Wewnętrzne ciepło domu

Tekst i stylizacja: Agnieszka Osak-Rejmer Zdjęcia: Sylwester Rejmer

O domowej atmosferze decyduje nie tylko wykończenie wnętrza, ale też ciepłe relacje rodzinne. W tym mieszkaniu wszystkie warunki zostały spełnione. Na szóstkę z plusem.

Mieszkanie Dominiki i Michała oraz ich dwojga dzieci - 12-letniego Mikoła-ja i 2-letniej Julii - emanuje spokojem. Wiosną sielankową atmosferę potęguje widok na sad z kwitnącymi jabłoniami, zimą miły nastrój zapewnia rozpalony kominek. Trudno uwierzyć, że to warszawski Ursynów. Dominika teraz nie pracuje, bo zajmuje się dziećmi; Michał prowadzi firmę usługową. Nowe mieszkanie na kameralnym osiedlu kupili dwa lata temu, kiedy na świat miała przyjść Julia. W poprzednim, również na Ursynowie, czuli się świetnie, ale zaczęło po prostu brakować miejsca dla powiększającej się rodziny. Dla wygody (i trochę z lenistwa) rodzina postanowiła nie zmieniać dzielnicy. Tutaj mają swoje ulubione spacerowe ścieżki, zaprzyjaźnione sklepiki, kino. Cenią sobie sporą odległość, jaka dzieli ich od zatłoczonego centrum stolicy, i to, że korzystając z metra, można ją błyskawicznie skrócić.

Nowe miejsce od razu przypadło rodzinie do gustu. Kiedy pierwszy raz weszli do mieszkania na drugim (i ostatnim!) piętrze, zachwyciła ich otwarta przestrzeń i skosy. Gdy w dodatku zobaczyli łazienkę z dużym oknem połaciowym i dowiedzieli się, że w mieszkaniu bez kłopotu da się zainstalować kominek, nie wahali się ani przez chwilę. Zależało im na zachowaniu strychowego klimatu, dlatego urządzając wnętrza, nie zaakceptowali pomysłu architekta, który chciał zasłonić sufitowe belki płytami gipsowo-kartonowymi. Ten pomysł wydał im się wręcz barbarzyński.

Dwa mniejsze pokoje przypadły Mikołajowi i Julii. Dominika i Michał uważają bowiem, że każde z dzieci - nawet jeśli jedno jest na razie gaworzącym szkrabem - powinno mieć własny kąt. Na swoją sypialnię przeznaczyli część pokoju dziennego. Pomieszczenia oddziela ściana z podwójnych tafli szkła w drewnianych ramach. Między szybami zamontowano żaluzje, które można opuszczać lub podnosić w zależności od potrzeb.

Kuchnia pozostała otwarta na pokój. Umowną granicę między nimi stanowi niewysoki murek z cegły. - To bardzo wygodne - śmieje się Dominika. - Oddając się kulinarnym szaleństwom, nie tracę kontaktu z dziećmi lub gośćmi. Wystrój mieszkania ciągle się zmienia, bo gospodarze lubią dopieszczać swoje cztery kąty. Jak szczerze przyznają, czasem zdarzają im się wpadki. Ostatnio kupili stół do jadalni; kiedy stanął na swoim miejscu, okazało się, że ze względu na gabaryty po prostu przytłoczył całe pomieszczenie. Na razie feralny mebel tkwi więc w piwnicy.

Chłodne sterylne wnętrza, niemal laboratoryjne, nie odpowiadają gospodarzom. Chcą, żeby ich dzieci wychowywały się w przyjaznym dla domowników mieszkaniu, którego klimat ociepla - oprócz kominka - czereśniowa podłoga i ściany w apetycznej tonacji kawy z mlekiem. Dla rodziców równie ważna jak wizualna strona mieszkania jest też panująca w nim rodzinna atmosfera. Przypomina o tym zawieszona na kominku tabliczka ze stanowczo brzmiącym napisem: "Zakaz narzekania".

Skomentuj:

Wewnętrzne ciepło domu