Łąka kwietna - uśmiech natury

Średniowieczne łąki kwietne - miejsce zabaw młodzieży dworskiej i rycerskich turniejów - w XXI w. wracają do łask.
Jakie argumenty przemawiają za tym, by zamiast trawnika założyć łąkę kwietną? Po pierwsze, ograniczamy konieczność częstego praco-

chłonnego, a także kosztownego (energia!) koszenia. Łąkę wystarczy kosić raz do trzech razy w roku, ale można też nie kosić jej wcale. Po drugie, wprowadzając do ogrodu gatunki rodzime, przyczyniamy się do ochrony roślin naturalnych biotopów łąk. Dziś wiele z nich zanika. To z jednej strony skutek zaniechania ich użytkowania (kiedyś służyły za pastwiska) lub zmiany sposobu użytkowania na intensywny i "nowoczesny" (używanie herbicydów, przenawożenie).

Chwała bioróżnorodności! W porównaniu z ubóstwem trawnika kombinacja dziesiątków gatunków traw i kwitnących roślin tworzących łąki kwietne wraz z towarzyszącymi im zwierzętami to ogrodowy skarbiec. Jako właściciele takiej łąki przyczyniamy się do zachowania różnorodności biologicznej.

Przykład? Dla większości motyli dziennych roślinami żywicielskimi są kwitnące gatunki łąk i muraw. Weźmy modraszki - jeden żeruje wyłącznie na krwiściągu lekarskim, inny potrzebuje lebiodki lub macierzanki, jeszcze inny - goryczki wąskolistnej. Paź królowej szuka pożywienia na łąkowych gatunkach z rodziny baldaszkowatych, np. dzikiej marchwi. Dzika łąka kwietna to także siedlisko wielu gatunków chrząszczy, mrówek, koników polnych i żerowisko dla ptaków śpiewających.

Dynamiczne zbiorowisko Jedynym problemem, jakiego przysparza łąka kwietna, jest konieczność stałego kontrolowania jej składu gatunkowego. Łąka jest bowiem zbiorowiskiem dynamicznym. Czasami z trudnych do wyjaśnienia przyczyn niektóre gatunki zaczynają w nim dominować i usuwają w cień te "ładne", na których nam najbardziej zależy. Jak temu przeciwdziałać? Każda sytuacja wymagałaby osobnej analizy, ale generalnie mogę doradzić, by ogrodową łąkę użytkować w sposób różnorodny.

Różnorodne użytkowanie oznacza, że jakiś fragment pozostawiamy niekoszony, inny kosimy raz w roku, a jeszcze inny częściej. Coś tak zwyczajnego jak zróżnicowanie terminów koszenia bardzo odmienia wygląd łąki. Jeśli chcemy obserwować ją w wiosennej szacie, można wstrzymać się z koszeniem do początku lipca, a potem potraktować ją jak trawnik i kosić regularnie.

Cenną różnorodność możemy też zyskać, tu i tam wapnując podłoże, lub rozkładając nierównomiernie (cieniej lub grubiej) próchnicę. Wtedy ta sama mieszanka nasion da odmienny efekt w różnych miejscach, bo będą w nich dominować odmienne gatunki.

Siejemy łąkę Mieszankę nasion łąkowych wysiewa się jak trawę na specjalnie przygotowanym miejscu. Rodzaj mieszanki należy dopasować do istniejących na działce warunków (gleba, światło, wilgotność). Nasiona można kupić w sklepie, zamówić przez internet albo zebrać samemu z roślin, które szczególnie nam się podobają. Innym sposobem jest rozsypanie suchego pokruszonego siana zebranego z naturalnej łąki rosnącej na podłożu podobnym do tego, jakie mamy w ogrodzie.

Dobre łąkowe gatunki Nie polecam gotowych mieszanek roślin łąkowych z trawami, gdyż te ostatnie są zbyt silną konkurencją dla kwiatów. Traw nie warto wysiewać, bo i tak same z siebie przywędrują na naszą łąkę.

A jeśli nie możemy się obejść bez traw, wybierzmy gatunki niskie: grzebienicę (Cynosurus cristatus), tomkę (Anthoxanthum odoratum) albo kostrzewy (Festuca). Stworzą ładne delikatne tło dla kwiatów, choć i one mogą tłumić ich wzrost. Unikajmy wysiewania traw wysokich (tymotka, wyczyniec, kupkówka, wiechlina czy życica). Uważajmy też z łubinem trwałym (Lupinus polyphyllus), bo choć ładny, jest też ekspansywny i może zawłaszczyć teren.

Pamiętajmy także, że ogrodowej łąki nie należy nawozić ani pozostawiać na niej skoszonej trawy, bo dostarczanie dużej ilości składników pokarmowych sprzyja niektórym gatunkom, które nadmiernie się wówczas rozrastają i mogą zagłuszyć pozostałe.

Kolor na lata Poznawszy wymagania roślin, można - stosując pewne zabiegi - utrzymać łąkę w kwitnącym stanie przez lata. Podaję kilka sprawdzonych sposobów.

Jeśli mamy na łące margerytki, czyli złocienie zwyczajne (Chrysanthemum leucanthemum), już po roku, dwóch uzyskamy wspaniały efekt ozdobny. Na glebach wapiennych będzie się utrzymywał przez dziesięciolecia, na innych po kilku latach może zanikać. Skuteczną metodą ratowania złocieni jest zaoranie i zbronowanie łąki tuż po skoszeniu - w środku lata. Złocień błyskawicznie odnowi się z nasion w glebie i zakwitnie znowu za rok.

Gdy słyszę zdanie: "Marzy mi się prawdziwa polska łąka z makami", tłumaczę, że maki to rośliny jednoroczne, które rosły w zbożu. Na prawdziwej łące nie mają szans się przebić, bo nie dopuszczają ich rośliny wieloletnie. "Prawdziwie polskie" gatunki łąkowe to jaskry, firletki, złocienie i storczyki.

Jeśli jednak ktoś kocha maki polne (Papaver rhoeas), może je hodować wraz z chabrem bławatkiem, kilkoma gatunkami wyki (Vicia) i rumianem polnym (Anthemis arvensis), imitując coroczny cykl orki. Nie ma innego wyjścia! Większy teren jesienią trzeba zaorać i od razu zbronować. W małych ogródkach co roku jesienią trzeba wyrwać z łączki wszystkie rośliny i skopać ziemię motyką. A makową rabatkę można urozmaicić, dosiewając inne gatunki jednoroczne, np. kosmosy.

Kupiłem kawał łąki Jeśli kupujemy wiejską posiadłość z łąką, zapytajmy poprzedniego właściciela, jak teren był użytkowany - ile razy i w jakich terminach był koszony lub oddany na wypas. Zachowanie tego rytmu utrzyma istniejący skład roślin. Nie niszczmy istniejącej łąki. Jeśli chcemy wzbogacić jej skład, dosiewajmy kwiaty na mniejszej powierzchni. Eksperymentujmy z umiarem. Największą różnorodność gatunkową zapewnia "umiarkowane zaburzanie" - zróżnicowane koszenie, skopanie części powierzchni co kilka lat (mogą się tam pojawić całkiem nowe gatunki), miejscowe aplikowanie dolomitu czy próchnicy. Warto uczyć się rozpoznawania roślin, by zrozumieć ich wymagania. Znając je, łatwiej "sterować" składem łąki.

Nie należy planować łąki w miejscu najbardziej reprezentacyjnym, bo po skoszeniu, rzęsistym deszczu albo gdy rośliny przekwitną niekoniecznie wygląda ładnie. I to trzeba zaakceptować.





Więcej o: