Dom w wiejskim stylu

Tekst: Adam Oleś
13.07.2016 12:00
A A A
Dom, ze swoją pełną delikatności, lekkości i prostoty formą, wprost nawiązuje do kanonów budownictwa wiejskiego

Dom, ze swoją pełną delikatności, lekkości i prostoty formą, wprost nawiązuje do kanonów budownictwa wiejskiego (Fot. Joanna Siedlar)

Oficyna wyglądała kiedyś jak prosty klocek. Były tu trzy izby - kuchnia, pokój i obora. Początkowo nowi właściciele planowali rozbiórkę owej przyległości. Po namyśle uratowano ją jednak, niejako włączając do projektu domu głównego. Poprawiono mury, ocieplono, zbudowano nowy dach. Zewnętrzne schody i okap nad wejściem nadały całości nastroju. Oba budynki, zespolone łącznikiem krytym piaskowcem z malowniczymi okienkami, tworzą dzisiaj całość i nawzajem się dopełniają.
Metryczka domu

Dom jednorodzinny

Powierzchnia użytkowa: 179 m2

Autor projektu: architekt Lech Mill

Naturalny wybór

Dom pani Anny stanął na mazowieckiej wsi, wśród pól i łąk, jakby wyjętych z nastrojowych obrazów Chełmońskiego. Niewiele się tu zmieniło od czasów, gdy mistrz mazowieckiego krajobrazu tworzył swoje wielkie dzieła. Właśnie ten niezwykły nastrój urzekł panią Annę i jej męża. Tutaj spędzali weekendy w malowniczo położonym w okolicy zabytkowym pałacyku - Domu Pracy Twórczej Adwokatury.



Kiedy pani Anna z mężem zdecydowali się przenieść z Warszawy w jakieś spokojne miejsce, nie mieli żadnych wątpliwości, gdzie szukać działki pod budowę domu. Zżyci z tym miejscem od lat i na dodatek namówieni przez przyjaciół, którzy zdążyli tu zamieszkać na stałe przed nimi, przystąpili do załatwiania formalności.

Kupili siedlisko przy głównej drodze prowadzącej przez wieś, w sąsiedztwie domu przyjaciół. Chcieli stać się integralną częścią tutejszej społeczności. Ta spokojna mazowiecka osada, położona zaledwie 40 kilometrów od centrum Warszawy, trochę ukryta w krajobrazie, zgromadziła już zresztą wielu takich jak oni wielbicieli życia poza miastem.

Jak mówi właścicielka, tu każdą chwilę dnia smakuje się intensywniej, barwniej. Można do woli napawać się śpiewem ptaków i cykaniem świerszczy, obudzić się w porze, gdy pieje kogut. Tu jajka są od sąsiadki, której kury chodzą po podwórku, a mleko od krowy można nastawić na prawdziwe zsiadłe. Okoliczne stawy rybne gwarantują zawsze świeżą rybę. Pani Anna nie może się tym wszystkim nacieszyć, mimo że od przeprowadzki minęło kilka lat.

Początek nowej historii

Był rok 1997. W miejscu, gdzie dziś stoi dom, znajdowała się stodoła. Poprzedni właściciele mieszkali w skromnym budynku usytuowanym prostopadle do drogi, który dziś - po remoncie - jest przeznaczony na dom gościnny i garaż.

Dla nowych właścicieli było jasne, że aby tu zamieszkać, muszą wybudować dla siebie nowy dom.

W tej sprawie pani Anna zgłosiła się do znajomego architekta Lecha Milla, którego prace znała i do którego miała pełne zaufanie.

Najpierw przedstawiła swoje oczekiwania. Pragnęła, by dom był skromny, wiejski i pasujący do charakteru okolicy, a jednocześnie funkcjonalny. Nie chciała, by udawał dwór, bo to jej zdaniem absolutnie nie wpisałoby się w klimat miejsca. A potem zaprosiła architekta do swojego mieszkania w przedwojennej kamienicy na warszawskiej Starej Ochocie. Oboje z mężem bardzo lubili te wnętrza i chcieli przenieść na wieś ich nastrój, sposób urządzenia, a nawet rozkład pomieszczeń.

Sposób na wiejski dom

Pani Anna marzyła o domu parterowym i rozłożystym, jednak poważnym mankamentem była wąska działka, która w najszerszym miejscu miała tylko 26 m. Dlatego ostatecznie postanowiono, że budynek będzie miał użytkowe poddasze.

Nowy dom powstał z pustaków ceramicznych z warstwą ocieplenia w środku. Od zewnątrz ściany pokryto tynkiem cementowo-wapiennym zacieranym ręcznie, a część cokołową wykończono piaskowcem.

Dom przykryto dachem łamanym z bawolimi oczkami, krytym gontem osikowym. W pierwotnej wersji na dachu miała być dachówka, ale zrezygnowano z niej z powodu dużego ciężaru materiału. Lżejsze, drewniane pokrycie sprawiło też, że dom zyskał wizualną lekkość.

Główny budynek zajmuje prawie całą szerokość wąskiej działki. Po bokach z jednej strony powstała wiata, z drugiej stoi dom poprzednich właścicieli, zwany teraz oficyną, w którym urządzono obszerny garaż i pokoje dla gości.

Między innymi właśnie dzięki takiemu układowi zabudowań, cofnięciu głównej bryły w głąb podwórza i połączeniu jej z oficyną osiągnięto tak bardzo pożądane przez właścicieli wrażenie, że oto mamy do czynienia ze starym, prawdziwie wiejskim domostwem.

Zabudowania podzieliły wąską, ale długą działkę na dwie części - mniejszą od ulicy oraz większą za domem, gdzie toczy się życie w ciepłe dni. Bliskość ulicy daje możliwość obserwowania, co dzieje się z przodu domu. Za to z tyłu ogród ciągnie się daleko, 500 m, aż po rzekę, otwierając przed oczami przebywających tam ludzi wspaniałą perspektywę na łąki.

Po prostu - wygodnie

Jeszcze na etapie powstawania projektu, na prośbę Lecha Milla, właściciele opisali mu, jaki tryb życia prowadzą, jak chcą spędzać weekendy, kogo mają zamiar przyjmować, ile osób będzie w domu mieszkać na co dzień, a ile od święta, kto z mieszkańców lubi być odseparowany, a kto woli żyć w centrum wydarzeń. Wszystko po to, by dom zaspokajał możliwie najlepiej wszystkie potrzeby przyszłych domowników.

Jedną z głównych zasad kompozycji budynku jest wyraziste wyodrębnienie strefy wejściowej i zorientowanie jej na centralną część domu, z salonem i gankiem wychodzącym na ogród.

Sień rozdziela budynek na dwie części: gabinetowo-biblioteczną oraz jadalniano-kuchenną. Przyjęty układ zapewnia autonomię poszczególnych stref, a tam, gdzie trzeba - również poszczególnych wnętrz.

Na poddaszu znalazły się pomieszczenia sypialne z dużą łazienką, garderobami i pokojem gościnnym.

Powstał dom bardzo funkcjonalny, projektowany dla dwóch osób, z możliwością przyjmowania gości i nocowania najbliższych.

Budynek ogrzewany jest tradycyjnymi piecami. Właściciele cenią sobie niezwykłe ciepło, jakim one promieniują, jednak po kilku latach korzystania z nich dostrzegają wady takiego rozwiązania. Piece wymagają bowiem ciągłej obecności w domu i pilnowania, by zawsze było w nich drewno niezbędne do utrzymania temperatury.Za to kuchnia kaflowa daje nie tylko wspaniałe ciepło, ale jednocześnie od września do maja służy do gotowania. Właścicielka bardzo lubi przyrządzanie potraw na płycie kuchni.

- Wydaje nam się często, że takie gotowanie nadaje posiłkom inny, lepszy smak! - opowiada.

Wszystkie piece zostały zbudowane z kafli pochodzących z Kaflarni Wiktora Polaka z Nowego Targu.

Gość w dom...

Oficyna była kiedyś prostym klockiem. Były tu trzy izby - kuchnia, pokój i obora. Początkowo nowi właściciele planowali ją rozebrać. Po namyśle uratowano ją, niejako włączając do projektu domu głównego. Poprawiono mury, ocieplono, zbudowano nowy dach. Zewnętrzne schody i okap nad wejściem nadały całości nastroju. Oba budynki, połączone łącznikiem krytym piaskowcem z malowniczymi okienkami, tworzą dzisiaj całość i nawzajem się dopełniają. Dziś w oficynie znajdują się garaż i pokoje gościnne.

Dom z każdym rokiem coraz intensywniej spełnia funkcje prawdziwego rodzinnego gniazda. Ku radości pani Anny chętnie zjeżdżają tu bliscy z Polski i ze świata. Wnuki często odwiedzające dom dziadków i ich wiejski ogród, wnoszą do tego pełnego ciepła zakątka radosny rozgardiasz. A ich rodzice, spragnieni kontaktu z naturą, łapią tu oddech i dystans do miejskich spraw.

Doświadczenia właścicielki

Choć początkowo chciałam, żeby mój dom był parterowy, jestem bardzo zadowolona z użytkowego poddasza. Możliwość umieszczenia sypialni na innej kondygnacji niż ta z ogólnodostępną częścią dzienną daje poczucie prywatności - a poza tym z poddasza mam wspaniałe widoki na okolicę...

Brak w domu instalacji centralnego ogrzewania jest uciążliwy. Piece dodają uroku wnętrzom i bardzo lubię, kiedy się w nich pali, ale wymagają stałej obsługi. W chłodnych miesiącach trudno jest opuścić dom na dłuższy czas, bo szybko robi się w nim bardzo zimno.

Wyznaczając miejsce na szambo, warto sprawdzić, czy nie będzie kłopotów z dojazdem do niego. Ja miałam z tym poważny problem - w ubiegłym roku musiałam przenieść szambo z ogrodu na tyłach domu w inny rejon działki, bliżej ulicy dojazdowej, ponieważ samochód asenizacyjny nie mieścił się pod wiatą.

Zobacz obszerną galerię domu w wiejskim stylu



Zapisz się na NEWSLETTER. Co tydzień najnowsze wiadomości o budowie, remoncie i wykańczaniu wnętrz w Twojej poczcie e-mail: ZOBACZ PRZYKŁAD





Zobacz także

ZOBACZ TEŻ WIDEO

Komentarze (2)
Zaloguj się
  • kardynal.rysiek.je

    Oceniono 7 razy 1

    Dom który wygląda jak dom? Fuj, co za prostacki gust, to dobre dla Januszów, dom powinien wyglądać jak bunkier, albo magazyn, najlepiej cały czarny.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX