Nic na pokaz

Małgorzata Łączyńska

Z okazji wielkiej rocznicy "Solidarności" odwiedziliśmy prywatny ogród Lecha Wałęsy w Gdańsku. Jaki jest? Przyjazny, pełen uroku, a zarazem zupełnie zwyczajny - prowadzony damską ręką Pani Prezydentowej.

Pamiętam doniesienia gazet ze słynnych imienin Lecha Wałęsy: "Goście jedli czereśnie, prezydentowa broniła grządek, ogrodniczka broniła klematisa, a jej okrzyk: » Nie depczcie Lecha Wałęsy! «- przejdzie do historii". Na zdjęciach znane twarze, uśmiechy, kapelusze, kamery, ogrodu nie widać. 800 osób na trawniku - co z niego zostało - myślę ze strachem.

Polanki

Dolina Polanki w Gdańsku ma łagodny mikroklimat. Osłonięta od wiatrów morenowymi wzgórzami korzysta zimą z ciepła zatoki. Morze jest niedaleko, w linii prostej to niecała godzina spaceru. Przed południem mamy umówione spotkanie z Danutą Wałęsową - Pani Prezydentowa poświęci nam około godziny. Będziemy też mogli zrobić zdjęcia w ogrodzie, a tu zanosi się na deszcz. Trochę się denerwuję.

Dom

Z ulicy nic nie widać. Wysoki, strzyżony żywopłot z cisa skutecznie osłania ogród. Przy bramie budka ze strażnikiem (byłemu prezydentowi dożywotnio przysługuje ochrona BOR-u). Wjeżdżamy. Frontowy ogród ma charakter reprezentacyjny. Duże świerki otulają nowocześnie i pięknie zaprojektowany dom. Przed nim powiewa na maszcie biało-czerwona flaga. Siedziba Lecha Wałęsy nie ma w sobie nic z przesadnych wybujałości niektórych współczesnych rezydencji. Szerokie drzwi tradycyjnie, po polsku, ujęte w dwie smukłe kolumny, gościnnie zapraszają do środka. Szczyt willi ozdobiono pięknym, kutym detalem (krzyż i chorągiewka z orłem - podarunek rzemieślników dla historycznego przywódcy "Solidarności"), który przypomina nieco dekoracje gdańskich kamieniczek.

Pod oknami zimozielone rododendrony, azalie i skimie. Przy wejściu dwa okazałe, smukłe ostrokrzewy, na podjeździe klomb z kwitnąca kanną. Lech Wałęsa kupił tę działkę (ok. 6 tys. m kw.), gdy został laureatem pokojowej Nagrody Nobla. Rozebrano stary dom, a nowy budynek wstawiono pomiędzy świerki i jabłonie. Pozostały nie tylko dlatego, że tutejsze przepisy nie pozwalają ich wycinać - właścicieli po prostu urzekły swoją urodą.

Tu szefem jest Danuta

Ogród to królestwo pani Danuty. - Ja się nie wtrącam do polityki i komputerów (to ostatnia pasja Lecha Wałęsy), a mąż do roślin - żartuje. - Wychowałam się na wsi i czuję odpowiedzialność za kawałek ziemi, który jest teraz pod moją opieką - dodaje. - Jak odpoczywamy w ogrodzie? Jak wszyscy - jadamy obiady pod drzewem, grillujemy... Dzieci wpadają tu non stop - mamy już dziewięcioro wnuków, na stałe mieszka z nami tylko najmłodsza córka Brygida... A tak naprawdę to w ogóle nie umiem odpoczywać - wystarczy pięć minut siedzenia na ławce i już widzę, że coś w ogrodzie trzeba zrobić.

Pani Danuta sama dba o swoich zielonych podopiecznych. Profesjonalna ogrodnicza firma pani Justyny Kalety (to właśnie jej okrzyk zanotowały na przyjęciu czujne uszy dziennikarzy) wykonuje jedynie cięższe prace, a ona sama, jak mawia, doradza, dosadza i opracowuje "dietę" dla roślin. Obie panie (zresztą krajanki z Podlasia) potrafią się świetnie dogadać. Ogród jest też na tyle dojrzały, że nie potrzebuje nadmiernej opieki. Przedstawiam propozycje - żartuje ogrodniczka - a Pani Prezydentowa i tak wszystko robi po swojemu.

Piękny i praktyczny

- Co roku na wiosnę muszę coś poprzesadzać - mówi pani Danuta - zastanawiam się i zmieniam, gdy coś mi się nie podoba. Ogród powinien być praktyczny i piękny, a przede wszystkim ma służyć rodzinie.

Efekt jest nad podziw udany. Ogród nie jest przesadnie "zagracony" roślinami. Jest więc tu sporo miejsca, przestrzeni, oddechu. Nic na pokaz - to miejsce prawdziwe, gdzie mogą biegać dzieciaki, pod nogami plącze się ulubiony pies, a przy oczku wodnym leży porzucona w pośpiechu siatka na ryby (wiadomo że Lech Wałęsa lubi wędkować). To pogodne, gościnne wnętrze, gdzie czuje się osobowość gospodarzy. Za domem w tzw. nieoficjalnej części ogrodu jest zadbany warzywnik i niewielki, świetlisty sad, gdzie rosną jabłonie, grusze, morele i czereśnie. To tutaj stanęły w czerwcu płócienne namioty, a zaproszone na imieniny damy gubiły pod drzewami kapelusze. Dziś jest w nim pusto i cicho. Pasmo strzyżonego, złocistego ligustru zaznacza granicę warzywnika. Grządki pachną koprem, melisą i tymiankiem, w malutkiej szklarence dojrzewają pomidory. Oprócz zwykłych, czerwonych, są też żółte i czarne (tak naprawdę brunatnozielonkawe) - świetnie wyglądają w kolorowych sałatkach - pani Danuta z uśmiechem pokazuje je na wyciągniętej dłoni.

Prezenty

- Niestety, żadne z naszych dzieci na razie nie dzieli ze mną ogrodniczej pasji. Do tego trzeba dorosnąć - mówi pani Danuta. Ona sama potrafi przytulić się do drzewa, opowiadać o tym, jak pięknie wilgotnym rankiem pachną gałązki świerka, cieszyć się, że kupiła maszynę do rozdrabniania gałęzi na kompost... Koło domu posadziła kilka ulubionych brzóz, tuż obok leszczyny - Lech Wałęsa przepada za laskowymi orzechami...

Zazwyczaj trudno jest ulokować w ogrodzie roślinne prezenty, szczególnie gdy pochodzą od znanych osobistości. Pani Danuta poradziła sobie i z tym problemem. Kiedy sprowadzali się do nowego domu, zrobiła listę potrzebnych roślin. Pod oknem, w grupie różaneczników, znalazł się na przykład rododendron od marszałka sejmiku województwa pomorskiego, a nieopodal oczka wodnego zapuścił korzenie zgrabny świerk serbski od zaprzyjaźnionego restauratora (od lat obsługuje tutejsze przyjęcia) podarowany z dedykacją "by Prezydent miał gdzie siadać z wędką". Tej wiosny dłuższy czas poszukiwała w ogrodzie miejsca dla kolekcji polskich odmian powojników - dar na 25-lecie "Solidarności" od znakomitego hodowcy tych roślin dr. Szczepana Marczyńskiego. Ściana tych kwitnących pnączy będzie zamykać optycznie frontowy ogród. W tzw. patriotycznej kolekcji powojników znalazły się, oprócz purpurowej 'Solidarności', m.in. fioletowy 'Kardynał Wyszyński', biały 'Jan Paweł II', opalizujący delikatnym błękitem klematis 'Lech Wałęsa' - odmiana, która dopiero w tym roku pojawiła się na rynku ogrodniczym. Są też 'Nike', 'Westerplatte' i 'Popiełuszko'. Podobno w tym roku najwyżej wspiął się 'Kardynał Wyszyński'...

Skomentuj:

Nic na pokaz