Róża

Najpiękniejsze kolory, odurzające zapachy, wyrafinowane kształty. Królowa kwiatów ma się czym pochwalić. Kto się zakocha w róży, pozostanie jej wierny na całe życie.
'Mozart', 'Erotica', 'Rumba', 'Nostalgia'... - imiona róż są poetyckie i mają w sobie nutkę melancholii, a ich zapachy przypominają o czymś nieuchwytnym.

Wędrujemy po ogrodzie pokazowym, gdzie kwitną setki róż. Kolekcję stworzył p. Marceli Ciesielski, który od 40 lat zajmuje się hodowlą tych wspaniałych roślin. "Róże trzeba podziwiać - mówi. - Lubię rankiem przejść się pośród nich. Zazwyczaj jest wtedy piąta rano i w szkółkach nie ma jeszcze pracowników. Patrzę na szerokie pola rozpościerające się dookoła naszego gospodarstwa, słucham ptaków, rozmyślam"...

Rodzinna pasja

Pan Marceli Ciesielski jest ogrodnikiem w drugim pokoleniu. Od ojca, którego wspomina z wielkim szacunkiem, uczył się podstaw zawodu. Różami zainteresował się jeszcze na studiach i pozostał im wierny do dzisiaj. Swoją pasję dzieli z rodziną (żona Alina też jest również absolwentką Wyższej Szkoły Rolniczej w Poznaniu). Prowadzi gospodarstwo wspólnie z synem Stefanem. Szkółki róż "Ciesielscy" pod Inowrocławiem znane są w Polsce od lat. Dwunastoletni wnuk pana Marcelego zapytany o to, kim będzie, gdy dorośnie, odpowiada bez wahania - "Ja już jestem ogrodnikiem!".

"Róże się podziwia, ale też wiele się od nich wymaga - mawia pan Marceli - by miały zapach, idealny kształt kwiatów i dobrze wyglądały nie tylko w ogrodzie, ale i w wazonie, by powtarzały kwitnienie". Rozmnaża odmiany, które przez kilka lat testował we własnym ogrodzie. Jako hodowca wciąż musi pogłębiać wiedzę, czyta więc fachową literaturę, odwiedza rosaria i wystawy ogrodnicze. Co roku z żoną odbywają podróż po najciekawszych ogrodach Europy. Ich ulubiona kraina to pachnąca lawendą i... różami Prowansja.

Lekcja wśród kolców i pachnących płatków

Róże są kapryśne i trudne w uprawie. Ten popularny pogląd onieśmiela wielu amatorów. Już same nazwy sprawiają początkującym ogrodnikom trudność. "Jak zaprzyjaźnić się z różami?" - zapytałam Marcelego Ciesielskiego, ufając, że jego radom można wierzyć - ma na dłoniach odciski od sekatora i wystarczająco pokłute kolcami palce. Rozmawiamy wędrując wśród kwitnących rabat.

Jak się nazywają?

Przez setki lat wyhodowano zawrotną liczbę odmian, w ogromnej palecie barw i kształtów, i wciąż powstają nowe. Jest ich dziś ok. 20 tysięcy. Dzielą się na kilka grup. Najbardziej znane są róże wielkokwiatowe należące do rasy mieszańców herbatnich. Mają duże, pełne, szlachetne kwiaty pojedynczo osadzone na pędach. Często pięknie pachną i kwitną kilkakrotnie w ciągu roku. To one są najchętniej ścinane do wazonów. Inna grupa to róże parkowe - samodzielne piękne krzewy odporne na mróz i choroby i niewymagajace podpór. Są też róże pnące (czepne). To właśnie one potrzebują oparcia. Dzielą się na wiotko- i sztywnołodygowe. Róże wielokwiatowe (rabatowe, bukietowe) mają mniejsze, pełne lub pojedyncze kwiaty zebrane w kwiatostany. Od nich wywodzą się nowe grupy odmian, tj. róże okrywowe i miniaturowe - nieduże klejnociki, które można hodować nawet w donicach na patio czy balkonie.

Jak wybierać?

W kolekcji państwa Ciesielskich można obejrzeć mnóstwo rodzajów róż i podpatrzyć, w jaki sposób zostały wprowadzone w krajobraz ogrodu. Które z nich wybrać? Róże parkowe najlepiej zaprezentują swoją urodę w dużych ogrodach, na tle obszernych trawników. Odmiany wielokwiatowe można posadzić w żywopłotach, jako obwódki rabat lub podobnie do innych kwitnących krzewów razem z grupami wysokich bylin (lubią towarzystwo łubinów, dzwonków , geranium). Na szpalery świetna jest rosa rubiginosa , której liście pachną jabłkami. W ogrodach naszych dziadków róże wielkokwiatowe sadzono na zagonkach w sztywnych rządkach. Dziś wprowadza się je swobodnie pomiędzy inne rośliny na bylinowe rabaty. Zawędrowały tu również róże okrywowe. Pnące róże o sztywnych pędach (giganty pośród odmian) najlepiej umieścić na tle wysokiej, ciepłej ściany domu (zdecydowanie wolą wystawę południowo-zachodnią i południowo-wschodnią niż rozpaloną południową). Odmiany wiotkołodygowe tradycyjnie sadzi się przy altankach, trejażach i pergolach. "A zapracowanym - mówi pan Marceli - polecam niewymagającą różę konfiturową, np. Rosa rugosa 'Hansa' która ma pełne pachnące kwiaty, a jej płatki nadają się na przetwory".

Takie jak u prababki

Co chwila przystajemy, by podziwiać kwiaty, kolory i zapachy. Na rabatach rosną między innymi okazy historycznych róż, które ostatnimi laty stały się znów bardzo modne. Te najsłynniejsze to pięknie pachnąca róża damasceńska (Rosa x damascena ), róża biała (Rosa alba ), róża stulistna (Rosa centifolia ) i róża francuska (Rosa gallica ) - jej odmiana 'Officinalis' uprawiana jest już od 700 lat! Epoką świetności tych róż był wiek XIX, gdy europejscy ogrodnicy pracowali nad ich kolejnymi odmianami. Z powodzeniem uprawiano je także w Polsce. Niektóre ze starych odmian są tak silne, że potrafią przetrwać bez pielęgnacji dziesiątki lat. Pan Marceli wspomina, że zdarzało mu się odkryć krzewy takich róż w zapuszczonych starych parkach.

Spośród historycznych odmian chciałby polecić różę francuską 'Splendens', wonne damasceńskie 'Jacques Cartier' i 'Rosa de Resht' , a także różę portlandzką 'Comte de Chambord'.

Różane nowinki

Hodowcy róż nie ustają w poszukiwaniach nowych odmian. Przebojem ostatnich lat są róże okrywowe. "Polecam je gorąco" - mówi pan Marceli. Mają wszechstronne zastosowania. Są odporne na mróz i choroby, potrzebują minimalnej opieki. Rozrastają się szeroko, rosną szybko, a na ich pędach przez całe lato i jesień, aż do mrozów kwitną ogromne ilości niewielkich kwiatów. Róże okrywowe są niewysokie (30-120 cm), zagęszczają się przez odrosty korzeniowe. Są dobrym towarzystwem dla płożących iglaków, bukszpanów, silnie rosnących bylin i niewysokich kwitnących krzewów, np. pięciorników czy krzewuszek. Idealnie nadają się na skarpy, znoszą ciężkie warunki miejskie i są najbardziej spośród róż odporne na niedobory wody. To wspaniałe rośliny do niewielkich przestrzeni. Ciekawostką są ich formy szczepione na pniu - świetne nadają się na patio.

Ulubione odmiany pana Marcelego to niezawodna różowa 'The Fairy' i przepiękna biała 'Alba Meidiland'. Bardzo interesująca jest też japońska 'Nozomi', której kwiaty ładnie płowieją na słońcu.

Inna rekomendowana przez hodowcę nowinka to odporna na mróz i suszę Rosa rugotida, mieszaniec dzikiej Rosa rugosa i Rosa nitida . Ma półpełne różowe kwiaty, a jesienią fantastyczne kolorowe owoce. Do pojemników doskonale nadaje się miniaturowa odmiana 'Św. Tereska' o białych drobnych kwiatach.

Jak sadzić?

"Jesień to w naszym klimacie najlepszy czas na sadzenie róż" - mówi pan Ciesielski. Dołki warto zaprawić wymieszanym z glebą przefermentowanym obornikiem lub kompostem. Krzewy zagłębiamy w podłożu, tak by miejsca okulizacji (czyli te, z których wyrastają szlachetne pędy) znalazły się dwa, trzy cm poniżej poziomu gruntu. Roślinę po posadzeniu przycinamy i obsypujemy kopczykiem ziemi (wysokości ok. 20 cm).

Uwaga: róż nie nawozimy nawozami mineralnymi w pierwszym roku po sadzeniu.

Jak przycinać?

"Nie jest to aż takie trudne" - twierdzi pan Marceli. Róże przycinamy zawsze na wiosnę. Odmiany wielkokwiatowe i wielokwiatowe tniemy w pierwszej połowie kwietnia (wtedy gdy kwitną forsycje). Przycinamy je krótko, pozostawiając tylko trzy, cztery oczka (tj. na wysokość 10-15cm). Wysokość cięcia dyktuje często zima. Jeśli była ostra i pędy przemarzły, trzeba cięcie obniżyć.

Róże parkowe, pnące (w tym stare odmiany) a także odmiany okrywowe potrzebują bardzo oszczędnego cięcia. Usuwamy tylko chore pędy i prześwietlamy stare, zbytnio zagęszczające się krzewy. Żywopłotów z różanych krzewów w ogóle można nie dotykać sekatorem. Różom rabatowym (wielokwiatowym) warto latem usuwać przekwitłe kwiatostany. Takie kosmetyczne cięcie pobudzi je do kwitnienia.

Co robić, by róże były szczęśliwe?

"Muszą być podziwiane, poza tym potrzebują dbałości i nieco pielęgnacji" - żartuje pan Ciesielski. Trzeba dla nich wybrać ciepłe, słoneczne miejsce (ale - uwaga - nie przepadają za całodziennym skwarem). Powinny też mieć właściwe podłoże: żyzne, przepuszczalne (tj. nie zatrzymujące nadmiaru wody), o lekko kwaśnym odczynie (pH ok. 6).

Gdy zapewnimy różom odpowiednie warunki, przed szkodnikami i chorobami obronią się same. Kto ma u siebie tylko kilka krzewów, może usuwać chore i opadłe liście, gdy wystąpiły na nich zmiany chorobowe. Kto decyduje się na ochronę chemiczną, powinien pierwszy oprysk wykonać zapobiegawczo na początku maja i powtarzać go co 14 dni. Nowoczesne środki ochrony zwalczają równocześnie trzy podstawowe choroby róż (czarną plamistość liści, rdzę i mączniaka właściwego). Przed szkodnikami (mszycami, skoczkami, przędziorkami) krzewów się nie zabezpiecza. Zwalcza się je dopiero wtedy, gdy się pojawią.

Wiosna to czas nawożenia i przycinania krzewów. Najlepiej je zasilać przefermentowanym obornikiem, można też użyć nawozów wieloskładnikowych (Azofoska, Hydro complex) w dawce 5 kg/100 m(. Latem róże potrzebują podlewania. Wtedy też upina się je na trejażach, usuwa się przekwitłe kwiatostany i tzw. dziki - pędy dzikich róż, które niekiedy wybijają z podkładki. Jesień to czas sadzenia i zabezpieczania przed mrozem. Ale... dobrze posadzone krzewy nie wymagają szczególnego opatulania, wystarczy je obsypać kopczykiem ziemi. Tradycyjne chochoły to tylko ogrodowa dekoracja, naprawdę srogi mróz, może zniszczyć nadziemne części róż, lecz z ukrytych w ziemi korzeni na pewno wybiją na wiosnę nowe, wspaniałe pędy.

Pan Ciesielski pełen jest pogody i entuzjazmu. Gdy się rozstajemy, postanawiam w duchu, że posadzę u siebie w ogrodzie kilka różanych krzewów. No i kto powiedział, że pasja nie jest zaraźliwa?

Więcej o: