Wąski ogród. Powstały cztery odrębne strefy

Małgorzata Łączyńska, zdjęcia: Lilianna Sokołowska

By tworzyć modne łąkowe kompozycje bylinowe, które będą krainami życia, trzeba przyrodniczej wiedzy oraz... malarskiej wrażliwości.

Imponujące bylinowe rabaty w słonecznym "pokoju", środkiem wiedzie trawiasta ścieżka.
Imponujące bylinowe rabaty w słonecznym "pokoju", środkiem wiedzie trawiasta ścieżka.
fot. Lilianna Sokołowska

Nie jest łatwo urządzić ogród na bardzo wąskiej działce. Prawdę mówiąc, jedyne, co można zrobić, żeby nie był to nudny korytarz, to podzielić jego obszar w poprzek i odmiennie zaaranżować każde z "wnętrz". Efekty takiego zabiegu bywają fantastyczne, czego dowodem jest krakowski ogród pana Andrzeja Synowca. Nietypowy i niełatwy do zagospodarowania, bo mający aż 120 m długości przy szerokości zaledwie 15 metrów!

Wszystko zaczęło się w 2007 roku, kiedy właściciel, z wykształcenia prawnik, z ducha miłośnik roślin, stanął przed zadaniem zagospodarowania tego paska ziemi. Teren był nierówny i zarośnięty samosiewami, chaszcze osiągały dwumetrową wysokość. Obiecująco wyglądały tylko górujące nad tym gąszczem korony starych jabłoni.
Gdy marzy się o szybkich efektach, najlepiej zamówić projekt ogrodu u architekta krajobrazu. To właśnie on podsunął właścicielowi pomysł "zielonych pokoi".

Salon ireszta

Wąska działka podzielona została zatem na "wnętrza" o rozmaitych nastrojach i funkcjach. Z przodu, od strony północnej, miał powstać klasyczny przedogródek (dziś rosną tu hortensje, rododendrony i cieniolubne byliny), a po przeciwnej stronie domu zaprojektowano cztery przestronne "pokoje". To kolejno: część wypoczynkowa (salon) z tarasem i oczkiem wodnym, niewielki sad, gdzie w cieniu wiekowych antonówek i złotych renet przechadzają się dziś rasowe ozdobne kurki, oraz rozległy ogród bylinowy i warzywnik.

- Po dwóch latach plantowania terenu i walki z perzem oraz samosiejkami okazało się, że trzeba jednak wzmocnić siły - wspomina pan Andrzej. - Do pomocy wynajęliśmy zatem specjalistyczną firmę. Po zakończeniu prac mieliśmy kiełkujący trawnik, półmetrowej wysokości żywopłoty i prawie puste rabaty, na których było kilka rachitycznych iglaków oraz trochę traw i bylin. Ale i tak byliśmy szczęśliwi...

Zielony bakcyl

Każdy, kto staje się panem ogrodu, ryzykuje, że kontakt z roślinami urośnie w jego życiu do rangi spraw najważniejszych. - Jak wszyscy nowicjusze, najpierw kupowałem wszystko, co mi wpadło w oko, więc początkowym efektem był chaos - śmieje się pan Andrzej.

Z czasem, gdy nie tylko złapał zielonego bakcyla, ale i zdobył nieco doświadczenia, zabrał się za porządkowanie przestrzeni, planowanie kolorów i dopasowywanie gatunków do siedliska. Fascynacja ogrodem zaprowadziła go na internetowe fora, gdzie spotkał innych pasjonatów, a także na giełdy roślin, do arboretów i najpiękniejszych europejskich parków.

Rewolucja na rabatach

W krakowskim ogrodzie każdy kolejny sezon przynosił zmiany. Najpierw znikły agrowłókniny, które zamiast głuszyć chwasty, dawały schronienie nornicom. Potem stopniowo zaczęły się zmieniać nasadzenia. W rezultacie z pierwotnego projektu pozostał układ rabat, wody i żywopłotów. Kompozycje rozkwitły kolorami i wciąż podlegają korektom. Byliny sadzone są teraz dużymi grupami, po kilkanaście sztuk, dopasowywane starannie do siedliska, układane według gatunków i kolorów. Rabatom dodają lekkości "transparentne" trawy: trzcinniki, molinie, prosa i egzotyczne krwiściągi. W sezonie usuwa się tu wyłącznie dominujące chwasty (perz, mniszek, osty). Tajemnicą modnego efektu łąki jest pozostawianie niektórych dzikich roślin, takich jak firletki, jaskry czy dzwonki, żeby budowały silny, naturalny zrąb kompozycji.

Pan Andrzej w wolnych chwilach cyzeluje zmiany na rabatach (wspomina, że wiele zawdzięcza tekstom słynnej Gertrudy Jekyll) - ogród bylinowy to jego oczko w głowie. Nie szkodzi, że jest z tym sporo pracy - rabaty zasilane są kompostem, a wiosną trzeba ścinać wszystkie suche badyle...

Dla oczu i podniebienia

Ogród pełni też funkcje użytkowe. Prócz starego sadu jest szklarnia, a w niej, poza rozsadami bylin, pomidory, bakłażany, papryka. W brzozowym lasku stoi kilka uli, a w podzielonym na kwatery warzywniku rosną jeżyny bezkolcowe, maliny i borówki amerykańskie. Ten fragment ukwiecają róże, kocimiętka i nasturcje, a każdą z kwater opasuje bukszpanowa obwódka.

Do kolejnych ogrodowych pokoi prowadzą prawdziwe drzwi z odzysku. Wszystkie detale w tym ogrodzie są przemyślane. Ogrodowa biżuteria pochodzi z pchlich targów. W ten sposób wysłużone, niepotrzebne już przedmioty pośród roślin zyskują nowe życie. 

    Więcej o:

Skomentuj:

Wąski ogród. Powstały cztery odrębne strefy