Dom pod osłoną lasu

Tekst i zdjęcia: Liliana Jampolska

W poprzednim domu, ze względu na bliskie sąsiedztwo innych budynków, bardzo brakowało nam intymności. Tutaj natomiast od sąsiadów dzieli nas ściana lasu - i o to chodziło!

Dom pod osłoną lasu
Dom pod osłoną lasu
Fot. Liliana Jampolska
Żeby zamieszkać na dwuhektarowej działce, na której wreszcie czujemy się w pełni u siebie, zrezygnowaliśmy z nowo wybudowanego domu i zdecydowaliśmy się na kolejną budowę. Zamiast uzbrojonej parceli w zaludnionej miejscowości wybraliśmy z żoną teren bez mediów, za to ekologicznie czysty, graniczący z obszarem chronionym. Do tego krajobrazu staraliśmy się dopasować dom.

Podstawowe informacje o domu



Droga do domu

Od dzieciństwa chciałem żyć zgodnie z naturą. Chyba mam duszę pioniera i dlatego nie zrażały mnie nawet trudności związane z brakiem mediów, z jakimi musieliśmy się zmierzyć, by zrealizować marzenia. Szczęśliwie Ewa, moja żona, czuje podobnie. Oboje wszelkie przeciwności traktujemy jak wyzwanie do pokonania, więc raźno zabraliśmy się do sprowadzenia na nasz teren najpierw elektryczności (150 m od działki), a potem gazu (odległego o 300 m). Dobrym rozwiązaniem okazało się zbudowanie przy domu studni i szamba, choć dziś trochę żałujemy, że nie pomyśleliśmy o budowie przydomowej oczyszczalni ścieków.

Choć wyposażenie nowego domu w media było kosztowniejsze i trudniejsze niż w typowo osiedlowych miejscowościach, to nie żałujemy decyzji. Żyjemy wreszcie tak, jak zawsze chcieliśmy.

Nasz dom jest o 100 m2 większy od poprzedniego. Chcieliśmy bowiem mieć w nim przynajmniej dwie łazienki, by uniknąć rano kolejki do mycia, a także pokój do pracy i pokój gościnny. Potrzebowaliśmy również większej kotłowni, spiżarni oraz wyłapywacza chłodu czyli wiatrołapu. Osobną powierzchnię - 63 m2, ale pod jednym dachem z domem - miały zająć garaż i pomieszczenia gospodarcze.

Postaraliśmy się o projekt z takim układem wnętrz, byśmy mogli "odciąć" zimą całą górną kondygnację i nie ponosić kosztów jej ogrzewania, kiedy dzieci opuszczą dom.

Doświadczenia właścicieli



Pomysły na oszczędności

Zdecydowaliśmy się postawić dom tradycyjnymi metodami, ale z wykorzystaniem nowoczesnych materiałów i rozwiązań. Po prostu miało być solidnie, jeśli chodzi o proces budowy, a oszczędnie, jeśli chodzi o koszty utrzymania. I chyba się nam to udało!

Staraliśmy się nie przeciągać budowy w czasie, wiedząc, że każdy dzień przestoju oznacza podniesienie kosztów inwestycji. Przy zachowaniu wszystkich reżimów technologicznych budowa zajęła nam półtora roku. Uważamy, że to dobry wynik. Zarówno dla budynku, jak i dla nas.

Po doświadczeniach z poprzedniej budowy, postanowiliśmy samodzielnie zatrudniać do poszczególnych prac potrzebnych fachowców. Tak wychodzi taniej niż wtedy, gdy korzysta się z usług generalnego wykonawcy. Podobnie jest z zakupem materiałów budowlanych i wykończeniowych. Nie zapominałem oczywiście o ścisłej współpracy z inspektorem nadzoru, co pozwalało mi dość dokładnie kontrolować postępy prac.

Sprawdź ile kosztował dom i jakie są koszty jego utrzymania



Pieniądze nie takie straszne

Dom wznieśliśmy w technologii murowanej z pustaków ceramicznych i cegły dziurawki. Między warstwami z pustaków i cegły pozostawiliśmy przerwę powietrzną, a warstwę styropianu (10 cm) zamocowaliśmy po zewnętrznej stronie muru. Łączna grubość murów wynosi 55 cm.

Dach nad piętrem ociepliliśmy wełną mineralną o grubości aż 30 cm, co znakomicie izoluje tę kondygnację zarówno przed zimnem, jak i przed letnim upałem. Choć stryszek w szczycie dachu nie jest ocieplony, nie przekłada się to negatywnie na sąsiadujące pomieszczenia. Aby obniżyć koszty instalacji centralnego ogrzewania, zrezygnowaliśmy z ogrzewania podłogowego. W zamian pod posadzkami ułożyliśmy 8 cm styropianu, podobnie jak na ławach fundamentowych w pionie, chcąc w ten sposób uniknąć wrażenia ciągnącego po nogach chłodu, z czym często mają do czynienia właściciele domów pozbawionych ogrzewania podłogowego.

Nie żałujemy 50 tys. zł wydanych na okna z szybami o współczynniku U = 1,1. Stanowią dobre dopełnienie solidnej izolacji budynku.

Świadomie nie zdecydowaliśmy się na całkowite połączenie wszystkich pomieszczeń dziennych. Uważamy, że wielka "hala" bez ścian działowych nie jest przytulna i znacznie trudniej ją ogrzać niż pomieszczenia choćby częściowo przedzielone.

Na co dzień ogrzewamy dom, paląc w kominku z rozprowadzeniem ciepła po całym budynku. Instalację gazu ziemnego doprowadziliśmy do budynku głównie z myślą o zapewnieniu sobie komfortu cieplnego podczas większych mrozów, choroby czy rodzinnych wyjazdów.

Ponieważ drewno do kominka pozyskujemy niemal za darmo (mamy firmę zajmującą się m.in. wycinką drzew), ogrzewanie prawie nic nas nie kosztuje. Nie musimy również płacić za wodę z wodociągu, co też przynosi spore oszczędności. Nie podłączyliśmy domu do sieci wodnej, ponieważ obawialiśmy się spadków ciśnienia w okresie letnim. Taka ewentualność była całkiem realna z powodu dużej odległości domu od głównej nitki wodociągu. Obecnie nosimy się z zamiarem zamontowania na dachu kolektorów słonecznych, bo stają się coraz tańsze, a moglibyśmy dzięki nim mieć przez kilka miesięcy ciepłą wodę za darmo.

Nasze gospodarstwo już teraz nie jest kosztowne w utrzymaniu. Dzieje się tak głównie za sprawą taniego ogrzewania, ale podkreślamy, że staramy się nie lekceważyć również innych, drobnych czynników zmniejszających koszty utrzymania domu. Dlatego od zawsze uczyliśmy dzieci wyłączania niepotrzebnego światła oraz oszczędnego korzystania z wody, kupiliśmy wysokiej klasy sprzęt AGD i segregujemy śmieci. I tak - krok po kroku - bez specjalnych wyrzeczeń osiągnęliśmy zadowalający nas poziom stałych domowych wydatków.

Skomentuj:

Dom pod osłoną lasu