Orientalne ogrody Berlina

Tekst Tomasz Grochowski

Park, który dziś nosi nazwę Ogrody Świata, otwarto w 1987 r. z okazji 750-lecia Berlina. Wówczas nie wyróżniał się niczym szczególnym. Dopiero po upadku muru nabrał blasku - pieczołowicie odtworzono tu ogrody z różnych stron świata, przede wszystkim te z Dalekiego Wschodu.

Park w berlińskiej dzielnicy Marzahn wyglądał kiedyś zupełnie przeciętnie: asfaltowe alejki, wielkie połacie trawy, trochę wody i kępy drzew. Pod koniec XX w. przeszedł gruntowną metamorfozę. W 2000 r. otwarto tu Ogród Chiński, w kolejnych latach dołączyły do niego ogrody: japoński, z Bali, marokański i koreański (dar miasta Seul). W 2007 r. powstały jeszcze Ogród Karla Foerstera i Labirynt. Teraz trwają prace nad Ogrodem Włoskim. Rozmach założeń odzwierciedlają koszty, które przekroczyły już 10 mln euro.

Arabski przepych, japońska wstrzemięźliwość

Niedaleko wejścia trafiamy do Ogrodu Orientalnego (Marokańskiego). Na zamknięty dziedziniec otoczony czterometrowym murem docieramy przez przebogatą Salę Przyjęć. Jej ściany pokrywają cedrowe panele zdobione przez marokańskich snycerzy. Drewno wciąż jeszcze cudownie pachnie. Misterne mozaiki i malowane kafelki to także dzieło marokańskich rzemieślników.

Tym ogrodem rządzi geometria. Przestrzeń przecinają cztery wąskie baseny w kamiennych ramach. Posadzono tu palmy, wonne róże i cytrusy, drzewa owocowe. Delikatnie szemrzą fontanny - nawilżają powietrze i pozwalają się odprężyć. W wielu zakątkach ustawiono wygodne i wspaniale ozdobione ławki. Projekt Kamela Louafiego ucieleśnia ideę ogrodu jako ukrytego raju - to miejsce ma pobudzać wszystkie zmysły, zachwycać bogactwem, dawać przedsmak rozkoszy, które czekają nas "po tamtej stronie".

Ogród japoński to antyteza orientalnego przepychu. Usytuowany w urozmaiconym terenie zawiera wszystkie charakterystyczne elementy klasycznych japońskich ogrodów: pawilon herbaciany, drewnianą bramę wejściową, kamienne dekoracje, żwirowe strumienie, kompozycje z głazów... Na wejściu wita nas majstersztyk sztuki brukarskiej - ścieżka z otoczaków, po której swobodnie spacerować mogą nawet panie w szpilkach. Założenie autorstwa Shunmyo Masuno nosi nazwę Ogrodu Zmieszanych Wód. Symbolizuje harmonię przenikających się elementów i wyraża tęsknotę za harmonijnym i pokojowym współistnieniem ludzi różnych kultur. Poza suchymi wodospadami i strumieniami znajdziemy tu także płynącą wodę i nieruchome sadzawki. Szata roślinna jest skromna - dominuje zieleń, ożywiona wiosną delikatnymi kwiatami wiśni i mocnymi barwami azalii. W głębi schowany jest niewielki ogród zen, przed którym można na chwilę przysiąść i w spokoju oddać się kontemplacji.

Bogactwo Dalekiego Wschodu

Ogród Odzyskanego Księżyca jest największym w Europie założeniem w stylu chińskim. Zajmuje powierzchnię aż 2,7 ha. W centrum rozciąga się spokojny staw, w którego tafli odbijają się sylwetki barwnych pawilonów z charakterystycznie zagiętymi dachami. Wędrujemy wzdłuż meandrujących strumieni, po wzorzystych kamiennych ścieżkach. Mijamy kamienne kaskady, skalne "rzeźby", bambusowe zagajniki... Przed wejściem wita nas pomnik Konfucjusza. Ogród zaprojektowany został w pekińskim Instytucie Klasycznej Sztuki Ogrodowej. Budowniczowie i wszystkie elementy konstrukcyjne przyjechali z Chin. Przy odrobinie szczęścia można tu trafić na pokazy sztuk walk, a nadwątlone siły wzmocnić w herbaciarni serwującej specjały kuchni Państwa Środka.

Niewielkiego Ogrodu Koreańskiego strzegą drewniane totemy Zang Sun. Ustawiane są zawsze parami - większy symbolizuje mężczyznę, mniejszy kobietę. Zgodnie z wierzeniami ludowymi Koreańczyków tylko para jest dość silna, by stawić czoła demonom. Tuż za totemami wznoszą się ku niebu maszty Sot Dä. Na ich wierzchołkach ustawiono figury ptaków, którym możemy powierzyć nasze życzenia, a one uniosą je wzwyż. Przed ziemskimi żywiołami ogród chronią kamienne figury Buk Suk. Kamieni tu zresztą mnóstwo - nic dziwnego, przecież ogród ma odtwarzać krajobraz górzysto-wyżynnej Korei. Skaliste zbocze przypomina brzeg rwącej rzeki z naniesionymi przez wodę potężnymi głazami.

W każdym z Ogrodów Świata pojawia się charakterystyczna dla danego obszaru roślinność. Nic zatem dziwnego, że malutki tropikalny Ogród z Bali trzeba było zaprojektować w całości pod szkłem. W zieleń wkomponowano budowle z cegły i egzotycznego drewna. Parne, rozgrzane powietrze otula bujną roślinność- mnóstwo tu paproci drzewiastych i niesamowitych storczyków. Dyrekcja Parku wyszła naprzeciw potrzebom turystów, którzy pragną uwiecznić ogród na zdjęciach i zainstalowała tu suszarkę do obiektywów.

Z powrotem do Europy

Rodzimą sztukę ogrodniczą reprezentują Ogród Karla Foerstera i nowo powstały Ogród Włoski. Karl Foerster (1874-1970) był prekursorem ogrodów bylinowych. Zawdzięczamy mu liczne odmiany floksów, astrów, ostróżek oraz traw (łącznie 370 odmian!). Miał na tyle silną pozycję, że mógł prowadzić swoją szkółkę pod rządami nazistów, a potem komunistów. Prywatny ogród Foerstera w Poczdamie wpisany jest na listę UNESCO i zgodnie z jego ostatnią wolą - udostępniony bezpłatnie zwiedzającym. Poświęcony Foersterowi ogród w Marzahn także jest założeniem, w którym dominują byliny. Dzięki temu kompozycja jest niezwykle dynamiczna. Od wczesnej wiosny aż do zimy podziwiamy tu jak w kalejdoskopie zmieniające się barwy i kształty roślin. Ukochaną porą roku Foerstera była jesień i wtedy ogród jest najbardziej efektowny. Całe założenie otoczono drewnianą pergolą w kolorze mięty. Założenie stapia się z otaczającym krajobrazem i płynnie przechodzi w część parkową. Tego lata udostępniono zwiedzającym ogród w stylu włoskim noszący dźwięczną nazwę Bobolina. Jego kompozycja nawiązuje do niewielkiego ogródka wchodzącego w skład słynnych renesansowych Ogrodów Boboli we Florencji. Składa się z dwóch części. Większa to giardino segreto, czyli ozdobiony rzeźbami domowy ogród ozdobny z geometrycznym podziałem przestrzeni na okolone żywopłotami kwatery. W mniejszym giardino dei semplici (czyli ogrodzie rzeczy prostych) posadzono warzywa i zioła kuchenne. Wbrew nazwie nie brakuje tu artystycznej oprawy: strzyżonych krzewów i detali rzeźbiarskich. Cały dzień w parku

Ogrody Świata rozciągają się na powierzchni ponad 20 ha, dlatego na zwiedzanie parku trzeba przeznaczyć cały dzień. Usatysfakcjonowani będą nie tylko miłośnicy roślin, ale i ogrodowej architektury. Orientalne budowle zachwycają precyzją i egzotyką. Na zmęczonych czekają kawiarnie, herbaciarnia, restauracje, na ogromnych polanach wystawiono wygodne leżaki.

Park stale się zmienia. Powstają kolejne założenia, ale wciąż można tu znaleźć dzikie zakątki, gdzie w spokoju bytują zaskrońce, żaby, jeże, ptaki...

W planach są kolejne założenia, niewykluczone więc, że w niedalekiej przyszłości na zwiedzanie będzie trzeba przeznaczyć nie jeden, lecz dwa dni.

Informacje praktyczne:

Eisenacher Str. 99, 12685 Berlin

Tel.: 030/700906-699

http://www.gruen-berlin.de

Ogrody: japoński, koreański i orientalny są nieczynne od końca października do końca marca

Park czynny jest codziennie od 9 do zmroku.

Ceny biletów: 3 euro (normalny), 1,5 euro (ulgowy)

Skomentuj:

Orientalne ogrody Berlina