Floksy. Jak pielęgnować płomyki?

Uwielbiam kwiaty, z których kolorowych odmian można tworzyć piękne, pachnące kolekcje. Należą do nich floksy wiechowate, zwane płomykami. Latem to one królują w moim ogrodzie.

Floksów trudno nie zauważyć – ich barwy (od bieli poprzez róże, czerwienie, fiolety, purpury) mienią się na rabatach niczym tęcza. Szczyt ich kwitnienia przypada na pełnię lata. Wówczas, skąpane w słońcu, tworzą niepowtarzalny klimat. Wyszukiwanie ich wciąż nowych odmian sprawia mi wielką przyjemność – przed każdym sezonem staram się o nowości. Moja kolekcja obejmuje już kilkanaście odcieni, a ostatnio powiększyła się o kolejne odmiany: ‘Blue Boy’ i ‘Blue Paradise’ (o niebieskich płatkach), ‘Twister’ i ‘Peppermint Twist’ (w prążki), ‘Bright Eyes’, ‘Laura’, ‘Swizzle’ i ‘Uspech’ (z oczkiem w środku) czy ‘Norah Leigh’ (pstrolistną). Wprawdzie nie pachną one tak upojnie jak te stare, z babcinych ogródków, ale równie silnie wabią motyle.
Wbrew obiegowej opinii floksy nie są wcale łatwe w uprawie. Owszem, urosną na przeciętnej glebie, lecz nie zaprezentują wtedy pełni urody. Aby zdobiły ogród pięknymi wiechami kwiatostanów, trzeba im stworzyć odpowiednie warunki. Im wyższa i bardziej intensywna kolorystycznie odmiana (np. ‘Nicky’, ‘Orange Perfection’, ‘Starfire’), tym bardziej wymagająca. Warto znać nazwy sadzonych płomyków także i dlatego, by móc oszacować ich docelowe rozmiary i dobrać im odpowiednie towarzystwo. Kępa może się bowiem bardzo rozrosnąć. Według mnie pięknie wygląda biały ‘Admirał’ obok nachyłków, nawłoci, słoneczniczków, traw ozdobnych, uczepów, aksamitek i białych astrów. Floksy łączę też z kwitnącymi wiosną margaretkami, firletkami, złocieniami, goździkami czy lawendą, by – zanim rozwiną swe kwiaty – wypełniły rabatę zielenią liści. Nigdy nie sadzę płomyków obok róż i lilii – po co mają z nimi konkurować? Ich urok lepiej podkreślą ostróżki jednoroczne i kosmosy, które przy okazji dodadzą rabacie lekkości.

Uprawa floksów. Sprawdzone sposoby  czytelniczki:

Miejsce dla floksów wybieram słoneczne, lecz nie przez cały dzień. Zauważyłam, że odmiany o mniej wyrazistych kolorach (białe, pastelowe) dłużej kwitną w półcieniu.
Wiosną spulchniam ziemię wokół floksów (dlatego nie sadzę obok roślin cebulowych) i mieszam ją z kompostem, a jesienią obsypuję obornikiem granulowanym lub naturalnym. Taka dawka świeżych składników pokarmowych sprawia, że kwiaty są pięknie wybarwione. W przeciwnym razie kolor jest bledszy.
Dokarmiam floksy raz w miesiącu, od maja do sierpnia, nawozem do roślin kwitnących.
Ziemia powinna być stale umiarkowanie wilgotna – zauważyłam, że nawet krótkie przesuszenie powoduje zasychanie liści i kwiatów.
Wilgoć utrzymuje ściółka z kompostu, torfu, trawy lub kory – dzięki temu można zmniejszyć ilość podlewania, a tym samym ograniczyć zagrożenie mączniakiem rzekomym, na którego floksy są bardzo podatne.
Nowe okazy pozyskuję przez podział rozrośniętych kęp wiosną lub jesienią. Co 5-7 lat jest to wskazane dla odmłodzenia rośliny.
Aby floksy bujnie kwitły, regularnie uszczypuję przekwitnięte fragmenty kwiatostanów. Ten zabieg pobudza rośliny do zawiązania nowych pąków i nieprzerwanego kwitnienia aż do końca września.

Więcej o: