Zniszczona kuchnia z lat 90. Zrobili remont sami. Efekt wart był wysiłku

Bożena Głodkowska

W mieszkaniu kupionym z drugiej ręki pokoje wystarczyło właściwie tylko odświeżyć. Dużo więcej pracy czekało w kuchni, która domagała się solidnego remontu. Właściciele zabrali się do niego energicznie i z entuzjazmem.

Metamorfoza kuchni
Metamorfoza kuchni
Fot. timeincukcontent.com

Nowe (chociaż używane) mieszkanie, nowy etap życia. W takiej chwili nawet wizja gruntownego remontu kuchni nie jest w stanie przerazić – wprost przeciwnie, wyzwala pokłady energii i pomysłowości. Zanim mieszkaniowa transakcja doszła do skutku i gospodarze mogli się wprowadzić, dokładnie obmierzyli pomieszczenie i już zaczęli planować, jak je urządzą. – Kilka weekendów spędziliśmy w salonach z wyposażeniem kuchni, oglądając szafki i sprzęt AGD – wspomina gospodyni. – I już wtedy zdecydowaliśmy, że chcemy mieć gładkie białe fronty oraz blat z jasnoszarego kompozytu. Taki neutralny wystrój najbardziej nam odpowiadał.

Szczegóły dopracowywali już po wprowadzeniu się. Ponieważ nie działała ani płyta grzejna, ani piekarnik, z konieczności przeszli na dania z mikrofalówki. To z pewnością dopingowało ich do szybszej pracy... A tej było sporo, bo z kuchni należało usunąć prawie wszystko, nawet wstawić nowe okna. – Przy okazji jedno z nich nieco zmniejszyliśmy, murując na dole otworu rząd cegieł – mówi pan domu. – To pozwoliło ustawić szafki również pod nim.

Tuż obok powstała minijadalnia, w której zmieścił się drewniany stolik (też w wersji mini) oraz stołek i krzesło, każde w innym, żywym kolorze. To przeciwwaga dla stonowanej kuchni i wesoły akcent przyciągający wzrok.

ZOBACZ ZDJĘCIA >>

Skomentuj:

Zniszczona kuchnia z lat 90. Zrobili remont sami. Efekt wart był wysiłku