Nie zapomnisz o podlewaniu

Piotr Syga

Ciągłe bieganie z konewką od doniczki do doniczki z czasem staje się uciążliwe, zwłaszcza kiedy roślin przybywa, a na zewnątrz jest coraz cieplej. Na balkonie albo tarasie najwygodniej zainstalować system automatycznego podlewania.

Woda powoli kapiąca z kroplowników dokładnie zwilża każdą grudkę ziemi.
Jeśli sami nie możemy zapewnić kwiatom regularnego podlewania, na przykład podczas urlopu, warto mieć urządzenie, które nas w tym wyręczy. Nawadnianie będzie odbywało się samoczynnie, i to w określonej przez nas porze.

Dzięki systemowi automatycznego nawadniania woda dotrze do każdej z roślin w precyzyjnie określonej przez nas ilości, kropelka po kropelce kapiąc z rozstawionych dozowników. Żeby jednak system zadziałał, konieczne jest odpowiednie wyposażenie.

Prosto z kranu lub z pojemnika

Najwygodniej mieć ujęcie wody na balkonie - warto o tym pomyśleć jeszcze w czasie budowy domu i zainstalować na ścianie kranik z gwintem do przyłączenia węża. Do kranu podłączamy specjalny sterownik nawadniania (na baterię lub energię słoneczną), następnie reduktor ciśnienia (jego zadaniem jest zmniejszenie ciśnienia wejściowego do około 1,5 bara i filtrowanie wody) oraz zestaw przewodów z kroplownikami lub minizraszaczami. Do połączenia rurek w jeden system wykorzystuje się odpowiednie złączki, zaworki i zaślepki. Wszystkie te elementy można kupić oddzielnie bądź w zestawach.

Jeżeli na balkonie nie mamy zamontowanego kranu, wystarczy dostęp do gniazdka elektrycznego. W sklepach ogrodniczych można kupić tzw. automatyczne konewki. Urządzenia te składają się z małej pompki elektrycznej, transformatora z czasowym włącznikiem i zestawu wężyków z dozownikami (są to kroplowniki, rzadziej minizraszacze). Rezerwuarem wody może być jakikolwiek duży pojemnik, choćby wiadro. Majsterkowicze z łatwością zrobią taką "autokonewkę" samodzielnie, wykorzystując do tego celu najprostszy mechaniczny sterownik i pompkę akwarystyczną.

Aby system sprawnie działał

Nie wszystkie rośliny potrzebują tyle samo wody. Dlatego zanim zainstalujemy system na stałe, powinniśmy go wypróbować. Pod każdy dozownik podstawiamy jakieś naczynko (np. słoik) i odkręcamy kran albo włączamy pompkę na określony czas, np. na pięć minut; potem sprawdzamy, ile wody naleciało. Ta próba pozwoli nam precyzyjnie nastawić czas nawadniania na sterowniku i przydzielić roślinom odpowiednie dozowniki. Okazom "pijącym" więcej wody, np. krzewom, trzeba zainstalować kilka dozowników lub użyć jednego o większej wydajności (w dużej skrzynce można zastosować minizraszacz). Uwaga, dozowniki instalujemy nad powierzchnią ziemi; nie wolno ich zakopywać - w ten sposób można zamaskować jedynie wężyki.

Pamiętajmy, że awaria nawet jednego kroplownika może spowodować utratę rośliny. Jeśli otwory zapchają się ziemią, udrażniamy je szpilką, a jeżeli zarosną kamieniem, rozmontowujemy kroplownik, po czym zanurzamy go w szklance z octem lub wodą z kwaskiem cytrynowym.

Skomentuj:

Nie zapomnisz o podlewaniu