Dom ze słomy, gliny i kamieni

Tekst: Liliana Jampolska, red. Agnieszka Cal-Hubska
24.04.2012 , aktualizacja: 21.10.2011 17:43
A A A Drukuj
Mała chatka państwa Mackiewiczów to był swego rodzaju eksperyment, zabawa w dom. W technologii słomiano-glinianej można też wznosić znacznie większe budynki - takie, w których wygodnie urządzi się nawet duża rodzina

Mała chatka państwa Mackiewiczów to był swego rodzaju eksperyment, zabawa w dom. W technologii słomiano-glinianej można też wznosić znacznie większe budynki - takie, w których wygodnie urządzi się nawet duża rodzina (Fot. Leszek Jampolski)

Wieś Przełomka nad jeziorem Hańcza. Wśród pofałdowanego krajobrazu stoi dom różniący się od pozostałych budynków w okolicy. Nie zbudowano go ani z drewna, ani z cegieł. Powstał z gliny, słomy i okolicznych kamieni.
Kiedy w 2000 roku w zagrodzie państwa Haliny i Macieja Mackiewiczów pojawiła się chata ze słomy, gliny, kamieni i drewna, od razu stała się nie lada atrakcją. Na taki rozwój wypadków liczyła projektantka i pomysłodawczyni chaty, architekt Paulina Wojciechowska, która od wielu lat propaguje na całym świecie ekologiczne budownictwo z materiałów naturalnych.

Tani i naturalny dom

Tam gdzie przyroda urzeka swoim pięknem, gdzie nie ma jeszcze zbyt wielu śladów cywilizacji, a po naturalne bogactwo wystarczy sięgnąć ręką, trudno się oprzeć pokusie stworzenia z dostępnych w okolicy naturalnych materiałów. Polodowcowe moreny są przecież niewyczerpanym źródłem potrzebnych materiałów budowlanych - gliny i kamienia. Łatwo zdobyć też słomę i drewno.

Łąka z rozległym widokiem na okolicę, dała nowo powstającemu domowi spokój, intymność i doskonałe osadzenie w pejzażu.

Dom jest nieduży, w obrysie parteru ma zaledwie 5×7 m2. Na stryszku pod słomianą strzechą jest dodatkowe 30 m2 sypialni. W sumie więc jego powierzchnia użytkowa wynosi zaledwie 65 m2.

Na parterze znajduje się pokój dzienny połączony z kuchnią oraz łazienka. Pokój odgradzają od łazienki schody wiodące na jednoizbowe poddasze.

Choć dom wyglądem przypomina prymitywną kurną chatę bez wygód, wyposażono go w instalację elektryczną, wodociągową i kanalizacyjną. Glinę, kamienie i żwir państwo Mackiewiczowie wykopali na własnym polu, drewno wyrąbali we własnym lesie, a słomę ofiarował im sąsiad. Zapłacili jedynie za sprasowanie jej w kostki przez kombajn oraz za przyłączenie do budynku niezbędnych instalacji.

Dom stanął dzięki licznym wolontariuszom, którzy przez kilka miesięcy pracowali tylko za cenę poznania nietypowej technologii. Byli wśród nich przyjaciele domu, turyści, ekolodzy, przypadkowi ludzie z okolicy, ba, nawet... księżniczka z Anglii oraz wnuczka królowej Zambii, Mukwar Ntalamo Patience Mususa, przyjaciółka architekt Pauliny Wojciechowskiej. Wszystkie roboty budowlane osobiście nadzorowała autorka projektu. Prace ruszyły pod koniec lata, po żniwach. Padające w 2000 roku deszcze nie sprzyjały inwestorom i wykonawcom, ale jakoś udało się zebrać słomę w takim momencie, że była odpowiednio sucha. Gospodarze podkreślają rolę przyjaciół i wolontariuszy. Gdyby nie ich pomoc, budowa chaty trwałaby dużo dłużej, a poza tym nie byłaby dla jej właścicieli taką radosną przygodą.

Ekologiczny dom, ekologiczne życie

Dom nie tylko zbudowano z naturalnych materiałów - w podobny sposób również go wykończono. Podłogi parteru wykonano na gruncie, na którym do górnej granicy ław ułożono warstwę grubego, mocno ubitego żwiru. Na niej położono kilka warstw polepy, czyli gliny wymieszanej z sieczką. Żeby podłoga nie pyliła i była łatwiejsza do utrzymania w czystości, trzeba na niej ułożyć jeszcze jedną warstwę - wymieszaną z naturalnym pokostem. Nawierzchnia nie będzie wtedy chłonąć wody, stanie się gładka i trwalsza niż dotychczas. W sieni, wokół pieca i w łazience, gdzie gliniana podłoga jest szczególnie narażona na ścieranie, wbudowano w nią duże płaskie głazy. Nie tylko poprawiają funkcjonalność podłóg, ale też mają walory dekoracyjne.

Gliną wykończono również wielki piec z płytą kuchenną. Wymurowany z cegły ceramicznej i szamotowej stoi w pokoju dziennym na parterze i jest jedynym źródłem ciepła. Z gliny powstał tradycyjny zapiecek, czyli nagrzewająca się od pieca ława (dopływ ciepła do niej można zamykać lub otwierać szybrem). Rurę ze stali kwasoodpornej odprowadzającą dym z kominka obudowano gliną, z której uformowano atrapę pieca z podobną jak na dole ławą. Resztę rury zabezpieczono podwójnie złożoną specjalną folią (w obawie, by zbyt rozgrzana nie zagrażała drewnianemu dachowi budyneczku). Rurę i folię zamaskowano płatem blachy, którą właściciele zamierzają "postarzyć", aby harmonizowała z ekologicznymi materiałami zastosowanymi na poddaszu: drewnem i gliną.

W łazience zamontowano maleńką wannę i bojler. Woda w bojlerze nagrzewa się wtedy, gdy rozpalony jest ogień pod płytą kuchenną.

Wnętrza prawie całkowicie "ulepione" z gliny wykończono drewnem. Wykonane z niego ażurowe schody prowadzące na "górkę" projektantka ozdobiła charakterystycznymi okrągłymi wyżłobieniami. Artystycznie zaprojektowane wstawki w ścianach działowych wypełniają kawałki leszczynowych gałęzi, a nawet "bobrowe kijki", czyli gałęzie obgryzione przez bobry. Całości wyposażenia chaty dopełniają stare wiejskie naczynia i zabytkowy sprzęt gospodarstwa domowego.

Zaskakującą ozdobą salonu jest "okienko prawdy". W wybranym miejscu (między sienią a salonem celowo nie otynkowano ściany od strony wnętrza, więc odwiedzający mogą naocznie przekonać się, że chatę istotnie zbudowano tylko z ekologicznych materiałów. Na słomie widać nawet część przyszytego do ścian usztywnienia z kijków leszczynowych.

Dom Ziemi, bo tak nazywają chatkę właściciele, daje swoim gościom ukojenie i niebanalny wypoczynek. Siły pomaga im regenerować tradycyjna suwalska bania (czyli sauna), która powstała w dole łąki, nad stawem.

Jak budowano dom

Nietypowe fundamenty Głównym budulcem ścian są kostki słomy sprasowane przez kombajn i ułożone jedna na drugiej na kamiennym fundamencie. Bardzo ważna była ich jakość - słomiane cegły musiały być suche, czyste i mocno sprasowane. Standardowa wielkość słomianych kostek spod kombajnu (zazwyczaj 40×60 cm lub 40×90 cm) określiła szerokość ław fundamentowych, które ostatecznie mają 60 cm grubości i tyleż samo są zagłębione w gruncie.

Ich najgłębiej położona część to 15-centymetrowa warstwa odwadniająca z grubego, mocno ubitego żwiru zmieszanego z ziemią. Na niej ułożono rurę drenarską, która ma za zadanie ściągnąć spod fundamentów wszelką wilgoć; drenaż ten obsypano kolejną, 20-centymetrową warstwą żwiru.

Dopiero na tak wykonanej podstawie ułożono zasadniczą część ław fundamentowych z kamieni polnych połączonych ze sobą zaprawą cementową. Między kamieniami, na całym obwodzie ław, zamurowano kotwy stalowe w kształcie litery U. Pętle kotew wystawiono ponad gotowe ławy fundamentowe, aby poprzez ich "oczka" można było przewlec grube sznury konopne do połączenia słomianych ścian z fundamentem.

W najwyższej, wierzchniej warstwie fundamentów, bezpośrednio stykającej się ze słomą, wykonano kanał wentylacyjny zapewniający oddychanie słomianym ścianom. Kanał o wymiarach 20×20 cm biegnie w centralnym miejscu ław, między dwiema warstwami kamieni. Wypełniono go grubym i mocno ubitym żwirem, co umożliwia obieg powietrza w miejscu, gdzie słoma styka się z fundamentem i jest najbardziej narażona na zawilgocenie.

Zobacz także

Materiały budowlane

Znajdź produkty z oferty producentów materiałów budowlanych

oświetlenie domu, nowoczesne oświetlenie

Nowoczesne oświetlenie domu

Dobre oświetlenie pomieszczeń w domu to spore wyzwanie. W obiektach użyteczności publicznej rozmieszczeniem punktów świetlnych rządzą precyzyjne normy. W oświetleniu domowym ścisłych wytycznych nie ma, są jednak zasady i sugestie, którymi warto się kierować.

PRZED DECYZJĄ
BUDOWA i REMONT
INSTALACJE
WNĘTRZA
WYKOŃCZENIE
KONTAKT Z REDAKCJĄ
  • ul. Czerska 8/10
  • 00-732 Warszawa
  • ladnydom@agora.pl