnie przy południowo- -zachodniej stronie domu. To jedyne drzewo, które pozostało z czasów działalności firmy i z tego powodu gospodarze darzą je szczególnym sentymentem. Chronili je dlatego, że skutecznie cieniuje taras na wysokości pierwszego piętra, gdzie wszyscy domownicy równie chętnie spędzają wolny czas.

Oczko wodne o długości 7 i szerokości 3 metrów powstało tuż przy granicy z "nową" częścią działki. Ma kształt nerki. Na brzegach urządzono ogródek żwirowy z trawami, roślinami skalnymi i karłowatymi odmianami iglaków.

Mały basen kąpielowy to gotowa niecka wykonana z żywicy (w kolorze niebieskim), którą pan Zygmunt kazał umieścić w najbardziej nasłonecznionym miejscu dziedzińca za domem. Mało dekoracyjną skorupę zamaskowano na brzegach betonową kostką - taką samą, jaką wyłożone są wszystkie ścieżki wokół domu oraz dziedzińce przed frontem i za budynkiem.

Pan domu w sezonie letnim korzysta z basenu przynajmniej dwa razy dziennie - rano i wieczorem. Dobrze się stało, że zamiast mieć pod domem firmę, ma przy nim miejsce, gdzie tak dobrze się odpoczywa.

Skomentuj:

Ogród zamiast firmy