Kwiaty dla singla

Znam sporo osób, które pomimo ciągłego zabiegania i nieobecności w domu, cieszą się widokiem ładnego kwiatka w doniczce. Dla nich najlepsza byłaby roślina samoobsługowa, nie wymagająca żadnej opieki. Jest kilka takich, które rzeczywiście PRAWIE same rosną.
Nazywamy je "żelaznymi roślinami" - to takie, które można zostawić samym sobie na cały tydzień, a przy sobotnich domowych porządkach trochę podlać. Są jakby stworzone dla osób, które na nic więcej nie mają czasu i na pewno nie będą codziennie sprawdzać, czy ich domowa zieleń ma odpowiednio wilgotną ziemię w doniczce. W przypadku tych kwiatów nadgorliwość w podlewaniu jest wręcz niewskazana, bo najbardziej zagraża im nadmierna wilgotność gleby.

W przypadku tych "żelaznych" nie musimy się martwić, że powietrze w domu jest za suche, odpada nam więc instalowanie nawilżaczy i inne kłopotliwe działania. Warto jednak raz na kilka tygodni przetrzeć ich liście wilgotną szmatką, lub sprawić im prysznic dla zmycia kurzu, a także parę razy (wiosną) wzmocnić nasze podopieczne nawozem dla "gatunków zielonych" lub uniwersalnym dla "roślin domowych". To właściwie wszystko...

Na zdjęciach przedstawiam takie rośliny, które mogą spędzać zimę w temperaturze pokojowej, to jest przy 18-22(C. Nie musimy, więc przykręcać kaloryferów, ani w inny sposób regulować ciepła.

Dla wygody czytelników rośliny dla zapracowanego singla podzieliłam na dwie grupy: potrzebujące dużo światła i te, które mogą rosnąć nieco w głębi mieszkania.

Lubią słońce

Na słonecznym parapecie stawiamy przede wszystkim sukulenty, czyli gatunki, które w naturze żyją na suchych terenach i - dzięki zgrubiałym liściom, pędom, czy innym organom gromadzącym wodę - potrafią długo wytrzymać bez deszczu. A przy tym rosną na bardzo nasłonecznionych terenach. To wszelkiego rodzaju kaktusy, wilczomlecze, grubosze, kalanchoe, gasterie, haworsje, juki, noliny i aloesy. Doskonale nadają się do dekoracji, bo mają ciekawy pokrój oraz kolorystykę pędów i liści. Świetnie też rosną w większych pojemnikach - tzw. sukulentowych ogródkach. Do tego są długowieczne i jedyne, co im szkodzi, to nadmiar wody w podłożu.

Potrzebują rozproszonego światła

Celowo nie piszę, że "lubią cień", bo jeśli w domu jest miejsce cieniste, to tak naprawdę jest ono za ciemne dla większości roślin i tam trzeba zainstalować lampę doświetlającą, a to już są tzw. specjalne zabiegi, na które nie mamy czasu. Światło rozproszone panuje w odległości metra do kilku metrów od okna, więc takie warunki znajdziemy w każdym mieszkaniu. W takich miejscach możemy postawić całą armię "żelaznych roślin", m.in.: zamiokulkas, sansewierię (ta może też stać na parapecie), fikus sprężysty i binnedijkii, aglonemę, asplenium , zielistkę, dracenę wonna i jej odmiany np. 'Compacta', epipremnum oraz tzw. żelazny liść, czyli aspidistrę. No to stawiamy nasze rośliny, cieszymy nimi oczy i jak na zapracowaną osobę przystało, od czasu do czasu je podlewamy. I już.

Więcej o: