Dorothy kocha symetrię

Piękne ogrody mogą powstać wszędzie. Nawet w sercu zabytkowych miast, gdzie każdy metr gruntu jest niemal na wagę złota.
Turyści spacerujący ulicami starego Amsterdamu rzadko myślą o tym, co znajduje się na tyłach zabytkowych kamieniczek stojących ciasno nad brzegami kanałów. A można tam znaleźć miejsca bardzo interesujące - dziedzińce i niewielkie ogrody założone przed kilkudziesięciu, a bywa że i ponad stu laty, pieczołowicie pielęgnowane przez kolejne pokolenia. Takie enklawy zieleni dające wytchnienie mieszkańcom blisko milionowego miasta obejrzeć można jedynie dzięki uprzejmości właścicieli.

Na tyłach kamieniczki

Ogród Dorothy Beyens-Heijmeijer ma zaledwie 11 lat. Powstał na tyłach zabytkowej kamienicy stojącej przy Prinsengracht - jednej z trzech najstarszych ulic w XVII-wiecznym centrum miasta. Kiedy Dorothy sprowadziła się tu kilkanaście lat temu, zastała na podwórzu ruinę starej oficyny. Rozpaczliwy stan budynku nie dawał nadziei na renowację, więc zdecydowała się go wyburzyć, a uzyskane w ten sposób miejsce (niecałe 200 m2) przeznaczyć na wymarzony ogród. Właścicielka - z zawodu konserwatorka zabytków - sama zajęła się projektowaniem. Pragnęła stworzyć ogród, który nawiązywałby charakterem do starych śródmiejskich założeń. Powstało miejsce urocze - zielony pokój, w którym można spędzać czas w cieplejsze dni. Dorothy okazała się typową reprezentantką pragmatycznych Holendrów i urządziła go tak, by utrzymanie tam porządku nie pochłaniało zbyt wiele czasu.

Układanki część pierwsza

Ogród ma niewdzięczny kształt długiego, wąskiego prostokąta o długości około 20 m i szerokości niespełna 10 m. Składa się z trzech prawie kwadratowych wnętrz położonych na różnych poziomach i wyłożonych różnymi nawierzchniami.

Wprost z wielkich drzwi kuchennych wychodzi się na kamienny taras. Podziwiać stąd można rabatę okoloną zimozieloną obwódką. Bukszpanowe iks dzieli ją na cztery pola. "To krzyż świętego Andrzeja - wyjaśnia Dorothy. - Amsterdam ma w herbie trzy takie krzyże. Symbolizują trzy plagi, które dotknęły miasto: wodę, ogień i dżumę". W centrum rabaty właścicielka ulokowała zabytkową kamienną kulę, która zdobiła niegdyś schody wejściowe jej kamieniczki. Symetrycznie posadziła dwa kwitnące na biało różane drzewka, a pola obwiedzione bukszpanem wypełniła modnym ostatnio w Holandii przywrotnikiem (Alchemilla mollis).

Część środkową, położoną o stopień wyżej, zajęła okrągła sadzawka z fontanną obmurowana ciemną cegłą. Towarzyszą jej cztery potężne kule ze strzyżonego bukszpanu. Zakątek rozweselają błękitne niezapominajki, białe lwie paszcze, niecierpki, kremowy tytoń ozdobny i niezawodny żeleźniak (Phlomis). Są tu jeszcze dwie perfekcyjnie uformowane surmie (Catalpa bignonioides) o wielkich zielonych liściach rosnące po obu stronach wnętrza.

Najdalej i najwyżej położony fragment ogrodu to wybrukowany starymi cegłami półokrągły taras zamknięty z trzech stron ścianami zimozielonych pnączy i żywopłotami. Jest pamiątką po wyburzonej oficynie. Kamienną nawierzchnię ocieniają gałęzie starej magnolii, które przewieszają się z ogrodu sąsiada. Pod drzewem ustawiono stolik i krzesła. Stąd doskonale widać cały ogród. Kompozycję dopełniają trzy barokowe rzeźby i niebieskie hortensje w kamiennym pojemniku.

Tradycja najważniejsza

Doskonale symetryczny ogród Dorothy Beyens-Heijmeijer jest przykładem efektownego założenia stworzonego przy użyciu prostych środków. Nie znajdziemy tu roślin wymagających szczególnej opieki. Użyto niewielu gatunków. Najważniejsze to bukszpan, bluszcz i róże. W kompozycji dominuje zieleń. Efektowne przez cały rok bukszpany zyskują latem towarzystwo roślin sezonowych, często sadzonych w pojemnikach. Także w doborze kolorów panuje pewien rygor. Spośród klasycznego zestawu gatunków stosowanych w starych ogrodach amsterdamskich projektantka wybrała wyłącznie te kwitnące na biało, niebiesko i żółto. Elegancję kompozycji podkreślają pnące i szczepione na pniu róże, a lekkości dodają niecierpki, lwie paszcze, tytoń, niezapominajki i ulubione w Holandii rośliny cebulowe - hiacynty, tulipany i czosnki.

Nie ma tu miejsca na żadne szaleństwa, ale całość jest nastrojowa i pociągająca. Szczególnie godne podziwu jest głębokie poszanowanie historii, umiejętność wykorzystania starych materiałów i zgrabne nawiązanie do tradycji.

Więcej o: