Dom i ogród na podmokłej działce

Tekst: Liliana Jampolska Zdjęcia: Leszek Jampolski

Na kupno działki, na której trudno będzie zbudować dom i urządzić ogród, można zdecydować się tylko wtedy, jeśli jej inne zalety przeważają wyraźnie nad wadami.

Od początku było wiadomo, że działka wypatrzona przez małżeństwo Dorotę i Janusza Drelów ma wadę. Tworzyły się na niej rozlewiska wody, ponieważ była położona aż pół metra poniżej asfaltowej drogi, do której przylegała. Ze względu na tę różnicę poziomów woda z opadów spływała bez przeszkód z asfaltu wprost na posesję. Na domiar złego grunt był gliniasty, słabo przepuszczalny. Mimo to państwo Drelowie zdecydowali się kupić owe 1760 podtapianych metrów kwadratowych. Byli pewni, że uda im się pokonać trudności, a w zamian będą mogli zamieszkać w miejscu z bardzo wygodnym dojazdem do miasta i otoczonym pięknymi starymi akacjami.

Nieplanowana inwestycja

Właścicielom doradzono, by problem spływu wody na działkę rozwiązali przez dowiezienie ziemi i podniesienie w ten sposób terenu do poziomu drogi. Zanim jednak się do tego zabrali, pojawił się nowy, poważniejszy kłopot.

Najkorzystniejszą lokalizacją budynku mieszkalnego wydawała się wschodnia część posesji - ogród wypoczynkowy byłby wówczas położony od strony południowo-zachodniej, a jego tło tworzyłby znajdujący się za ogrodzeniem starodrzew. Tymczasem okazało się, że w miejscu, gdzie zaplanowano dom, na głębokości 2 metrów przebiega potężna rura melioracyjna, która odwadnia leżącą nieopodal trakcję kolei podmiejskiej. Budynek nie mógł stanąć nad tak ważną instalacją.

Po konsultacjach z władzami lokalnymi i specjalistami znalazło się jednak rozwiązanie: właściciele działki otrzymają pozwolenie na budowę domu w wybranym przez siebie miejscu pod warunkiem, że przebudują istniejącą nitkę melioracyjną przez zbudowanie tzw. obejścia. Wprawdzie wiązało się to z dodatkową, nieplanowaną i drogą inwestycją, ale po namyśle i uwzględnieniu wszystkich za i przeciw właściciele zdecydowali się ją przeprowadzić.

Wał od strony drogi

Ciężkie prace ziemne - najpierw związane z przebudową linii melioracyjnej, a następnie z wyrównaniem terenu aż do poziomu drogi (przywieziono i rozrzucono kilkadziesiąt wywrotek piasku, a potem żyznej ziemi) - nasunęły gospodarzom pomysł wybudowania wału ziemnego wzdłuż ogrodzenia od strony drogi. W ten sposób ogród zostałby odizolowany od coraz bardziej ruchliwej szosy. W obawie przed popełnieniem błędów właściciele zwrócili się o pomoc do architekta krajobrazu Karola Bomby.

W konsultacji z nim powstał sztuczny pagórek o zróżnicowanej wysokości i szerokości. Gęsto obsadzony zielenią, szybko zaczął chronić wnętrze działki przed kurzem i hałasem. Podobne zadanie spełnia ogrodzenie z desek między murowanymi słupkami.

Wał ziemny odsunięto nieco od ogrodzenia, aby utworzyć wybieg dla psa. Z tej strony wał ziemny opada łagodnie aż do poziomu gruntu, natomiast od środka ogrodu podpierają go murki z piaskowca i drewniana palisada.

Woda mile widziana

- Chcieliśmy mieć mały zbiornik wodny, bo jest ciekawym urozmaiceniem ogrodu. Zdawaliśmy sobie sprawę, że mogą być kłopoty z utrzymaniem wody w czystości, ale dlaczego nie mielibyśmy sobie z tym poradzić? - mówią gospodarze.

Oczko wodne usytuowano w południowo-zachodnim narożniku ogrodu, u podnóża wału ziemnego, który w tym miejscu został usypany aż do 2 metrów wysokości. Tutaj - inaczej niż na innych odcinkach wału - podparto go palisadą nie od strony środka ogrodu, lecz od strony ogrodzenia. Na zboczu łagodnie opadającym w kierunku oczka wodnego wyprofilowano koryto strumienia. Miejsce na zbiornik wodny wybrano bardzo trafnie: jest widoczny z tarasu i innych wypoczynkowych zakątków ogrodu.

Obrys niecki oczka przypomina w kształcie nerkę. Na zboczach wykopu utworzono tarasy dla roślin wodnych, a na dno zbiornika wsypano warstwę piasku. Potem w korycie strumienia i niecce oczka rozłożono jeden płat folii, który przykryto kamieniami polnymi różnej wielkości. W najwęższym miejscu niecki przerzucono nad wodą drewniany mostek. Do zbiornika wpuszczono ryby i posadzono rośliny: grążele, tatarak, sity i kosaćce.

Aby nie dochodziło do zanieczyszczenia wody w oczku, dwie pompy tłoczą ją w dwóch zamkniętych obiegach. W jednym jest dotleniana - rozpryskuje się na kamieniach w strumieniu, w drugim filtrowana. Wynik jest znakomity - woda jest czysta.

Ogrodowe budowle w zielonym okryciu

Wśród zieleni - drzew oraz krzewów liściastych i iglastych - gospodarze rozmieścili różne elementy architektury ogrodowej. Nieopodal oczka wodnego ustawili pergolę, a pod nią - ławkę drewnianą. Ażurową konstrukcję ozdobili wytrzymałym, kwitnącym na żółto powojnikiem tanguckim. Stanął tu także stół wykonany z plastra wielkiego pnia akacji. Przy "konfesjonale", jak nazywają to miejsce domownicy, cała czteroosobowa rodzina wspólnie posadziła wybraną przez pana Janusza dorodną sosnę czarną ('Pinus nigra'), upamiętniając w ten sposób moment założenia ogrodu. Podobną drewnianą pergolę (już bez ławeczki) postawiono w przejściu do części użytkowej ogrodu zlokalizowanej za domem.

W narożniku posesji na tle dorodnych akacji za ogrodzeniem zbudowano altanę. Wykonano ją z gotowych elementów, które nieco dopasowano stylistycznie do pozostałych elementów małej architektury w ogrodzie - ogrodzenia, pergoli i mostka. W ośmiokątnej altanie o średnicy 5 metrów swobodnie mieści się duży komplet mebli ogrodowych. Jak zapewniają domownicy, ustawiony tu stół bardzo się sprawdza podczas rodzinnych i towarzyskich uroczystości. Kiedy konstrukcję pokryją posadzone dookoła pnącza (wiciokrzew i milin), będzie jeszcze przyjemniej. Wypoczynkowi w altanie sprzyja także bliskość grilla.

- Z perspektywy pięciu lat nie żałujemy trudu i nakładów finansowych włożonych w dom i ogród. Zieleń coraz bardziej odcina nas od drogi, mamy piękny widok na starodrzew, a teren wokół domu w niczym nie przypomina już gliniastego grzęzawiska, które tu zastaliśmy - oceniają gospodarze.

Skomentuj:

Dom i ogród na podmokłej działce